Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Skandaliczna decyzja. "Po co VAR?" Sędzia sprawdzał co innego [WIDEO]

Skandal w lidze duńskiej! Sędzia zaliczył gola, mimo tego, że piłka opuściła boisko. Dlaczego nie sprawdzono tego przez system VAR?

Pierwszy gol w meczu i od razu wpadka sędziego. Broendby IF rozpoczęło akcję w środkowej części boiska. Stamtąd jeden z pomocników zagrał na wolne pole do Anisa Slimane'a. Tunezyjczyk przyjął piłkę tuż przy bocznej linii i biegł z nią jeszcze przez kilka metrów. W pewnym momencie znalazł się na skraju boiska, co z perspektywy kamery wyglądało, jakby piłka przekroczyła linię. Jednak sędzia boczny, który był bardzo blisko zawodnika, nie zareagował. 

Zobacz wideo Superliga to cios w Bayern Monachium, który radzi sobie finansowo. "Mogą się skazać na peryferie futbolu"

Nie pomogły także protesty zawodnika Nordsjaelland, który wskazywał przewinienie. Slimane z kolei minął przeciwnika, wbiegł z piłką w pole karne i mocnym podaniem skierował ją do Simona Hedlunda. Piłka odbiła się od tułowia Szweda i trafiła wprost pod nogi Mikaela Uhre'a, który strzałem piętką pokonał bramkarza. 

Kamil Wilczek zawodnikiem FC Kopenhaga"Nie wymienia mojego nazwiska, tylko mówi per "Polaczek". Wytyka, że zrobiłem to dla pieniędzy"

Sędzia powinien nie zaliczyć bramki? Co z systemem VAR?

Jak się okazuje, arbiter przed uznaniem bramki skonsultował się z sędziami VAR. Dotyczyło to jednak możliwego przewinienia popełnionego w polu karnym przez Hedlunda. Sędzia Anders Poulsen ustalał czy napastnik Broendby nie zagrał piłki ręką. Sytuacji przy bocznej linii boiska natomiast nie sprawdzono. 

Ostatecznie Broendby wygrało w 26. kolejce ligi duńskiej z Nordsjaelland 3:0. Bramki oprócz Uhre'a strzelili Andrija Pavlovic i Lasse Vigen. Dwoma asystami popisał się natomiast Simon Hedlund. Obie drużyny rywalizowały ze sobą w grupie mistrzowskiej Superligi (Dania). Broendby zajmuje obecnie 2. miejsce w tabeli ze stratą jednego punktu do Midtjylland (z gwarancją awansu do kwalifikacji Ligi Mistrzów). Tabelę z 42 pkt na koncie zamyka FC Kopenhaga, w której na co dzień występuje Kamil Wilczek