PZPN karze sędziów i obserwatorów spotkań

Sześciu sędziów i pięciu obserwatorów spotkań pierwszej i drugiej ligi piłkarskiej zostało ukaranych przez Kolegium Sędziów PZPN. - Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie komu sędziować ostatnich kolejek. Ale my się nie cofniemy! - mówi ?Gazecie? przedstawiciel kolegium Wit Żelazko.

PZPN karze sędziów i obserwatorów spotkań

Sześciu sędziów i pięciu obserwatorów spotkań pierwszej i drugiej ligi piłkarskiej zostało ukaranych przez Kolegium Sędziów PZPN. - Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie komu sędziować ostatnich kolejek. Ale my się nie cofniemy! - mówi "Gazecie" przedstawiciel kolegium Wit Żelazko.

Sześciu sędziów i pięciu obserwatorów spotkań pierwszej i drugiej ligi piłkarskiej zostało ukaranych przez Kolegium Sędziów PZPN. - Jak tak dalej pójdzie, to nie będzie komu sędziować ostatnich kolejek. Ale my się nie cofniemy! - mówi "Gazecie" przedstawiciel kolegium Wit Żelazko.

- Nie jest tak, że dopiero teraz się obudziliśmy - mówi Żelazko. - Analizowaliśmy mecze całej rundy. Zdarzały się już przypadki odsuwania arbitrów na jeden, góra dwa mecze. Ale tego nie podawaliśmy do publicznej wiadomości. Teraz, pod koniec sezonu, na boiskach jest coraz bardziej nerwowo i to udziela się sędziom. Wcześniej mniej było tak drastycznych pomyłek. Teraz mylą się bardzo i stąd tak dotkliwe kary.

Najsurowiej oceniono arbitra Michała Nowaka z Katowic. Został on odsunięty od prowadzenia czterech spotkań, czyli nie będzie sędziował do końca sezonu. Powodem tej decyzji było niepodyktowanie przez Nowaka aż trzech rzutów karnych w meczu Pogoni z Groclinem. Po zakończeniu kary Nowak poddany zostanie egzaminowi komisyjnemu.

Na trzy mecze odsunięto międzynarodowego arbitra Ryszarda Wójcika z Opola, który nie podyktował dwóch rzutów karnych w spotkaniu GKS Katowice - Amica Wronki oraz jednego w rywalizacji Górnika Zabrze z Ruchem Radzionków. - Dla nikogo nie ma taryfy ulgowej - mówi Żelazko. - Nasze decyzje poprzedziliśmy szczegółową analizą zapisu wideo oraz ocenami w arkuszach obserwatorów. Nie było tak, że zebraliśmy się jednego dnia i wszystko załatwiliśmy w kilka godzin. Na wielu meczach mamy, incognito, kilku znajomych z PKS. Jeżdżą, przyglądają się i wyłapują ewidentne przewinienia. I nawet jeśli obserwator albo kwalifikator ich nie zauważą, my i tak o nich wiemy.

Obserwatorzy Wiesław Karolak i Kazimierz Orłowski za nieuwzględnienie błędów Wójcika i Nowaka w arkuszach zostali ukarani przymusową absencją - odpowiednio w dwóch i jednej ligowej kolejce.

Również za niepodyktowanie "jedenastki" w spotkaniu Śląsk - Polonia ukarany został odsunięciem od dwóch kolejek Grzegorz Gilewski. Taką samą karę poniósł obserwator Andrzej Ogorzewski.

- To nie koniec kar - zapowiada Żelazko. - Jeszcze nie analizowaliśmy ostatniej kolejki, w której także sporo się działo. Zachodzi obawa, że nie będzie komu prowadzić meczów ostatnich dwóch kolejek sezonu. Ale my się nie cofniemy. Za duża jest na nas odpowiedzialność, byśmy schowali uszy po sobie. Nie chcemy, by to nas za wszystko obwiniano.

Z sędziów w ostatniej kolejce - zdaniem "Gazety" - do ukarania nadają się Antoni Fijarczyk (w meczu Pogoni z Górnikiem nie podyktował przynajmniej dwóch ewidentnych karnych dla szczecinian) oraz Zbigniew Marczyk i jego asystenci za złe odgwizdywanie spalonych w meczu Śląska z Legią.

Kary posypały się także w II lidze. Sędzia Andrzej Mamotiuk został ukarany trzema meczami za "wykazanie słabej dyspozycji" podczas spotkania RKS Fameg Radomsko - Lechia Gdańsk.

Tyle samo meczów będą pauzowali Leszek Gawron, sędzia spotkania Górnik Łęczna - Świt Nowy Dwór i obserwator tej rywalizacji Jerzy Nowak. Gawron nie uznał prawidłowo zdobytej bramki, a Nowak nie uwzględnił tego błędu w arkuszu obserwacyjnym.

Również w trzech najbliższych kolejkach przy obsadzie spotkań nie będzie brany pod uwagę Robert Setla, który nie podyktował dwóch rzutów karnych podczas meczu GKS Bełchatów - Odra Opole. Obserwator tego spotkania Stefan Socha otrzymał podobną karę za zawyżenie oceny sędziemu.

Przypomnijmy, że od tego sezonu arbiter główny dostaje - za prowadzenie meczu w ekstraklasie - 3 tys. zł brutto (musi z tego opłacić hotel, przejazd i posiłki). Za mecz w II lidze sędzia główny dostaje 2 tys. zł. Pieniądze płaci PZPN, a nie jak kiedyś kluby.

Niestety, sami sędziowie nie mogą się wypowiadać w tej sprawie. - To niezgodne z przepisami FIFA - tłumaczy Żelazko. - Nikomu nie są potrzebne pyskówki. Decyzje arbitrów są niepodważalne i nieodwołalne. Przyznaję jednak, że głupio jest, iż oni nie mogą się bronić. Od przyszłego sezonu chcielibyśmy, aby sędziowie mieli prawo do odpierania ataków.