Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sędzia Marciniak wyjaśnia przepis. "Zawodnicy mylą pojęcia. To nie ma znaczenia!"

- Kiedy zawodnik wykopuje piłkę i trafia sobie w rękę, to karnego nie ma, chociaż moim zdaniem nagradzamy w ten sposób błąd techniczny. Ale trzeba się dostosować - powiedział Szymon Marciniak w Sekcji Piłkarskiej w Sport.pl, przybliżając, jak wyglądają przepisy i zalecenia odnośnie zagrania ręką w polu karnym.

Przepisy dotyczące zagrań rękami w polu karnym cały czas elektryzują kibiców i dziennikarzy. Podobne sytuacje w różnych meczach są różnie interpretowane przez arbitrów. Wiele zależy od interpretacji danego zdarzenia. Szymon Marciniak, który był gościem Sekcji Piłkarskiej w Sport.pl, twierdzi, że przepisy jeżeli chodzi o zagrania ręką w defensywie się nie zmieniają. Zdradził też, co jest najistotniejsze przy ocenianiu takich sytuacji.

Zobacz wideo Marciniak: "Sędziowie wcale nie boją się VAR-u! Technologia może uratować mi twarz" [SEKCJA PIŁKARSKA #80]

- Jeśli chodzi o przepis dotyczący ręki, to nic się nie zmieniło. Na dzisiaj najważniejszym sformułowaniem jest "piłka oczekiwana i nieoczekiwana". Bardzo fajny przykład był w derbach Madrytu. Gdybyśmy tylko przesunęli obrońców stojących przed zawodnikiem, który dostał w rękę cztery, pięć metrów do przodu – nie mamy o czym mówić. Wtedy to jest dla nas prosta decyzja – ręka i rzut karny. Jeżeli ręce są uniesione, albo wystawione do boku, to nie ma argumentu, żeby obrońcę bronić – twierdzi polski sędzia, po czym dodaje, że może zaistnieć sytuacja, w której uderzenie piłki w wyciągniętą rękę nie będzie skutkowało rzutem karnym.

Franco AcostaNie żyje były piłkarz Villarrealu. Zginął, świętując swoje 25. urodziny

- Jest takie zalecenie. Zawodnik nabija swojego współpartnera i piłka wylatuje z pola karnego. Dla mnie to jak najbardziej jest z duchem gry. Piłkarz, który dostał w rękę, jest na linii pola karnego. Obrońca wybijał piłkę głową. Jego kolega odwracał się, miał uniesioną rękę w nią dostał. Piłka i tak opuściłaby pole karne, więc tak naprawdę nagradzalibyśmy drużynę przeciwną za nic. Co innego, gdyby piłka wchodziła w pole karne. Wtedy piłkarz podjął ryzyko. Trochę pech, ale ręka była ponad barkiem. Ten przykład też byłby kontrowersyjny. Kiedy jadę na mecz, to mam nadzieję, że nie będę miał jakiejś nieprzyjemnej sytuacji z ręką. Możesz wszystko mieć pod kontrolą, możesz fajnie sędziować, mogą być ogromne emocje. I nagle masz jedną rękę i nie dogodzisz, nie zadowolisz wszystkich – opowiada arbiter z Płocka.    

Marciniak: "Zawodnicy się tłumaczą, że najpierw dostali w ciało. To nie ma znaczenia!"

Szymon Marciniak wytłumaczył też, co przepisy mówią o sytuacji, którą często oglądamy podczas meczów – zawodnik wykonuje wślizg, aby zablokować piłkę, a ta trafia go w rękę. Co wtedy?

- Kolejnym punktem zapalnym w naszej lidze są parady pseudobramkarskie. Zawodnicy często rzucają się po to, żeby zablokować piłkę. Często od razu się tłumaczą: "panie sędzio, najpierw zablokowałem ciałem, a dopiero później dostałem w rękę". Mylą pojęcia. Kiedy zawodnik wykopuje piłkę nogą i trafia sobie w rękę – wtedy nie ma rzutu karnego. Taki jest zapis, chociaż, przyznam uczciwie, moim zdaniem nagradzamy w ten sposób błąd techniczny zawodnika. Ale musimy się dostosować do tego, co jest. Jeżeli zawodnik oddaje strzał lub dośrodkowanie i zawodnik się rzuca, żeby zablokować piłkę, to nie ma znaczenia czy dostanie od ciała w rękę. Podjął ryzyko. Chyba że ręka jest przyklejona do ciała – wtedy nie ma za co ukarać piłkarza – tłumaczy Szymon Marciniak.

Robert Lewandowski ruszy z opóźnieniemZamieszanie z występem Lewandowskiego w Anglii. "Bayern nie ma z tym nic wspólnego"

Szymon Marciniak gościem "Sekcji Piłkarskiej" w Sport.pl.

Szymon Marciniak był gościem w "Sekcji Piłkarskiej" w Sport.pl. W programie odniósł się także do kontrowersji z ostatnich kolejek naszej ligi czy wytłumaczył, dlaczego nie prowadzi meczów w europejskich pucharach.