Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przedszkolak zadziwia umiejętnościami. Messi pod wrażeniem. Mistrz czy cyrk na kółkach?

Ma niebywałe zdolności motoryczne i 5 milionów fanów na Instagramie. Robi wrażenie nawet na Leo Messim. Z piłką wyprawia cuda, a na drążku gimnastycznym robi szpagat, stojąc na rękach. Droga, którą prowadzi go ojciec, nie zachwyca jednak wszystkich. Arat Hosseini to przedszkolak.

5 milionów fanów najchętniej ogląda jego klipy piłkarskie. Hosseini znakomicie panuje nad piłką, wykonuje akrobatyczne triki, strzela z przewrotki, a za każdym razem, gdy mu się to udaje, krzyczy z radości. Często pokazuje też swoje mięśnie. Sześciopak na brzuchu miał już jako czterolatek. Na drążku cuda robił jeszcze wcześniej. 

 

- Fajnie jest nagrywać takie filmy - zapewniał Arat w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "Expressen". - Ludzie mówią, że w przyszłości będę bohaterem, mówią, że będę najlepszym piłkarzem na świecie i to mnie tak bardzo wyróżnia - dodawał. W rozmowie brał też udział jego tata. 

- Chcę dać swojemu synowi jak najlepsze życie - powtarzał jak mantrę Mohammad Hosseini. To dlatego ojciec od najmłodszych lat trenuje syna. Jeździ z nim po telewizyjnych show, dba, by w internecie pokazywały się jego nowe zdjęcia czy budzące podziw nagrania. Tłumaczy, że to właśnie dla lepszego życia Mohammed i Arat opuścili ojczyznę i udali się do Anglii.

- To, co mnie zaciekawiło, że matka i siostra tego chłopca nie mieszkają z nimi w Liverpoolu. Rodzina nie jest zatem razem i nie wiemy, jak to wpływa na tego młodego człowieka - zwraca uwagę psycholog sportowa Katarzyna Selwant, którą zapytaliśmy o karierę 7-letniego obecnie Arata.  

- Oczywiście jego nagrania zrobiły na mnie wrażenie. To, co robi, wygląda bardzo profesjonalnie, z planem i pomysłem na przyszłość - dodaje psycholog. 

Niemowlak gimnastyk 

Jak tłumaczy tata chłopaka, z Liverpoolu do wielkiej piłki jest bliżej niż z Iranu. Zresztą wyprowadzka z ojczyzny nie była motywowana tylko chęcią zapisania Arata do akademii Liverpoolu. Dwulatków i trzylatków w niej nie przyjmują. Chodziło o lepszą edukację i warunki życia.  

- Gdy Arat się urodził, kolega powiedział mi: Widzisz, jak wygląda sytuacja w naszym kraju. Twój syn będzie miał tak samo ciężkie życie, jeśli nic z tym nie zrobisz - wspomina Mohammed. 

No to zrobił. Roczny Arat miał już konto na Instagramie i zbierał fanów. Wraz z nauką chodzenia przyszła też nauka rzeczy, których kilkunastomiesięczne dzieci nie robią, kilkuletnie też rzadko. Pierwszy trening gimnastyczny niemowlak odbył ponoć w wieku 9 miesięcy. Ojciec zauważył, że syn miał bardzo silne ręce, więc uczył go gimnastyki i akrobatyki. Wszelkie tego typu ćwiczenia szły mu jak z płatka. To dawało okazje do pokazana się w dziecięcych talent show w Chinach, Indonezji i Chorwacji.  

 

 - On uwielbia ćwiczyć! Każdego ranka wstaje i chce trenować. Pamiętam, że dość wcześnie zapytał mnie, jak zrobić "sześciopak". Pokazałem mu zatem jak ćwiczyć brzuch - opowiadał dumny ojciec. 

Nic dziwnego, że w mediach społecznościowych kilkulatek szybko zyskał miano "najsilniejszego dziecka na świecie" dostał też ksywkę "nowy Messi". Sam Argentyńczyk wysłał mu zresztą pozdrowienie i dodał, że widzi "dużo jakości" w tym co robi. Ponoć oko na 6-latka ma już kilka klubów na czele z Barceloną

"To jest podobne do kultury cyrkowej"

Tyle że nie wszyscy oklaskują Arata. Są tacy, którzy bardziej się o niego martwią. Jego ojciec przez wielu uważany jest za człowieka, który na synu chce dobrze zarobić. Norweski profesor sportu Yngvar Ommundsen powiedział w rozmowie z "Dagbladet", iż wydaje mu się, że Mohammad zmusza Arata do robienia pewnych rzeczy.  - Jest to podobne do tradycji kultury cyrkowej - porównywał Ommundsen. 

