Eric Abidal ujawnia kulisy pracy w Barcelonie. Zignorowano plan ściągnięcia dwóch gwiazd

Gdybyśmy wcześniej nie podpisali Griezmanna, to na 100 procent Neymar by wrócił do Barcelony - mówi były dyrektor sportowy klubu, Eric Abidal w rozmowie z "The Telegraph". Francuz ujawnia kulisy pracy w klubie, w tym proces zatrudniania nowego trenera.

W 2018 roku Eric Abidal został dyrektorem sportowym Barcelony. Pełnił tę funkcję do połowy sierpnia 2020 roku, kiedy został zwolniony. Jego los podzielił tez trener Quique Setien. Obaj padli ofiarą czystki, która nastąpiła w klubie po kompromitującym występie w Lidze Mistrzów. W ćwierćfinale Barcelona przegrała z Bayernem Monachium aż 2:8.

Zobacz wideo Seria zatrzymań w Barcelonie. Pique już wcześniej zwracał uwagę na dziwne zachowania władz klubu

Abidal chciał Pochettino w Barcelonie. "On był jednym z najlepszych"

Abidal udzielił sporego wywiadu brytyjskiemu "The Telegraph", gdzie odsłania kulisy pracy w klubie. Z jego relacji wynika, że decyzje w klubie często były podejmowane z pobudek politycznych, a nie merytorycznych. Jedną z takich decyzji było zatrudnienie właśnie Setiena, ale Abidal twierdzi, że już w 2018 roku zignorowano jego rady dotyczące szkoleniowca Barcelony. Wtedy tę funkcję sprawował Ernesto Valverde.

Robert Lewandowski i zegarekZegarek Lewandowskiego skradł show. "Kosztuje tyle, co mieszkanie"

- W grudniu 2018 roku, po dogłębnej analizie, której poddałem trenera i jego sztab, zarekomendowałem zmianę trenera. Powiedziałem prezydentowi, że taką decyzję powinien teraz podjąć, a on mi odpowiedział, że to nie jest łatwe. Podjął decyzję o przedłużeniu kontraktu Valverde dwa miesiące później. Zaakceptowałem to i nadal wspierałem trenera, ale było to dla mnie dziwne – mówi Abidal.

Jednak zaledwie rok później Valverde został zwolniony i włodarze Barcelony stanęli przed ważną decyzją wyboru kolejnego szkoleniowca. Abidal zdradza, że próbował namówić zarząd klubu na zatrudnienie bezrobotnego wtedy Mauricio Pochettino. Ta kandydatura spotkała się jednak ze sprzeciwem. Po pierwsze, w przeszłości zarówno jako piłkarz jak i trener był związany z lokalnym rywalem Barcelony – Espanyolem. Po drugie, jako trener Tottenhamu w jednym z wywiadów powiedział, że "wolałby wrócić na swą farmę w Argentynie, niż pracować w pewnych miejscach". Miał na myśli Barcelonę i Arsenal, a to z powodu przywiązania do Espanyolu i Tottenhamu.

- Na mojej liście był Mauricio Pochettino, Quique Setien, Maximiliano Allegri i Xavi Hernandez. Wybrano Setiena, ale pierwszy na liście był Pochettino. Rozmawiałem z nim i nie tylko ja. Powiedziałem zarządowi, że muszę sprowadzić najlepszego trenera, jaki jest dostępny na rynku. Nie obchodzi mnie polityka i to, że wcześniej był w Espanyolu. Chciałem jak najlepiej i Pochettino był jednym z najlepszych. Awansował z Tottenhamem do Ligi Mistrzów, trzeba to szanować. Ma dobrą filozofię gry i treningu, piłkarze go kochają. Wiedziałem, że był problem "polityczny", bo kiedy przedstawiłem argumenty zarządowi, odpowiedzi dotyczyły jego przeszłości w Espanyolu, a nie meritum. Udzielił wywiadu wiele lat temu. Nie powiedziałbym, że mówił źle o Barcelonie. Mówił coś o tym, że pojedzie do Argentyny zanim przejmie Barcelonę. Dla niektórych był to problem. Powiedzieli "nie, bo nie szanuje klubu" – opowiada Eric Abidal. Ostatecznie do Barcelony trafił Ronald Koeman, a Pochettino został szkoleniowcem PSG.

Mecz Bundesligi Bayern Monachium - VfB Stuttgart, 20.03.2021Jest ranking głównych kandydatów do Złotej Piłki 2021! Awans Lewandowskiego na sam szczyt

Neymar mógł wrócić do Barcelony. "Gdybyśmy nie podpisali Griezmanna..."

Latem 2019 roku głośno było o możliwym powrocie Neymara na Camp Nou. Brazylijczyk, który zamienił Barcelonę na PSG był nieszczęśliwy w Paryżu i chciał wrócić do byłego klubu. Do transferu jednak nie doszło. Abidal twierdzi, że temat jak najbardziej istniał, a Barcelona mogła zatrudnić Neymara.

- 10 dni przed zamknięciem okna transferowego byłem w Paryżu, aby porozmawiać z dyrektorem sportowym PSG, Leonardo, o Neymarze. Gdybyśmy wcześniej nie podpisali Griezmanna, to na 100 procent Neymar by wrócił, bo potrzebowaliśmy skrzydłowego, a Neymar podczas pobytu w Barcelonie był niesamowity. Nie chodzi o to, który piłkarz jest lepszy, chodziło o to, że moim zdaniem potrzebowaliśmy prawdziwego skrzydłowego. Prezydent klubu zdecydował się podpisać Griezmanna. Argumentem przeciwko transferowi było to, że Neymar miał sprawę w sądzie przeciwko klubowi, więc była to przeszkoda. Musiałby ją odpuścić, gdyby miał przejść do Barcelony. To nie był mój problem, bo nie było mnie w klubie, kiedy to się wydarzyło. Z mojego punktu widzenia, mogłem podpisać piłkarza, ale to się nie stało – powiedział Francuz.

Mecz Apator - Unia Tarnów na MotoareniePolski gigant wraca do najlepszej ligi świata. "Najgorsze już za nami"

Ogromne długi Barcelony. "Każdy chronił siebie"

Z czasem na jaw zaczęły wychodzić problemy finansowe Barcelony. Ówczesny szef klubu, Josep Maria Bartomeu, swoim zarządzaniem doprowadził klub nad przepaść. Klub zmaga się z kryzysem wizerunkowym, Leo Messi nosi się z chęcią odejścia, a klub popadł w ogromne długi. Te grzechy popełnione przez Bartomeu i jego gabinet wyliczała "Marca" w artykule o wymownym tytule "Jak w pięć lat zniszczyć Barcelonę". W rozmowie z "The Telegraph" Abidal twierdzi, że kłopotów finansowych można było uniknąć. Francuz miał przyprowadzić do klubu duży koncern, który chciał włożyć pieniądze w Barcelonę.

- W marcu 2019 roku przedstawiłem klubowi pewną firmę, której nie mogę wymienić z nazwy. Przedstawiłem ich Bartomeu i Pepowi Segurze, dyrektorowi do spraw piłkarskich. Spotkaliśmy się dwa razy w Anglii. Firma była skłonna zainwestować potężne pieniądze w klub, które w całości rozwiązałyby ówczesne problemy. Rozmowy trwały do listopada 2020 roku. Ponad rok, ale nic się nie wydarzyło – opowiada Abidal.

- Można było rozwiązać problemy finansowe. To nie było łatwe, bo były to ogromne pieniądze, a Barcelona chroniła wszelkie informacje dotyczące kont. Kiedy masz firmę, która chce zainwestować, to ona chce wiedzieć wszystko. Przekazanie informacji zajęło Barcelonie dużo czasu, bo chcieli utrzymać to w tajemnicy. Wiem, że może wstyd było pokazać, że zarządzasz klubem źle, ale ci ludzie mogą pomóc ci zarządzać dobrze, więc daj im informacje. Ale w Barcelonie każdy chciał chronić samego siebie. Panowała zasada "nie pokażę, że źle pracuję, bo wylecę" – twierdzi były piłkarz i dyrektor sportowy klubu.

Jacek Magiera nowym trenerem ŚląśkaOficjalnie: Jacek Magiera wraca do Ekstraklasy! Podpisał dwuletni kontrakt

Eric Abidal był zawodnikiem Barcelony w latach 2007-2013. W 2011 roku zdiagnozowano u niego raka wątroby. Jednak zaledwie dwa miesiące później wrócił do gry i wystąpił w meczu półfinałowym Ligi Mistrzów przeciwko Realowi Madryt. Zagrał też w zwycięskim finale z Manchesterem United i jako kapitan zespołu wzniósł puchar. W 2013 roku odszedł z klubu po wygaśnięciu jego umowy. Potem grał jeszcze w Monaco i Olympiakosie, gdzie w 2014 roku zakończył karierę piłkarską.

Więcej o: