Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Pełnomocnik Lewandowskich odpowiada. "Dość robienia z ludzi wariatów. Kucharski kłamie"

- Żadne nagranie rozmów Roberta Lewandowskiego z Cezarym Kucharskim znajdujących się w aktach nie było tknięte. Wszystkie trzy są nietknięte. Pan Cezary Kucharski kłamie. Okłamuje was. Próbuje manipulować. Przekonywał, że nie inspirował publikacji "Spiegla", a dziś wiemy, że to on przekazywał dokumenty - mówi pełnomocnik Roberta i Anny Lewandowskich, profesor Tomasz Siemiątkowski.

W środę Cezary Kucharski usłyszał w prokuraturze uzupełnienie zarzutów w śledztwie, które dotyczy możliwego szantażowania Roberta Lewandowskiego i jego żony Anny. Zarzuty dotyczą ujawnienia Rafaelowi Buschmannowi, jednemu z autorów tygodnika "Der Spiegel", który opisuje finansowy spór Kucharski-Lewandowski, szczegółów kontraktów sportowych i reklamowych oraz zeznań podatkowych Roberta Lewandowskiego i jego żony.  "Od sierpnia 2020 r. do drugiej połowy września 2020 r., wbrew przyjętemu przez siebie zobowiązaniu do zachowania poufności, ujawnił przedstawicielowi zagranicznych mediów informacje, z którymi zapoznał się jako menedżer sportowca. Podejrzany za pośrednictwem poczty elektronicznej przekazywał dziennikarzowi kopie kontraktów reklamowych zawartych z międzynarodowymi koncernami z branży odzieżowej, spożywczej oraz elektronicznej, a także kopie kontraktów, które piłkarz w 2010 oraz 2016 roku podpisał z niemieckimi klubami piłkarskimi. W ocenie prokuratora działania podejrzanego wypełniają znamiona przestępstw z art. 266 par. 1 kodeksu karnego oraz z art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych" – mówił Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, cytowany przez PAP. 

Zobacz wideo

Nazwisko Rafaela Buschmanna pada na nagraniu, które jest jednym z głównych dowodów prokuratury na szantaż. To w tym nagraniu pojawiają się różne kwoty, których Kucharski miał żądać od Lewandowskiego: 20 mln euro, 10 mln euro, 12-15 mln złotych. Nazwisko Buschmanna pojawia się przy 20 mln euro. "O jakiej my emocjonalnie mówimy kwocie?" - pyta na nagraniu Lewandowski. "To jest 20 milionów euro". "Tyle jest jakby warty, myślę, twój spokój, nie?" - odpowiada Kucharski, który tłumaczy, że kwota 20 milionów euro to właśnie ocena Buschmanna, który "był u mnie i wszystko czytał". Jak mówił rzecznik prokuratury Marcin Saduś, opisane czyny przekazywania Buschmannowi kopii kontraktów Lewandowskiego "w znacznym stopniu potwierdzają zasadność stawianego zarzutu dotyczącego szantażowania piłkarza". 

Kucharski: sprawa spreparowana. Adwokat Kucharskiego: odwet

Tego samego dnia, jeszcze przed wizytą w prokuraturze, Kucharski opublikował na Twitterze fragment dokumentu z opinią biegłego sądowego z dziedziny fonoskopii i informatyki.  

"Od początku wiedziałem i mówiłem głośno, że sprawa jest spreparowana w celu ochrony znanego już wszystkim 'zegarka Lewandowskiego'. Dziś dostałem potwierdzenia procesowe swoich racji .To co teraz? Umorzenie sprawy czy jakieś "nowe zarzuty" wykroją? Sky is the limit...(not Law )" - napisał Kucharski nad zdjęciem fragmentu opinii: "Z dużym prawdopodobieństwem można wskazać, że świadoma ingerencja w plik (…) tożsamy z plikiem o nazwie 'CK, Restauracja Baczewski, m4a' była przeprowadzona z zamiarem wycięcia różnych fragmentów, co już samo w sobie powoduje utratę ich autentyczności z uwagi na utratę ciągłości zapisu całego zdarzenia akustycznego". Przypomnijmy, w aktach śledztwa są trzy nagrania rozmów Lewandowski-Kucharski: ze stycznia 2020 w restauracji Baczewski w Warszawie, czyli nagranie o którym mowa we wspomnianej wyżej opinii, nagranie z września 2019 z hotelu Kempinski w Monachium oraz nagranie rozmowy telefonicznej z lutego 2018. Kucharski, publikując fragment opinii, zarzucił też  biegłemu prokuratury, który wcześniej orzekł że nagrania nie zostały zmanipulowane, brak umiejętności potrzebnych do takiej oceny. A adwokat Kucharskiego Krzysztof Ways mówił Interii, że nowe zarzuty to "odwet za to, że podważyliśmy w sposób niebudzący wątpliwości autentyczność nagrań".

- Do prokuratury złożyliśmy także wniosek o wyłączenie ich biegłego, bo ten nie może być osobą w jakikolwiek sposób związaną emocjonalnie ze sprawą. Tymczasem biegły powołany przez prokuraturę wysyłał mi między innymi SMS-y, w których - delikatnie mówiąc - okazywał negatywny stosunek emocjonalny do obrońcy, a co za tym idzie Cezarego Kucharskiego. A tym samym nie powinien pracować przy postępowaniu – mówił Ways Interii. Zarzuty złamania ustawy o ochronie danych osobowych nazwał kuriozalnymi, a zarzut ujawnienia tajemnicy przedsiębiorstwa za nietrafiony, ponieważ w tym czasie "Cezary Kucharski już w nim nie pełnił żadnej roli". Kucharski wiosną 2017 przestał być szefem spółki RL Management, która dziś jest w centrum sporu byłego menedżera Roberta Lewandowskiego z piłkarzem, jego żoną oraz prawnikiem Kamilem Gorzelnikiem. Kucharski zarzuca im, że działali na jego szkodę oraz szkodę spółki, złożył pozew, w którym swoje roszczenia oszacował w jednym wariancie na równowartość 39 mln złotych. To właśnie od ujawnienia szczegółów tego pozwu "Der Spiegel" zaczął opisywanie finansowych rozliczeń Lewandowskich, opisując niektóre z nich jako sztuczki mające pomóc w unikaniu opodatkowania, a inne jako możliwe działanie na szkodę spółki. 

Szczęsnego i Buffona nie będzie w Juventusie w kolejnym sezonie? Szczęsnego i Buffona nie będzie w Juventusie w kolejnym sezonie? "Wciąż o nim myślą"

Pełnomocnik Lewandowskich: Kucharski manipuluje, a "Spiegel" dyskredytuje bardzo umiejętnie

 - "Spiegel" nadal dyskredytuje Roberta i Annę Lewandowskich i robi to bardzo umiejętnie. W publikacji z marca 2021 przytacza fragment maila, którego Robert Lewandowski napisał do Kucharskiego: "Dzięki Kamilowi (Gorzelnikowi - red.) uniknąłem płacenia podatku". I to jest prawda, był taki mail. Tylko "Der Spiegel" nie podaje, że jest też mail, w którym Kucharski pisze: "dzięki mojej zapobiegliwości nie płaciłeś podatku" – mówił w czwartek profesor Tomasz Siemiątkowski, pełnomocnik Lewandowskich, komentując na spotkaniu z dziennikarzami najnowsze wydarzenia w tej sprawie. Odpierał wszystkie argumenty podnoszone w ostatnich dniach przez Kucharskiego i jego obrońcę.  

- Chętnie się zapoznamy z opinią biegłego do spraw fonoskopii, którą dysponuje Cezary Kucharski. Ale niech to nie będą ćwierćfotki, tylko cała opinia, ona nie jest objęta tajemnicą śledztwa. Gdy tę opinię dostaniemy, to bardzo szybko wybijemy im to wszystko z głowy. Jeśli nie dostaniemy, to też wybijemy z głowy. Nie ma takiej możliwości: żadne nagranie z trzech znajdujących się w aktach nie było tknięte. Każde jest nietknięte. Nie interesuje mnie, kto co napisał i dlaczego. Kierujemy taką prośbę: chcielibyśmy jak najszybciej dostać ten dokument. Żebyśmy mogli się profesjonalnie odnieść. Panowie mogą broniąc się mówić, co chcą. I mówią,  co chcą. Obrona ma do tego prawo. I ten argument o manipulacji nagrania byłby poważny, gdyby istniał. Ale jego nie ma. Przyjdzie dzień, gdy to skonfrontujemy. Panowie obwieszczają jakieś swoje triumfy opierając się na analizie nagrania z pendrive’a. Tymczasem jest jeszcze kilka nośników oryginalnych. Nie ma żadnych wątpliwości, że nagranie na nośnikach oryginalnych nie było manipulowane. Nie było żadnej ingerencji. I jest stuprocentowa zgodność treści z tym co na pendrive’ach – mówił Siemiątkowski.  

Trening piłkarskiej reprezentacji PolskiPZPN rozważa zmianę bazy na Euro! Kadra Sousy może zostać w Polsce. "Bardzo duży chaos"

Adwokat Lewandowskich do Kucharskiego: to już argumenty widmo, pokażcie opinię podatkową, o której mówicie

- Ponieważ w grze pojawiają się już argumenty widmo, to poprosilibyśmy też o opinię podatkową, renomowanej firmy, na którą się powołuje Cezary Kucharski. Tę opinię, która ma mówić o jego ryzykach podatkowych (na jakie miała go narazić działalność zwłaszcza Kamila Gorzelnika, oraz Roberta Lewandowskiego i Anny Lewandowskiej – red. ). Bo tej opinii nikt nigdy nie widział.  Więc niech nam ją udostępnią, via prokuratura lub bezpośrednio – mówił Siemiątkowski.  

Chodziło mu o zamówiony przez Kucharskiego w 2018 roku audyt firmy Ernst & Young, z zasygnalizowanymi ryzykami. Kucharski powoływał się na niego (i na opinię prawną profesora Macieja Kalińskiego potwierdzającą ryzyka sygnalizowane w audycie), gdy w sierpniu 2018 zwrócił się do Tomasza Matczuka i Piotra Wieczorka z kancelarii MWW, w której do stycznia 2020 działał prawnik Kamil Gorzelnik, z prośbą o rozmowę w sprawie doradztwa prawnego i podatkowego, świadczonego przez Gorzelnika. Opisywaliśmy tę sprawę w Sport.pl.

Kylian Mbappe dotrzymał słowa! Pierwszy zawodnik w historii. Kylian Mbappe dotrzymał słowa! Pierwszy zawodnik w historii. "Jestem najlepszy"

Kucharski uważał, że wskutek tego doradztwa został - on, ale też Robert i Anna Lewandowscy - narażony na ryzyka podatkowe i karnoprawne, w tym ryzyka reklasyfikacji przez skarbówkę kilkunastomilionowych transakcji. Zarzucał też Gorzelnikowi - na którego złożył w grudniu 2019 zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, zarzucając mu poświadczenie nieprawdy (chodziło o sprawozdania finansowe spółki) - że wyrządził mu szkodę przez projektowanie umów mających działać jedynie w interesie drugiej strony i w następstwie pozbawił Kucharskiego - i spółek które Kucharski reprezentował - dużego majątku. Kucharski uważał, że ponieważ Gorzelnik świadczył te usługi jako partner kancelarii MWW, spotkanie w kancelarii - w obecności Kamila Gorzelnika - pozwoliłoby wypracować jakiś mechanizm poufnego rozwiązania ewentualnych problemów. To rozpoczęta wtedy korespondencja między prawnikami z kancelarii reprezentujących Kucharskiego a prawnikami MWW doprowadziła do wynegocjowania projektu porozumienia, o którym mówi Kucharski w nagranej w restauracji Baczewski rozmowie. 

Profesor Siemiątkowski: w sprawie Blue Oyster mamy interpretację podatkową korzystną dla Anny Lewandowskiej

- My mamy bardzo jasną sytuację, myśmy mieli swoją opinię na temat ryzyk podatkowych, sporządził ją mecenas Łukasz Kupryjańczyk, ona jest w aktach. Druga strona ją ma. Natomiast myśmy ich opinii nie dostali. Nie wiemy, czy ona jest wstępna, czy ostateczna – mówi profesor Siemiątkowski. Wątek opinii prawnej, którą dysponował Robert Lewandowski, pojawia się w nagraniach z restauracji Baczewski. Robert Lewandowski wprawdzie nie chciał wówczas udostępnić jej Kucharskiemu, ale cytował ją, odpierając jego zarzuty. – Tam było o ryzykach: nie ma, nie ma, niskie, niskie. Z drugiej strony, wbrew temu mam opinię renomowanej firmy: Kupryjańczyk: nie ma, nie ma, niskie niskie. Oczywiście każdy ekspert bierze tu odpowiedzialność za swoją opinię – mówił Siemiątkowski. Odniósł się też do zarzutów dotyczących spółki Blue Oyster. Przypomnijmy, to o transakcjach dotyczących tej spółki "Der Spiegel" pisał jako o sztuczce, która pozwoliła uniknąć płacenia podatku.  

Robert Lewandowski i Cezary KucharskiByły menedżer Roberta Lewandowskiego usłyszał kolejne zarzuty. "Wypełniają znamiona przestępstw"

12 października 2015 r. zarząd firmy RL Management pożyczył żonie Lewandowskiego 2,5 miliona euro. Anna Lewandowska wystawiła spółce weksel z tego tytułu. Dwa dni później RL Management nabył udziały w nowo powstałej polskiej spółce - Blue Oyster. Lewandowska posiadała w niej 1000 udziałów po 12 euro każdy, RL Management kupił udziały za 2,5 mln euro. Zapłacił wspomnianym wekslem. "Gorzelnik nawet nie zadał sobie trudu, aby ukryć, czemu ta operacja służyła. Polecił zewnętrznemu księgowemu przez e-mail, aby odnotował w raporcie rocznym transakcję z Blue Oyster jako stratę" - czytamy. W mailu Gorzelnik miał, według gazety, dodać: "Jest to niezwykle ważne, ponieważ nie chcę żadnych niepodzielonych zysków w firmie, gdy ta zostanie przekształcona. Wtedy za takie przekształcenie będą należne podatki od zysków".  Gdy z RL Management zniknęło 2,5 miliona euro, firma odnotowała stratę w wysokości 96 tys. euro. To wtedy Robert Lewandowski napisał do Kucharskiego wspomnianego już wyżej maila: "Dzięki Kamilowi uniknąłem płacenia podatku".  

 - W kwestii Blue Oyster: 26 października 2015 została na rzecz Anny Lewandowskiej wydana interpretacja indywidualna, w trybie ustawy o ordynacji podatkowej, imiennie: że nie ma problemu podatkowego. Dyrektor izby skarbowej w Warszawie wydał taką interpretację, w której na zadane pytania pada odpowiedź: stanowisko wnioskodawcy, w świetle obecnego stanu prawnego, w sprawie oceny zdarzenia przyszłego, jest prawidłowe – cytował Tomasz Siemiątkowski. 

Vinicius Junior, bohater Realu w Madrycie przybija piątkę z trenerem Zinedine ZidanemReal Madryt stał się faworytem Ligi Mistrzów. "Na drodze do trofeum jeden elitarny rywal"

Dlaczego Robert i Anna Lewandowscy nie żądają sprostowań od "Spiegla"? - Wszystko w swoim czasie

Dlaczego ta informacja nie została wysłana do "Der Spiegel" z żądaniem sprostowania już jesienią 2020, po pierwszej publikacji tygodnika, w której opisano transakcje dotyczące Blue Oyster? 

- Bo nie będziemy w ten sposób prowadzić dyskusji, będziemy to robić w inny sposób. Moglibyśmy to sprostować, ale to jest nam do niczego niepotrzebne – mówi Tomasz Siemiątkowski. A na pytania o dalsze działania w sprawie "Der Spiegel" odpowiada: wszystko w swoim czasie. - Nie będziemy też biegać po sądach z Cezarym Kucharskim, będziemy po prostu mówić, gdzie kłamie – zapowiada. 

- Poważna rozmowa wymaga tego, żeby mówić prawdę. Albo się mówi prawdę, albo się kłamie. Kłamanie jest dopuszczalne dla obrony w czasie postępowań. Ale jak się chwyta kłamstw, to znaczy że nie ma innych argumentów. Cały czas następuje manipulacja informacjami. Reprezentanci pana Kucharskiego i on sam okłamują was. Okłamują was w takich sprawach.  Próbują manipulować wami i opinią publiczną. Pan Kucharski odcinał się w wywiadzie od udziału w przygotowaniu publikacji "Spiegla". Dziś już wiemy, że wysyłał poufne informacje i był źródłem dziennikarza. On mówi, że nie inspirował tych publikacji. Tymczasem na samych nagraniach oświadcza wyraźnie, że pokazał te materiały panu Buschmannowi. Pan Kucharski twierdził, że nigdy jego celem nie było dyskredytowanie publiczne Roberta i jego żony. To po co przekazał te materiały dziennikarzowi, który napisał dyskredytujące teksty? Oczywiście my już wcześniej byliśmy przekonani, że to Cezary Kucharski przekazywał te dokumenty. Ale z samego nagrania to bezsprzecznie nie wynikało. Wcześniej wiedzieliśmy tylko, że w jakiś sposób uczestniczył. Teraz wiemy, że przekazywał, choć zapewniał, że nie inspirował.  

Wyreżyserował wygraną z Liverpoolem, a ludzie nazywają go nazistą. Guardiola pomógł zrozumieć jego fenomenWyreżyserował wygraną z Liverpoolem, a ludzie nazywają go nazistą. Guardiola pomógł zrozumieć jego fenomen

"Druga strona robi wariatów z dziennikarzy i opinii publicznej"

- Tego jest o wiele więcej. Przyszedł taki czas, że my już nie będziemy na te kłamstwa pozwalać. Robiliśmy to już długo. Mówię o manipulowaniach drugiej strony, ale też o robieniu wariatów z dziennikarzy i opinii publicznej. W tym roku w Interii ukazał się wywiad z Kucharskim, o tym że Anna Lewandowska pisała do Cezarego Kucharskiego "wujku" i wysyłała serduszka. Oczywiście że tak było, wysyłała zdjęcia córki, zapraszała do Monachium. Mam tu tego maila. On jest z 24 września 2017. Pół roku przed zakończeniem współpracy. Dwa lata przed nagraną rozmową w hotelu Kempinski (to w tej rozmowie, według prokuratury, miała się pierwszy raz pojawić oferta: pieniądze w zamian za to, że będę milczał o waszych oszustwach podatkowych – red.). Relacje mają to do siebie, że najpierw są dobre, potem czasem złe. Co ma na celu ta manipulacja? Jakie to ma znaczenie, że Anna Lewandowska pisała "Hej wujek, kiedy do nas przyjedziesz" pół roku przed zakończeniem współpracy. Ordynarna manipulacja – mówił Siemiątkowski. Kucharski we wspomnianym wywiadzie dla Interii mówił tak: "Anna Lewandowska wysyłała mi zdjęcia swojej córki, wysyłała serduszka i zapraszała mnie do Monachium, pisząc do mnie 'wujku'. A teraz mówi, że bała się mnie od paru lat i zatrudniła ochroniarza, żeby się przede mną chronić? To brednie, co ona mówi, jeden wielki stek kłamstw". Kucharski przekonuje też, że jego współpraca z Lewandowskim tak naprawdę zakończyła się już w 2017, tuż po sporze o przedłużenie kontraktu z Bayernem, a nie w 2018 roku.   

"Anna Lewandowska pisała do Kucharskiego: wujku? Tak. Na pół roku przed zerwaniem współpracy. Po co ta manipulacja?"

- W Interii był też wywiad o tym, że Robert pierwszy raz nagrał Kucharskiego, gdy składał mu życzenia urodzinowe. Ale Cezary Kucharski nie ma urodzin 12 lutego 2018. Mam przed sobą wydruk symbolu nagrania z tego dnia, na tym nagraniu nie ma żadnych życzeń. Można robić wariatów z niektórych, ale nie można ze wszystkich przez cały czas – mówi Siemiątkowski. – Czytam opinię jego adwokata, że zarzuty które dostał w środę są odwetem za opinię biegłego w sprawie nieautentyczności nagrań. To jest brednia, z tym nawet trudno polemizować. We wtorek otrzymaliśmy opinię, a w środę są zarzuty? Zapytajcie go, kiedy dostał wezwanie do stawienia się na przedstawienie i ogłoszenie zarzutów. Z całą pewnością procesową musiało to być w ubiegłym tygodniu. Jego reprezentant to musi wiedzieć, i wtedy jeśli tak mówi o odwecie, to kłamie. A jeśli nie wie, kiedy jego klient dostał wezwanie, to jest niekompetentny. Powiedzenie, że to jest odwet, to jest kłamstwo. Próbuje zrobić z was dziennikarzy i z opinii publicznej wariatów – mówi Siemiątkowski. - Przedstawiciel pana Kucharskiego mówi, że zarzut dotyczy tajemnicy przedsiębiorstwa. Nie dotyczy. To  co on mówi, to nie kłamstwo. Ale niuans. Zarzut z artykułu 266 kodeksu karnego nie dotyczy tajemnicy przedsiębiorstwa. Inna jest kwalifikacja i podstawa prawna. Zarzut dotyczy naruszenia świętej tajemnicy zawodowej. Żadnej tajemnicy przedsiębiorstwa. Odradzałbym takie kwalifikowanie. Mówimy tu o sytuacji, w której powiernik, czyli osoba, której przekazuje się poufne informacje, wkłada je w tubę dziennikarza. To jest tajemnica menedżerska. Ta tajemnica wynikała z umowy. Oni też wyśmiewają zarzuty o naruszenie RODO, ale wystarczy spojrzeć w przepisy, że ktoś, kto przetwarza dane osobowe, nie będąc uprawnionym, podlega karze do lat dwóch. No raczej nie był Kucharski uprawniony, żeby wysłać zeznania podatkowe Rafaelowi Buschmannowi – mówi Siemiątkowski.  

Prawa ręka Juergena Kloppa zachwycona Polakiem: Mateusz wyważył drzwi. Co za talentPrawa ręka Juergena Kloppa zachwycona Polakiem: Mateusz wyważył drzwi. Co za talent

Jak tłumaczy, Kucharski musiał wiedzieć, co się stanie, gdy przekaże takie dokumenty dziennikarzowi, który się specjalizuje w "uderzaniu w gwiazdy". Buschmann to jeden z najważniejszych autorów serii "Football Leaks", w której opisywał ciemne strony futbolu, opierając się m.in. na dokumentach zdobywanych przez Rui Pinto, portugalskiego hakera.  

"Nigdy nie twierdziliśmy, że Buschmann współdziałał w szantażu"

- My dostrzegliśmy w tych artykułach realizację szantażu. Ale nigdy nie twierdziliśmy, że Buschmann współdziałał w szantażu – mówi Siemiątkowski. Przypomnijmy, Buschmann wygrał w Niemczech starcie sądowe z dziennikami koncernu Axel Springer, którzy sugerowali jego współdziałanie przy szantażu.  "Wtedy uznałem, że oni na pewno współdziałają" - zeznawał Robert Lewandowski w prokuraturze o związkach dziennikarza z Cezarym Kucharskim. "Przypomnieliśmy także, że polska prokuratura analizuje obecnie, czy Rafael Buschmann odegrał jakąś rolę w sprawie o szantaż, w której podejrzany jest Cezary Kucharski. Podtrzymujemy to stanowisko" – to oświadczenie przesłane przez rzeczniczkę Roberta i Anny Lewandowskich po ostatnich, marcowych publikacjach "Der Spiegel". – Nie mówiliśmy nigdy, że Buschmann uczestniczył w szantażu. Mówiliśmy, że współdziałał z Kucharskim przy tym artykule. Nie w szantażu. Mamy natomiast duże wątpliwości co do jego obiektywizmu – mówi Siemiątkowski.  

"Podatki? Może być dopłata, ale nie będzie kary. W grę wchodzą tylko wątpliwości interpretacyjne"

Podkreślił też, że sprawa wątpliwości podatkowych dla niego nie istnieje: nie ma wiedzy, żeby się w Niemczech toczyło jakieś postępowanie w tej sprawie, ma też pewność, że nie było żadnych prób oszukania fiskusa.   

- Jeżeli wyjdą jakieś wątpliwości, to tylko interpretacyjne: że tu jestem rezydentem, tu żyję, tu bywam itd. Nie można wykluczyć że wskutek interpretacji Niemców, którzy mają wyższe podatki, pojawi się wątek jakiejś dopłaty. Ale to będzie dopłata, a nie kara. Zawsze fiskus jest bliżej swojego rezydenta, zwłaszcza jeśli ma wyższe podatki.. Ale nie ma takich ryzyk, że są wytransferowane pieniądze, że są jakieś wały podatkowe – mówi Siemiątkowski.  

Lech Poznań ma kandydata na nowego trenera. Wiele wskazuje na wielki powrótLech Poznań ma kandydata na nowego trenera. Wiele wskazuje na wielki powrót

Z nieoficjalnych informacji wynika, że proces, który wytoczył Kucharski (przypomnijmy, pozwanym nie jest Robert Lewandowski, ale RL Management, Anna Lewandowska i Kamil Gorzelnik) może zacząć się latem 2021. W sprawie karnej o szantaż trudno przewidywać terminy, bo nie ma jeszcze aktu oskarżenia i strona Roberta Lewandowskiego wysyła sygnały, że w tej sprawie "jeszcze dużo przed nami".  

- Czy jest jeszcze możliwość dojścia do jakiejś ugody? Gabriel Garcia Marquez pisał w "Stu latach samotności", że chwila pojednania znaczy więcej, niż lata przyjaźni. Jeżeli to prawda, to pewnie jest możliwość, zawsze potencjalnie wszystko jest możliwe. Ale kto tu został zaatakowany? – mówi Siemiątkowski. - Ktoś tę zadymę zaczął. Gdyby nie te teksty, to nie byłoby tego wszystkiego. Odpowiadam w imieniu całego obozu: to my zostaliśmy zaatakowani brutalnie, bezkompromisowo, medialnie. Więc żeby była ugoda, ktoś musi dojść do jakiejś refleksji.