- Widzę tu dużą ambicję rodzica dziecka do tego, by ono robiło niektóre rzeczy błyskawicznie. Znamy to oczywiście z życia - mówi Sport.pl Selwant i podaje przykłady. - Rodzice chcą, żeby dziecko natychmiast usiadło, żeby się ładnie przewracało z boku na bok, potem, żeby chodziło wcześniej niż rówieśnicy. Chcemy też np., żeby dziecko wcześnie siadało na nocnik. Niektórzy starają się dzieci jak najszybciej odpieluchowywać. W tej ostatniej kwestii fizjoterapeuci i osteopaci ginekologiczni twierdzą, że szczególnie u dziewczynek zbyt wczesne odpieluchowanie może prowadzić do różnych problemów w przyszłości. Zmierzam do tego, że intencje rodziców są najczęściej bardzo dobre, ale konsekwencje ich czynów niekoniecznie - obrazuje. 

 

-Trudno historię Arata rozstrzygać zero-jedynkowo. Nie wiemy co dokładnie dzieje się wokół niego? Czy to, że 6-latek robi z piłką niesamowite rzeczy, sprawi, że będzie nową gwiazdą futbolu? Znam wiele przypadków dzieciaków, które trenowały z piłką jako 5-latkowie, ale 7,8 lat później odchodzili, bo byli wypaleni, mieli przesyt - zauważa trener Rafał Matusiak. - Na pewno ruch i fizyczne zajęcia u dzieci są bardzo ważne. Warto na to poświęcać czas, mobilizować, samemu dawać przykład. U dzieciaków działa to tak, że jak się tej aktywności nie nauczą w młodym wieku, to takiego kilkunastolatka na dwór i grę w piłkę namówić dużo trudniej - uzupełnia dyrektor ds. Szkolenia Akademii Jagiellonii Białystok. Matusiak zwraca zresztą uwagę na jeszcze jedną rzecz. Podejście otoczenia do "niezwykłych" rzeczy.  

Hamulcowi opiekunowie?

- Mój 4-letni syn też robi salta. Może nie takie jak Arat, ale robi. Tak sam z siebie, bo ja go specjalnie nie ukierunkowuję. Wydaje mi się, że wiele dzieci chciałoby robić różne rzeczy, ale rodzice z powodu obaw o bezpieczeństwo hamują dziecięcą naturę poznawczą i często na wiele rzeczy nie pozwalają. "Nie biegaj tak szybko, nie wchodź na murek, nie skacz" - znamy to doskonale. Trudno się temu dziwić, to jest troskliwa reakcja rodziców - zauważa Matusiak. Zastanawia się, co by się stało, gdyby rodziców, o silniejszych nerwach i bardziej przesuniętej granicy hamulca dla dzieci było więcej? - Myślę, że więcej byłoby dzieci robiących podobne rzeczy, co Arat. Oczywiście podkreślić przy tym trzeba, że on pod względem motoryki jest rzeczywiście znakomity - puentuje szkoleniowiec. To, co robi Arat, docenia też inny trener, który prowadzi zajęcia piłkarskie nie tylko z kilkunastolatkami, ale też najmłodszymi. Prosi, by nie podawać jego nazwiska.  

- Nie jest to dla mnie kwestia fenomenu. Jeśli ktoś się dzieckiem zajmuje od wczesnego dzieciństwa, to myślę, że jest w stanie wytrenować niemal każdego. Dzieci mają znakomitą pamięć. Szybko chłoną nie tylko wiedzę książkową, ale też ruchową i mięśniową. Dlaczego 5-latkowie potrafią znakomicie jeździć na nartach? Bo ktoś od dwóch lat te narty na nogi im systematycznie zakładał - zwraca uwagę. Przypomina też, że kilkulatków, którzy robią wrażenie swoją sprawnością, jest więcej. W poprzednim roku na treningu ze swym tatą, umiejętnościami bokserskimi zachwycała 6-letnia Ruby Tucker. 

