Aplikacja
Aplikacja Sport.pl LIVE
  POBIERZ

Tłumaczymy decyzje trenera Anglii w rzutach karnych na Euro 2020. Pickford znów drażnił rywali

Niedoświadczony 19-latek na decydującego karnego? Tak, bo tacy wykorzystują je najczęściej. Zmiennicy na karne? Tak, bo oni byli do nich przygotowywani. A może Gareth Southgate zrobił przed karnymi wszystko, co powinien? Odważnymi i opartymi na danych decyzjami, chciał ostatecznie zrzucić 30-letnią angielską klątwę turniejowych jedenastek. Wszystko miało być tak, jak na ostatnim mundialu.

- Wszystko, czego wtedy chciałem, to ustawić piłkę i mieć to za sobą - wyjaśniał po tamtym meczu w swojej autobiografii. Piłkę na jedenastym metrze rzeczywiście ustawił szybko, uderzył od razu po gwizdku arbitra. Gareth Southgate celował w lewą stronę, ale trafił zbyt blisko środka bramki. Andreas Koepke zatrzymał strzał bez większego problemu. Pół minuty później Wembley zamilkło. Swojego karnego wykorzystali Niemcy i awansowali do finału Euro 1996, turnieju którego Anglicy byli przecież gospodarzem. Moment przeklętych karnych długo siedział w głowie ówczesnego gracza Aston Villi. Nie tylko w jego głowie. Anglicy od lat 90-tych przez swoje żałosne konkursy jedenastek stali się w tym elemencie pośmiewiskiem wielkich imprez. Od 1990 roku i mundialu w Italii do roku 2018 i mundialu w Rosji, przegrali sześć z siedmiu konkursów karnych na ME lub MŚ. Ze współczynnikiem powodzenia wynoszącym 14 proc. byli najgorszą reprezentacją, spośród wszystkich drużyn, która na wielkich imprezach uczestniczyli w konkursie karnych co najmniej 5 razy.

Zobacz wideo Włochy - Anglia. Dantejskie sceny na Wembley

"Przecież się nie da..."

Southgate te upokorzenia pamiętał. Oprócz feralnego 1996 roku przeżył też porażkę w karnych z Argentyną na mundialu w 1998 roku (do jedenastki wtedy nie podszedł). Jako zawodnik, czy potem młody trener sam słuchał tłumaczeń kolejnych selekcjonerów kadry. "Przecież nie da się odtworzyć podczas treningu, okoliczności konkursu rzutów karnych" - rozkładał ręce Glenn Hoddle w 1998 roku. "Słabo radzimy sobie z wielką presją" - zauważył w 2006 roku Sven-Goran Eriksson. "Nie da rady odtworzyć zmęczonych nóg piłkarzy i presji, z jaką wtedy się mierzą" - kiwał głową Roy Hodgson w roku 2012. Media czy kibice mogli nazywać to klątwą. Southgate przez swoje doświadczenia nazwałby to traumą. Wyposażony w specjalistów, własne doświadczenie, wiedzę i dane, z angielską chorobą karnych chciał się zasadniczo rozprawić.

I wydawało się, że może mu się to udać. Już na mundialu w Rosji w 2018 roku, Anglia pod jego wodzą przełamała zły trend. W 1/8 finału w karnych pokonała Kolumbię 4:3, choć ekipa z Ameryki Południowej, trochę Wyspiarzom pomogła. Przy prowadzeniu 3:2 i zmarnowaniu okazji przez Jordana Hendersona, nie wykorzystała dwóch kolejnych jedenastek (jeden strzał niecelny i jeden obroniony przez Jordana Pickforda). Ale szczegóły, o które zadbał Southgate, trzeba było docenić.

Karne na "zmęczone nogi" i dodawanie otuchy

Southgate przed tamtym mundialem postanowił przepracować karne. Na treningach skupiał się nie tylko na samych uderzeniach i technice. Wbrew wieloletniemu "marudzeniu" angielskich selekcjonerów, chciał też odtworzyć "zmęczone nogi" piłkarzy. Gdy piłkarze byli już po najcięższych treningach, Southgate dobijał ich jeszcze karnymi. Kieran Trippier w jednej z rozmów z dziennikarzami przyznawał: Ćwiczyliśmy, ćwiczyliśmy i jeszcze raz je ćwiczyliśmy. Każdy wybierał miejsce i tam zawsze celował piłkę. - tłumaczył dając znak, że bramkarz był nieważny. Liczyło się mocne, celne i powtarzalne uderzenie.

Gareth Southgate i Jack GrealishWściekły reprezentant Anglii zdradza kulisy karnych. "Chciałem strzelać!"

