Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Żyłem w największym komunizmie na świecie. Jadłem chleb z cukrem i wodą"

- Polacy i Albańczycy mają coś wspólnego, potrafią się dogadać. Chciałbym kiedyś poprowadzić reprezentację Polski - mówi Enkeleid Dobi, trener Widzewa Łódź, Albańczyk z polskim paszportem. Jego Widzew w sobotę gra pierwszy w tym roku mecz w I lidze, z Koroną Kielce.

Krzysztof Smajek: Widzew Łódź z rundy jesiennej to był już pana autorski zespół? Skończył na trzynastym miejscu. 

Enkeleid Dobi: Juergen Klopp potrzebował pięć lat, żeby zdobyć mistrzostwo Anglii z Liverpoolem. Budowa drużyny to jest proces, w którym właściciele klubu, zarząd, trener i piłkarze muszą iść w tym samym kierunku. Każdy będzie rozliczony ze swojej pracy. W Polsce czasami trener jest zwalniany przez drużynę, a nie przez klub. Na Zachodzie tak to nie działa. Tam trener rozlicza zawodników, a trenera rozlicza zarząd. W Polsce trener musi się podobać zawodnikom. Tak nie może być, bo trener nie musi nikomu się podobać. On musi podejmować decyzje, które przyniosą efekt drużynie. Jednostkom te decyzje nie muszą się podobać. Jestem bezkompromisowym trenerem, lubię prawdę, ale nie jestem naiwny. Są trzy prawdy: moja prawda, pana prawda i prawda od Boga. Musimy zadecydować, którą prawdę wybieramy. Prawie każdy lubi swoją, a ja nie lubię swojej, prawda Boga jest dla mnie jedyna. Ona boli, ale wiem, że to jest prawda. 

Zobacz wideo Polska "zapasowym terenem" dla UEFA. Stadiony Lecha i Legii gotowe

Tomas Pekhart wskazał najgroźniejszego rywala Legii w walce o mistrzostwo. Tomas Pekhart wskazał najgroźniejszego rywala Legii w walce o mistrzostwo. "Grają naprawdę dobrze"

Pana poprzednika w Widzewie, trenera Marcina Kaczmarka, zwolniła drużyna? 

Nie wiem i nie chcę tego oceniać. To nie są moje kompetencje. Mogę tylko podziękować trenerowi Kaczmarkowi, że zrealizował cel i awansował z Widzewem do pierwszej ligi. 

Skoro jest pan bezkompromisowym trenerem, to pewnie Marcina Robaka nie bałby się pan posadzić na ławce. 

Jeżeli ta decyzja miałaby być korzystna dla drużyny, to dlaczego miałbym się bać. Marcin to jest wielka postać w Widzewie i w historii polskiej piłki, ale czasami trzeba podejmować decyzję dla dobra drużyny. Gra ten, który na to zasługuje. Koniec, kropka. Nie patrzę na nazwisko. Na świecie jest może ze dwóch-trzech piłkarzy, którzy mają pewne miejsce w składzie. Moje decyzje nie muszą się podobać każdemu.

A jaka była najtrudniejsza decyzja, jaką podjął pan w Widzewie? 

Po przegranych meczach z Radomiakiem i Chrobrym zrobiłem osiem zmian w składzie. To była najtrudniejsza, a jednocześnie najodważniejsza decyzja. Pokazałem, że nie boję się trudnych decyzji. Mimo że przegraliśmy z ŁKS-em, dzisiaj postąpiłbym tak samo. Chcieliśmy dać impuls drużynie, wskrzesić ducha walki i to się udało. 

Dlaczego podpisał pan tylko roczny kontakt z Widzewem? 

Odebrałem to jako roczne wyzwanie, któremu muszę stawić czoła. W tym czasie muszę przekonać klub, żeby podpisał ze mną następny kontrakt. Widzewowi się nie odmawia. Dla mnie przejście z Polkowic do Łodzi było dużym wyzwaniem. Chcę odwzajemnić zaufanie, którym mnie obdarzono. 

Jest pan zadowolony z postawy Widzewa w rundzie jesiennej? 