 

Niegdyś głośno było też o 5-letnim Nijee, który zachwycał prawymi prostymi i lewymi sierpowymi tak, że Brouce Buffer określił go jako "60-centymetrowego Mike’a Tysona" 

 

Jednak to Hosseini stał się gwiazdą mediów społecznościowych. To on robi największe wrażenie i budzi mieszane uczucia. 

- Mamy zarówno fanów, jak i krytyków. W Iranie wielu ludzi nam zazdrości - opisuje Mohammed. - Tutaj, w Europie, czuję jednak, że zachęcam dzieci do czegoś nowego i pomagam im odnieść sukces - opisywał ojciec genialnego dziecka. 

Pewność siebie budowana na zachwytach otoczenia?

- Ciekawi mnie, czy ten chłopiec, w tym co robi, ma motywację zewnętrzną czy wewnętrzną? - zastanawia się Selwant. - Kiedyś przyjdzie czas pierwszych kontuzji, czy też dłuższej przerwy w trenowaniu. Co wtedy? Teraz całe życie tego dziecka opiera się na tym, że on będzie, i w swojej głowie już jest, piłkarzem. Ale czy w grę wchodzi w ogóle coś innego, jakiś plan B? Czy on mówi tak jak inne dzieci, że chce być jednocześnie np. strażakiem, kierowcą autobusu, malarzem, piosenkarzem - zwraca uwagę psycholog. Na razie wygląda, że wszystko u Arata kręci się wokół piki. 

- Próbowałem wielu różnych sportów - wyjaśniał w jednym z wywiadów Arat. - Gimnastyka, pływanie, wspinaczka, boks. To jednak piłka nożna była najlepszą zabawą ze wszystkich i byłem w tym dobry. Teraz trenuję pięć razy w tygodniu: w poniedziałek i środę w Liverpool Football Academy, czwartek i piątek z osobistym trenerem, a w niedziele jest mecz - wymieniał chłopak. 

Wyspecjalizowane treningi dają efekty - na tle rówieśników wypada świetnie. Imponuje techniką, ale - jak podkreślają wszyscy, którzy na niego patrzą - ma ogromne zdolności motoryczne. - Na ich bazie można łatwiej wyćwiczyć zdolności specjalistyczne. Miałem kiedyś chłopaka, który całe życie uprawiał zapasy. Był sprawniejszy niż jego rówieśnicy, którzy tylko kopali piłkę. Na bazie dobrej motoryki po roku nauki futbolu był jednym z najlepszych piłkarzy w tej grupie - przypomina sobie jeden z naszych rozmówców trenerów. Postawy jego ojca na odległość nie chce oceniać. Podczas swojej pracy zetknął się z tak różnymi rodzicami dzieci, że mało co już go zaskakuje.  

- Niektórzy przychodzą i oddają sześciolatka jak na świetlicę, żeby w tym czasie pójść sobie na zakupy. Inni nakładają na swoje dzieci dużą presję, co dla sześciolatka też jest niedobre, często powoduje rezygnację. Miałem też takich rodziców, co krzyczeli i strofowali. Ojciec jednego chłopaka, zresztą jak się okazało policjant, cały czas się darł. Jego syn się wszystkiego bał. Nawet ze mną nie rozmawiał, był zestresowany - wymienia.  

Arat na zestresowanego na nagraniach raczej nie wygląda. Brawa i zachwyty otoczenia wydają się być jego światem. Przynajmniej na razie, gdy wszystko mu wychodzi. 

- Zastanawiam się, czy on nie buduję swojego poczucia pewności siebie i własnej wartości na podstawie podziwu i zachwytu innych osób. A co, kiedy tego zapewnienia z zewnątrz nie będzie? - zastanawia się Selwant. Sugeruje, że wtedy może dojść do destabilizacji jego poukładanego życia. 

- Ważny jest również temat prywatności. W tej chwili to rodzic wyraża zgodę na jej brak i wystawia dziecko na dużą ekspozycję społeczną. Przecież tak młoda osoba nie ma świadomości, co to jest prywatność, więc nie może sama podjąć decyzji, czy tego chce, czy nie. Z psychologicznego punktu widzenia takiej ekspozycji nie popieram - zaznacza Selwant.