Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Smuda ujawnia po latach. "Świetny technicznie, szybki, ale leń jak skur***yn"

Franciszek Smuda jest zdecydowanie jedną z najbarwniejszych postaci polskiej piłki, a jego kariera trenerska była dość przewrotna. Były selekcjoner reprezentacji Polski wspominał ją ostatnio w rozmowie z "Onet Sport". Opowiedział między innymi o czasach pracy w jednym z tureckich klubów.

Franciszek Smuda niegdyś uznawany był za jednego z najlepszych trenerów w Polsce. W swojej karierze prowadził wiele klubów w kraju i za granicą. W latach 2009 - 2012 był także selekcjonerem reprezentacji Polski. Największe sukcesy odnosił w latach 90. w Widzewie Łódź, z którym dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Polski. Obecnie nie trenuje w żadnym klubie. Ostatni raz pracował w pierwszoligowym Górniku Łęczna, z którego został zwolniony w 2019 roku. W listopadzie 2020 roku natomiast podjął współpracę z Akademią Piłkarską Podhala Nowy Targ.  

Zobacz wideo Dlaczego awans na mistrzostwa świata jest tak ważny? To wielkie pieniądze [Studio Biznes}

Paulo Sousa podczas meczu Polska - Andora eliminacji Mistrzostw Świata. Warszawa, 28 marca 2021 rPaulo Sousa zdradził główny powód przejęcia polskiej kadry. Wskazał też cel na Euro

Franciszek Smuda wspomina pracę w Turcji. "Miałem pod sobą pewnego zawodnika - świetny technicznie, szybki, ale leń jak skur***yn."

Franciszek Smuda udzielił wywiadu portalowi "Onet Sport", w którym wspominał swoją burzliwą karierę trenerską. Opowiedział wiele ciekawych historii. Szczególnie szokujące były te z czasów jego pracy w Turcji. Trener w latach 90. pracował w Konyasporze i nie ukrywa, że czas tam spędzony miał duże znaczenie w jego dalszej karierze. Smuda opowiadał, że miał niemały kłopot z jednym z czołowych zawodników swojej drużyny. 

- Miałem pod sobą pewnego zawodnika - świetny technicznie, szybki, ale leń jak skur***yn. Doprowadzał mnie do szału. Raz robiliśmy przyspieszenia, patrzę, a on ćwiczy na pół gwizdka. Niesamowicie się zagotowałem, złapałem go za fraki. Chciałem go postawić do pionu, więc w następnym meczu go nie wystawiłem - wspominał szkoleniowiec. - Niedługo później przyszli do mnie jego koledzy, tureckie bandziory. Jeden z nich miał pistolet, który wystawał z kieszeni. Usłyszałem, że albo kolega będzie grał, albo ze mną koniec. Odpowiedziałem: "Jak zacznie porządnie trenować, to zagra. Inaczej nic z tego". 

Zbigniew Boniek już wie, gdzie zagra reprezentacja Polski na Euro? Zbigniew Boniek już wie, gdzie zagra reprezentacja Polski na Euro? "A może tak"

Ostatecznie historia zakończyła się dla wszystkich dobrze. Piłkarz wrócił do gry, a Smudzie udało się nie doznać żadnego uszczerbku na zdrowiu. Szkoleniowiec podkreśla natomiast, że ta sytuacja wiele go nauczyła. - Po kilku dniach piłkarz do mnie przychodzi i widzę, że chcę coś powiedzieć. Mówię mu: "Słuchaj, masz takie możliwości! Dlaczego tego nie wykorzystujesz?". Przegadaliśmy chyba godzinę i facet wziął się w garść. Na koniec sezonu graliśmy z Galatasaray albo Besiktasem, po odprawie ten piłkarz do mnie przyszedł ze łzami w oczach i wielkim szampanem. Powiedział, żebyśmy sobie dla zdrowia łyknęli z członkami sztabu. W całej tej sytuacji przekonałem się, że trener musi być kozakiem. Albo nim jest, albo wypada z gry - zakończył były selekcjoner reprezentacji Polski