Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Henry ma dość i znika z internetu. "Trzeba ponosić konsekwencje swoich działań!"

Thierry Henry poinformował, że rezygnuje z udziału w mediach społecznościowych. Swoją decyzję tłumaczy nadmiarem hejtu i okrucieństwa.

W sobotę zniknę z mediów społecznościowych – zadeklarował Thierry Henry. Legenda Arsenalu i jeden z najlepszych francuskich piłkarzy w historii poinformował, że robi to, by walczyć z rasizmem. "Nie wrócę, dopóki szefowie mediów społecznościowych nie podejdą do problemu rasizmu z takim samym zaangażowaniem, z jakim walczą z łamaniem praw autorskich", zadeklarował były napastnik AS Monaco czy Barcelony.

Zobacz wideo

Thierry Henry odchodzi z mediów społecznościowych. Wróci, gdy dojdzie do zmian w walce z rasizmem. "Trzeba ponosić konsekwencje swoich działań!"

Choć problem hejtu w mediach społecznościowych jest poważny i nagłaśniany, to międzynarodowe korporacje nic sobie z tego nie robią. Tylko w ubiegłym tygodniu uwagę na kłopot zwrócili Anglik Jude Bellingham z Borussii Dortmund czy Fred, brazylijski pomocnik Manchesteru United. "Skala rasizmu, gróźb i wynikających z tego mentalnych tortur jest zbyt wielka i toksyczna, by ją zignorować" – napisał Henry. "Trzeba ponosić konsekwencje swoich działań! Zdecydowanie zbyt łatwo jest móc stworzyć konto, a później wykorzystywać je do zastraszania przy jednoczesnym pozostawaniu anonimowym. Dopóki to nie ulegnie zmianie, dopóty nie będzie mnie w mediach społecznościowych" – zadeklarował Francuz, który niedawno zrezygnował z prowadzenia Club de Foot Montreal

To nie pierwszy raz, gdy Henry zwraca uwagę na problem rasizmu. W czerwcu, po śmierci George'a Floyda, dodał ostry wpis, w którym apelował o "pilne zmiany, których potrzebuje świat". Konto Francuza na Twitterze śledzi 2,3 miliona osób, a na Instagramie 2,7 miliona. "Mam nadzieję, że niedługo dojdzie do zmiany" – napisał 43-latek.

Anglicy walczą z hejtem w mediach społecznościowych. Giganci deklarują wsparcie, jednak za korporacyjną nowomową nic nie idzie.

Problem hejtu w mediach społecznościowych jest szczególnie poważny w Premier League. Rasizm, seksistowskie komentarze czy życzenia śmierci to internetowa rzeczywistość tamtejszych piłkarzy. Anglicy ruszyli na wojnę z hejtem w mediach społecznościowych, tylko czy jest ona do wygrania? Nie wydaje się. Niedawno lokalni działacze - szefowie federacji, profesjonalnych lig, związków zawodowych piłkarzy, trenerów i sędziów - wysłali list otwarty do Marka Zuckerberga i Jacka Dorseya, szefów Facebooka i Twittera. Nazwali ich portale "rajem dla hejterów" i apelowali o ukrócenie agresji wobec piłkarzy. Uzasadnienie prośby? "Zwykła, ludzka przyzwoitość". Giganci odpowiedzieli komunikatami pełnymi korporacyjnej nowomowy, w których mówili wszystko, jednocześnie nie mówiąc nic. I gdy pojawił się pierwszy realny test, to został on oblany. Więcej na ten temat w obszernym artykule napisali dziennikarze Sport.pl Kacper Sosnowski i Jakub Kręcidło.