Po dogrywce z Kolumbią nie było żadnych zaskoczeń, każdy wiedział, co będzie się działo, wiedział kto, kiedy, a nawet jak uderzy. Na naradzie przed karnymi, nie wybierano strzelców, po prostu ich ogłoszono i dodawano sobie otuchy. Selekcjoner pytanie, które czasem trenerzy kierują przed konkursem rzutów do zawodników - kto chce strzelać - uważał za zrzucanie odpowiedzialności ze szkoleniowca. Sam był w 1996 roku jej efektem. "To spychologia ponieważ trener powinien sam znać zdolność zawodników do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i diagnozować ich lepiej niż oni sami" - mówił w jednym z wywiadów.

Southgate w tej wojnie nerwów zwrócił też uwagę na inne szczegóły, które umacniały drużynę. W 2018 roku przed każdym karnym rywali Pickford skakał do poprzeczki, jakby przekonując przeciwników, że może być wyższy, niż jest w rzeczywistości. Po każdym karnym szedł i podawał też piłkę swemu koledze z reprezentacji, który podążał w stronę bramki ze środka boiska. Dodawał mu otuchy, zagadywał, a może bardziej kontrolował, by David Ospina nie zakłócił porządku ceremonii, nie trącił gdzieś piłki i nie denerwował strzelców.

Na spokojnie

To w Rosji angielscy gracze podchodzący do karnych wreszcie przestali się spieszyć. W przeszłości Anglia miała najkrótszy czas reakcji ze wszystkich reprezentacji. Od gwizdka arbitra do ruszenia strzelca, mijało średnio zaledwie 0,28 sekundy, co zwykle kończyło się marnie. Southgate w 1996 na Wembley sam wpadł w tę pułapkę. Eksperci od karnych oceniali to jako, próbę szybkiego zdjęcia z siebie odpowiedzialności, reakcję na stres. Pokazywali dane, że ten pośpiech w karnych niczemu nie służy. O czasie po gwizdku i szybkości uderzenia pisaliśmy TU, ilustrując tekst danymi z kilku meczów tegorocznego Euro, które musiały być rozstrzygnięte w karnych (przed finałem).

Szybkość wykonywania karnychSzybkość wykonywania karnych graf. MK, źródło GJ

Podopieczni Southgate’a nauczyli się brać przed karnymi więcej oddechów. Tak było zarówno na mundialu w Rosji jak i na finale Euro 2020 na Wembley. Pickford tak, jak w Moskwie znów drażnił rywali. Przed każdym karnym wychodził przed bramkę, potem skakał do poprzeczki. Po uderzeniach Włochów podawał też piłkę swoim kolegom, starał się ich wspierać. Rywal był inny, ale sznyt wypracowany w Rosji podobny.

Pickford podający piłki i zagrzewający kolegówPickford podający piłki i zagrzewający kolegów AP

W Londynie tak, jak trzy lata temu w Moskwie Southgate też szybko ogłosił strzelcom, kto po kim będzie strzelać, bo właściwie wiedział to wcześniej. Widział kto jak radzi sobie z tym elementem na treningach, znał statystyki graczy. To dlatego dokonał zmian pod koniec spotkania z Włochami. W 120 minucie dogrywki wprowadził na boisko Marcusa Rashforda i Jadona Sancho. Obaj mieli na koncie po kilkanaście karnych i 90-procentową skuteczność ich wykonania. No i mieli też świeży zapas sił, co w kontekście historii o "ciężkich nogach" angielskich piłkarzy było pewną odmianą. (Na MŚ 2018 Southgate też zrobił zmiany pod koniec dogrywki). W Londynie z boiska zszedł Kyle Walker (który w ciągu kilkunastu lat swojej kariery karnego wykonał może raz) i Jordan Henderson. Gracz Liverpoolu w całej karierze na jedenastym metrze stawał 2 razy. Ostatnio w czerwcu w meczu towarzyskim z Rumunią. Wtedy piłkę złapał bramkarz. Dodatkowo to Henderson był jedynym z Anglików, którzy w Moskwie z Kolumbią nie wykorzystał karnego. Jego uderzenie też obronił bramkarz. Wtedy pomocnik był ponoć również jedynym z podopiecznych Southgate’a, który na meczu strzelił inaczej niż na treningu.

Jest decyzja ws. selekcjonera Anglików po przegrany finale Euro 2020. Jest decyzja ws. selekcjonera Anglików po przegrany finale Euro 2020. "To ma swoją cenę"

Wybory selekcjonera Anglii wydawały się zatem przemyślaną strategią i mocną próbą walki z historycznym fatum. Trudno zgodzić się z komentarzami kibiców, którzy po nieudanym konkursie jedenastek (Anglia przegrała je 2:3) pisali, że "Southgate ma krew na rękach". Oczywiście sporo uwag dotyczyło też osoby młodziutkiego Bukayo Saki. "Kto daje zielone światło 19-latkowi, żeby strzelał piątego karnego?" - grzmieli fani. To też można postarać się wyjaśnić: metodyką, przygotowaniem i wiarą Southgate’a w liczby i teorie. No i pójściem drogą, której nikt przed nim raczej nie wybierał.

59 proc. skuteczność gwiazd i 89 proc. "świeżaków"

Southgate angielskimi karnymi zajmował się na kilku płaszczyznach. Analizował je praktyce i teorii. A że miał obsesję na punkcie zwalczenia fatum, trudno uznać, że nie wpadło mu w ręce opracowanie Geira Jordeta, profesora Norweskiej Szkoły Nauk Sportowych w Oslo. Jordet uważany jest za głównego eksperta od teorii karnych na świecie. Ten element gry badał przez ponad 5 lat, o karnych napisał 10 prac, przedstawiając w nich mnóstwo analiz, danych i spostrzeżeń.

Jedna z jego teorii mówi o typach graczy, którzy na powodzenie strzału z jedenastu metrów mają większe i mniejsze szanse. Jordet podzielił uczestników analizowanych mistrzostw świata, Europy i Ligi Mistrzów na trzy kategorie. Pierwszą stanowiły piłkarskie gwiazdy (ci, którzy zdobyli indywidualne nagrody), do drugiej zaliczył przyszłe gwiazdy (tych, przed którymi złote lata dopiero miały nadejść). Trzecią grupą stanowili zawodnicy, którzy w całej karierze nie zyskali statusu wybitnych. Kto najlepiej wykonywał jedenastki? Dane były nieco zaskakujące. Z gola cieszyło się tylko 59 proc. zawodników z grupy gwiazd. Gracze "przeciętni" trafiali w 74 proc. przypadków. Natomiast, ci, którzy osiągnęli sukces w przyszłości, wykazali się skuteczni w 89 proc. strzałów. Dla Jordeta był to kolejny dowód, że w rzutach karnych nie chodzi o technikę, ale o głowę. Według jego teorii młodzi, wchodzący do wielkiego futbolu piłkarze, od których nikt jeszcze niczego nie oczekiwał, radzili sobie przy jedenastkach lepiej niż supergwiazdy, które przecież musiały strzelić. "Status zwiększa presję w już i tak napiętej sytuacji" - ocenił Norweg. Ta teoria, jak każda inna, ma swoich zwolenników i oponentów, choć w kontekście zakończonego właśnie Euro, czy niedawnej historii Anglii nie można przy niej przejść obojętnie.

Patrząc choćby na dwa hiszpańskie konkursy jedenastek na tych mistrzostwach, tamtejsi kibice pewnie do tej pory zastanawiają się, dlaczego z jedenastu metrów pomylili się Morata, Rodri, czy Busquets, którzy mogli bić brawo Morenie, czy Oyarzabalowi? Z drugiej strony z wielkich czy doświadczonych graczy Anglii, którzy na ważnych turniach mylili się z jedenastu metrów, można by stworzyć osobną jedenastkę. 28-letni Stuard Pierce nie trafił na mundialu w 1990 roku, 29-letni Paul Ince pomylił się w 1998. W 2006 roku karnego zmarnował mistrz Anglii i jeden z najlepiej opłacanych graczy ligi 28-letni Frank Lampard, a w ślad za nim poszły takie gwiazdy jak najlepszy wówczas strzelec zespołu 26-letni Steven Gerard czy ostoja obrony 28-letni Jamie Carragher. Na liście wielkich marnujących jedenastki oprócz Southgate’a, znaleźli się też 29-letni David Beckham (2004) czy 32-letni Ashley Cole (2012).

Anglia w rzutach karnych na MŚ i ME,Anglia w rzutach karnych na MŚ i ME, graf. MK

Jeśli ktoś gwarancji bezpieczeństwa w konkursie jedenastek widzi w wyznaczaniu do nich doświadczonych graczy, to Anglia ten schemat już przerobiła. Bez powodzenia. Być może postawienie na Wembley na 19-letniego Sakę, było próbą wyjścia poza to, pozornym zwrotem przeciw logice i zawierzeniu profesorskim danym. Było pomysłem, który już raz wypalił. W 2018 roku nikt nie zastanawiał się, czy powierzenie drugiego karnego 19-letniemu wówczas Rashfordowi było odważną decyzją? A jaki miał wówczas bilans Rashford w karnych w seniorskiej piłce? Taki jak teraz Saka - zerowy. Młody Rashford w Moskwie karnego strzelił, trzy lata później na własnej ziemi powtórzyć tej sztuki już nie zdołał. Spalił się też Saka.

Southgate na pomeczowej konferencji prasowej był konkretny.

- Jeśli chodzi o konkurs karnych, to całą odpowiedzialność za niego biorę na siebie - oznajmił dziennikarzom. Tak, jak kiedyś Glenn Hoddle, Sven-Goran Eriksson czy Roy Hodgson, on też nie miał wesołej miny, ale może Euro 2020 kończył z poczuciem, że na własną i narodową traumę, próbował wszelkich sposobów, a terapia i leki długo wydawały się obiecujące.

Więcej o: