Francuskie media huczą po odpadnięciu z Euro! Wskazali przyczyny klęski. "Nie śpisz? To jesteś martwy"

Nie tylko koszmarne pudła Kyliana Mbappé i chaotyczne decyzje Didiera Deschampsa sprawiły, że Francja odpadła z Euro. We francuskiej prasie huczy od - z pozoru błahych - przyczyn klęski kadry.

Jeśli Paulo Sousa eksperymentował w meczach Polaków, korygując ustawienie i wprowadzając odważne - zdaniem mediów - zmiany, to Didier Deschamps w poniedziałkowy wieczór w Bukareszcie zachowywał się, jakby kadrę objął dzień wcześniej. Trener, który w lipcu świętować będzie dziewięciolecie pracy z mistrzami świata, w ciągu meczu ze Szwajcarią zmieniał taktykę trzy razy. I sprawiał wrażenie, jakby planu szukał po omacku. Zaczął w systemie 3-4-1-2, co zdziwienie francuskich mediów wzbudzało jeszcze przed meczem.

Zobacz wideo "On zdestabilizował to, co się klarowało po meczach fazy grupowej"

"System nieprzepracowany"

"Defensywa z trzema obrońcami nigdy nie wpisywała się we francuską ideę futbolu. Próbowali jej Michel Platini, Raymond Domenech i Didier Deschamps, ale bez powodzenia" - przypominał francuski Eurosport. Uwagę przykuły też wybory personalne trenera. "Co powiedzieć miał Clement Lengle, zmiażdżony przez Harisa Seferovica przy pierwszym golu Szwajcarów?" - pytał Eurosport. Lengle to piłkarz, który na murawę wszedł niejako z roli odległego widza. Wcześniej na Euro nie zagrał nawet minuty i przez początek meczu ze Szwajcarią funkcjonował, jakby dalej był jedynie widzem. "L"Equipe" zauważa, że wprawdzie system z trójką obrońców był zastosowany we francuskiej kadrze w jednym czy drugim spotkaniu jesiennym, ale na treningach Francuzów w czasie Euro pojawił się dwa dni przed meczem 1/8 finału. I - jak czytamy - "nie był należycie przepracowany na zajęciach". Zresztą długo w spotkaniu nie wytrzymał - tylko 36 minut. Wtedy Deschamps przeszedł na system z czterema obrońcami, cofając bliżej bramki Benjamina Pavarda.

Dziennikarze zwracają uwagę, że problemem w starciu ze Szwajcarami nie byli tylko słabi obrońcy, ale też to jak słabo w defensywie funkcjonowali pomocnicy. A przecież Francuzi długo musieli gonić wynik, a nie tylko zabezpieczać tyły.

Kylian Mbappe wysłał wiadomość do kibicówKylian Mbappe wysłał wiadomość do kibiców po meczu Francja - Szwajcaria

To dlatego Deschamps drugą połowę znów zaczął od zmiany ustawienia. Wprowadził Kingsleya Comana, cofnął Adriena Rabiota, postawił na ofensywę. To chwilowo przyniosło rezultat, bo "Les Bleus" odskoczyli na 3:1. Myśl, że mistrzowie świata mają otwartą drogę do ćwierćfinału, okazała się złudna. "Nie opanowali tego meczu, polegali na indywidualnościach. Szwajcaria była natomiast drużyną i rozbiła francuski sufit" - podsumował dalsze wydarzenia Eurosport. Co do indywidualności - do nich też są zastrzeżenia.

"Jego nogi nie chodziły tak jak zwykle"

Na pierwszy ogień poszedł ten, który zwykle jest najbardziej widoczny. Kylian Mbappe ze Szwajcarami zagrał przeciętnie, a jak na jego wielką rolę w reprezentacji "przeciętnie" znaczy słabo.

"On jest zaprogramowany, by być bohaterem nie tylko Francji, ale i Europy" - napisało "L’Equipe". Okazało się, że gdy wszyscy zazdrościli Francuzom tria Mbappe, Karim Benzema, Antoine Griezmann, pierwszy element tria kompletnie zawiódł. "Jego nogi nie pracowały tak, jak zwykle. Może warto zastanowić się nad przygotowaniem fizycznym Francji do tego turnieju?" - pyta "L"Equipe". Dziennikarze przypominają też, że gracz PSG wchodzi w ważny moment kariery i ma decydować o przyszłości. To z pewnością siedzi mu w głowie - tak jak przez kolejne dni siedzieć będą wszystkie zmarnowane sytuacje i koszmarne pudła z Euro.

Po spotkaniu spora krytyka spadła też na Pavarda, który na początku meczu "słabo radził sobie z nową dla siebie rolą wahadłowego", czy Presnela Kimpembe, zbyt biernego, kiedy Szwajcarzy wbili Francji dwa gole. Ale media nad Sekwaną w ostatnich dniach podjęły jeszcze jeden wątek dotyczący francuskiego Euro.

Euro Netflix, gry i ściganie piłkarzy

Chodzi o regenerację i wypoczynek piłkarzy - a raczej jego brak. 20minutes.fr i "L'Equipe" sugerowały, że odizolowani od świata gracze sporo czasu spędzali grając w karty, a w późniejszych porach przesiadywali na laptopie, grając na konsolach i oglądając Netflixa. W narracji można odczuć, że był to spory problem, a selekcjoner ze swym sztabem musiał walczyć z notorycznym siedzeniem graczy przed ekranami i późnym gaszeniem świateł.

Deschamps odniósł się do tego na konferencji przed meczem z Węgrami. - To walka. Wiemy, że to pokolenie późno kładzie się spać, a godziny snu są ważne dla regeneracji - zasygnalizował. "Jeżeli masz deficyt snu, o 1,7 proc. zwiększasz ryzyko urazu mięśniowego" - mówili specjaliści w 20minutes.fr.

"Obecnie istnieje 40 tys. możliwości, aby regenerować zmęczonych piłkarzy. Jeśli narysujemy piramidę ich znaczenia, to sen znajdzie się u jej podstaw. Wszystko, co robimy prócz tego: masaże, rozciąganie, kąpiele lodowe, kriokomora, to wszystko jest niczym, jeśli piłkarze będą niewyspani. Nie śpisz? To jesteś martwy - skonkludował trener przygotowania fizycznego Xavier Frezza.

"Chłopaki grają online, obecnie nie jest możliwa taka kontrola jak kiedyś - opisywał Philippe Tournon, niedawny rzecznik prasowy "Les Bleus". - Nie da się wchodzić do każdego pokoju i sprawdzać, czy są tam włączone światła i co się dzieje. Każdy z nich ma po dwa telefony, tablet, konsolę i trudno coś z tym zrobić. Kiedyś zaznaczało się kierownikowi hotelu, żeby po 22.00 odłączali graczom linie telefoniczne i był spokój - żartował Tournon, który z reprezentacją pracował z przerwami od 1983 r. i był obecny na ostatnim zakończonym dla niej mistrzostwem mundialu. We francuskiej ekipie byli też miłośnicy NBA, a że liga jest w kluczowej fazie rozgrywek, to ponoć Antoine Griezmann i Ousmane Dembele nie mogli oprzeć się nocnym, koszykarskim spektaklom.

Budapesztańskie YMCA

Francuskie media zwracają też uwagę na warunki, w jakich w ostatnich dniach funkcjonowali piłkarze. Gdy przed meczem ze Szwajcarią meldowali się w bukaresztańskim Hilton Athenee Palace, witały ich dźwięki YMCA zespołu Village People. Nie dlatego, że ktoś je dla Francuzów specjalnie zamówił, ale dlatego, że w hotelu w centralnej sali odbywała się impreza. Dziennikarze sprawdzali potem, czy atrakcje przewidziane były na cały weekend, ale tuż przed meczem w hotelu było już spokojniej. Kadrowicze narzekali jednak na warunki, a według ich relacji jeszcze gorzej było w Budapeszcie. Tam nie było balkonów czy dziedzińca, a gracze nie mogli opuszczać hotelu. Niektórzy chodzili na dach, gdzie urządzony był taras, choć dostępny był też dla innych gości. W hotelu miały być również problemy z klimatyzacją, które potęgował upał.

Francuzi zdecydowali się na 10 dni opuścić bazę w Clairefontaine, by po meczu z Portugalią przenieść się do Rumunii. Potem liczyli na przenosiny do Rosji i Londynu. Udział na tak ważnej imprezie pierwszy raz od 2010 r. zakończyli jednak na dość wcześniej fazie - na rywalizacji w Rumunii.

Francja na ważnych imprezach,Francja na ważnych imprezach, graf. KS



Więcej o: