Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Była partnerka Maradony ujawnia: To wymknęło się spod kontroli. Nie miał żadnej pomocy

- Wszyscy wiedzieli, że w pewnym momencie to się wydarzy. Wymknęło to się jednak spod kontroli. Diego nie miał nawet minimalnej pomocy medycznej. Nikt nie myślał, że w tamtym momencie umrze - powiedziała była partnerka Diego Maradony, Veronica Ojeda, w filmie dokumentalnym wyprodukowanym przez "Todo Noticias".

Diego Maradona zmarł 25 listopada zeszłego roku. Sekcja zwłok wykazała, że powodem śmierci był  ostry obrzęk płuc, który doprowadził do zaostrzenia przewlekłej niewydolności serca. W mediach pojawiały się informacje, że Maradona nie zmarł naturalnie, a popełnił samobójstwo. Z kolei prawnik rodziny Diego, Mario Baudry, uważa, że ma dowody na to, że jego klient został zamordowany. W dokumencie "Expediente Maradona" była partnerka piłkarza Veronica Ojeda zdradziła, że nikt nie zajmował się Diego w odpowiedni sposób.

Zobacz wideo Jan Tomaszewski wspomina Diego Maradonę: "Geniusz i fenomen. Myślał, że poza boiskiem też jest boski"

"Diego nie mógł liczyć na nawet minimalną pomoc medyczną. Nikt nie myślał, że wtedy umrze". Była partnerka Maradony opowiada o okolicznościach śmierci

Ojeda zaznaczyła, że nikt z otoczenia Maradony nie spodziewał się śmierci w tamtym czasie. - Wszyscy wiedzieli, że w pewnym momencie to się wydarzy. Wymknęło to się jednak się spod kontroli. Diego nie miał nawet żadnej pomocy medycznej. Nikt nie myślał, że w tamtym momencie umrze. Gdy inni chcieli go widzieć w dobrym stanie, dzień wcześniej dostawał odpowiednie serum. Wtedy mógł na przykład coś podpisać. Gdy był sam, zostawał w domu z alkoholem. Chcę teraz zobaczyć ich wszystkich w więzieniu – stwierdziła.

Ojeda zdradziła, że podczas oglądania premiery filmu rozkleiła, ponieważ wróciły do niej wszystkie wspomnienia związane z Maradoną. Opowiedziała także, jak pożegnała się z Diego i jak rodzina utrudniała jej kontakt z byłym partnerem. – Kiedy Diego umierał, był w trakcie abstynencji. W pewnym momencie cała rodzina blokowała moje telefony. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie kobieta o imieniu Rocio i powiedziała, że tylko ja mogę coś zrobić dla Diego. Podała mi wtedy aktualny numer telefonu i mogłam z nim porozmawiać. Rodzina zawsze tak robiła, tylko po to, żebym nie miała do niego dostępu – dodała.

Na temat śmierci Maradony wypowiedział się prawnik rodziny Diego, Mario Baudry. Jego zdaniem przy odpowiedniej opiece Maradona mógłby jeszcze żyć. – Z akt wynika, że przy minimalnej uwadze byłby dziś żywy. Nie było nikogo, kto mógłby się nim zająć, nikt nie darzył go uczuciem i zostawiał go leżącego w pokoju. Możliwe, że też go odurzali, żeby mógł spać. Tym samym mogli się go pozbyć – mówił.

O śmierci Diego Maradony wypowiedział się też lekarz Colin Campbell Irigoyen, który chciał mu udzielić pomocy przed przeniesieniem do karetki. - Jak tylko zobaczyłem, że opiekun wykonuje usta-usta, a pielęgniarka zajmuje się masażem serca, zapytałem, jak długo Diego leżał bez oznak życiowych. Udało nam się dojechać karetką, nie mieliśmy możliwości, aby dotrzeć drogą powietrzną - powiedział.