Skończyliśmy rundę na 13. miejscu, więc nie jesteśmy zadowoleni. Ale nie zapominajmy, że mamy dwa mecze zaległe. Jeśli je wygramy, będziemy mogli powiedzieć, że wynik jest ok. Mamy siódmą najlepszą obronę w lidze, mimo że w trzech pierwszych meczach straciliśmy aż dziewięć goli. Jesienią pięć meczów skończyliśmy z czystym kontem. ŁKS ma tylko jedną bramkę mniej straconą od nas, a jest wiceliderem. To są fakty, a nie alibi. Pandemia też nas ograniczyła. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie drużyny do ligi. Przed sezonem przyszło do Widzewa dziewięciu nowych zawodników, ale większość nie była gotowa do gry. Jesienią były mecze dobre, były też słabe, ale Widzew idzie w dobrym kierunku. Drużyna rośnie. 

Od wielu lat jest pan związany z polską piłką, ma pan też polskie obywatelstwo. Czuje się pan Polakiem? 

W Polsce poznałem żonę, tu mam rodzinę. Znam sześć języków, mogłem mieszkać we Francji, we Włoszech lub gdzie indziej, ale wybrałem Polskę, bo tu czujemy się dobrze. Moja rodzina jest szczęśliwa. Jestem związany z Polską i czuję się Polakiem.  

Polska i Albania zagrają w jednej grupie eliminacji mistrzostw świata. Był pan zadowolony z losowania? 

Bardzo się ucieszyłem. Oby tylko wróciła normalność. Jeśli na stadionie w Albanii pojawią się kibice, będzie to bardzo ciekawy mecz. Kibice są dwunastym zawodnikiem Albanii, robią niesamowitą atmosferę i dają duże wsparcie. Albanię czeka trudne zadanie w tej grupie, może powalczyć o 2-3 miejsce. Faworytem są Anglicy. Polacy chcą powalczyć z Anglią, a my chcemy powalczyć z Polską. W Albanii zdajemy sobie sprawę, że Polska ma świetnych piłkarzy i dobrą reprezentację. 

A jaką reprezentację ma Albania? 

Albania jest w trakcie budowy. Dobrze zaprezentowała się w kilku meczach Ligi Narodów, ale czegoś brakuje. Drużyny z Bałkanów mają jakość indywidualną, ale nie zawsze w szatni są jednością. To dotyczy też Albanii. Niektórzy kadrowicze urodzili się zagranicą i w reprezentacji dzielą szatnię z tymi, którzy urodzili się w Albanii. Ciężko jest to ogarnąć, a siła jest w jedności. Gdy w drużynie była jedność, wygraliśmy w meczu towarzyskim z Francją, która później zdobyła mistrzostwo świata. 

Teraz jedności nie ma? 

To nie jest tylko problem reprezentacji Albanii. To dotyczy każdej reprezentacji i każdego klubu. Wszyscy muszą iść w tym samym kierunku. To jest największe wyzwanie dla każdego trenera. Albania ma bardzo dobrego i doświadczonego selekcjonera. Edoardo Reja ma pomysł na drużynę i jest wierny swojemu systemowi gry. Potrzebuje czasu, żeby odbudować reprezentację. Jest za wcześnie, żeby go rozliczać. Nie znajdzie pan trenera, który ma gotowy przepis na sukces w piłce nożnej. To jest ciężka praca, cierpliwość, poświęcenie, wiara w siebie i nadzieja. Dzisiaj trener musi być bardziej psychologiem niż trenerem. 

Dlaczego Christian Panucci, poprzednik Rei na stanowisku selekcjonera Albanii, został zwolniony? 

Z moich informacji wynika, że Panucci nie znalazł wspólnego języka z drużyną. Czasami jako trener musisz wybierać: czy ty chcesz być gwiazdą, czy drużyna jest gwiazdą. Jako trener zawsze chciałem, żeby największą gwiazdą była drużyna. Indywidualności wygrywają mecze, drużyna wygrywa ligę. 

Od wielu lat Albania ma włoskich selekcjonerów. Może Albańczykowi byłoby łatwiej o jedność w szatni? 

Są plany, żeby reprezentację przejął Albańczyk. Ostatnio z kimś nawet o tym rozmawiałem, ale nie mogę powiedzieć z kim. Myślę, że po kadencji Eduardo Rei będzie najwyższy czas, żeby kadrę przejął doświadczony trener z Albanii. Na przykład ktoś taki jak Besnik Hasi. To trener z dużym doświadczeniem w Europie, pracował w Polsce, w Belgii. 

Powiedział pan kiedyś, że dla pana nie ma żadnych barier. Pewnie pan też marzy o pracy z reprezentacją Albanii? 

Ja nie marzę, to jest mój cel. Za dwa, pięć czy dziesięć lat będę pracował w takiej roli. Praca z drużyną narodową to jest cel każdego trenera. Pewnie Jurgen Klopp też chce być selekcjonerem reprezentacji Niemiec. Bariery są na co dzień, trzeba je tylko przeskoczyć. Lubię wyzwania. Jeżeli byśmy wiedzieli, co się wydarzy jutro, za miesiąc, czy za rok, to życie nie miałoby sensu. Piękno życia polega na tym, że nie wiesz, co się wydarzy. Nie ukrywam, że chcę być także trenerem reprezentacji Polski.  

Jerzy Brzęczek nie miał łatwego życia jako selekcjoner reprezentacji Polski, często był krytykowany. Zasłużył na krytykę? 

Przepraszam, ale w piłce nożnej nie lubię nikogo oceniać ani osądzać. Nie jest łatwo być trenerem. Eksperci są mądrzy po fakcie, szkoda, że nie lubią krytykować przed. Najmądrzejszy jest trener, bo wie, jak pracował z drużyną i co było realizowane, a czego brakowało. Mamy za dużo ekspertów. Nikt nie był zadowolony z postawy reprezentacji Polski w meczu z Włochami, ale takie spotkania się zdarzają. Gdyby Polacy tak zagrali z Andorą, z całym szacunkiem dla Andory, to byłby wielki problem. Ale grali z Włochami. W Polsce jest tak: jak wygrywasz, to czepiają się, że brzydko grałeś, ale jak przegrywasz po ładnej grze, to też źle, bo liczy się wynik. Mało reprezentacji umie pięknie grać i wygrywać.   

Co jest największym problemem piłki w Albanii? 

Infrastruktura i prawo sportu, które nie do końca jest doprecyzowane. Te czynniki hamują rozwój. Są plany, żeby w każdym mieście zbudować nowy stadion. Ale to nie jest łatwe, bo Albania ma problemy finansowe. Koronawirus też odcisnął piętno. Idzie to pomału, ale co jakiś czas powstaje nowy stadion. Arena Albańska, gdzie mecze rozgrywa reprezentacja, jest jednym z najładniejszych stadionów w Europie. Z lotu ptaka wygląda jak mapa Albanii.  

Jaki jest poziom ligi w Albanii? 

W ekstraklasie gra dziesięć drużyn. Pierwsze pięć mogłoby walczyć o środek tabeli w polskiej ekstraklasie, a druga piątka walczyłaby o utrzymanie lub w pierwszej lidze. Poziom rozgrywek jest przeciętny, ale ludzie w Albanii kochają piłkę. Wszędzie o niej rozmawiają. Federacja Albanii zwraca uwagę na szkolenie trenerów. Ma umowę o współpracy ze szkołą trenerów Coverciano, gdzie włoscy trenerzy dają wykłady. Te działania mają podnieść poziom piłki w Albanii. To jest zasługa prezesa albańskiej federacji - Armando Duki, który chce dać albańskim trenerom jak najlepsze narzędzia do nauki. 

Widzew może trafić w ręce zagranicznego inwestora! Widzew może trafić w ręce zagranicznego inwestora! "Jeden ze współwłaścicieli Numancii"

Doświadczył pan komunizmu w Albanii, o reżimie stworzonym przez Envera Hodżę krążyły legendy. Jak pan to zapamiętał? 

Mógłbym o tym napisać książkę. Mamy za mało czasu, żebym mógł o wszystkim opowiedzieć. Dorastałem w czasach największego komunizmu w historii świata. Pamiętam straszną dyktaturę. Czasami jadłem chleb z cukrem i wodą, bo niczego innego nie było. Bywało, że chodziłem w dziurawych butach. Wtedy zakładałem po dwie reklamówki na skarpetki, żeby stopy mi nie przemokły. Nie zawsze byłem sprawiedliwie traktowany. Łatwiej mieli synowie sekretarzy lub dyrektora, a ja byłem tylko synem kierowcy. To były trudne czasy. Ale byłem szczęśliwym dzieckiem, bo miałem kochającą rodzinę. I zawsze piłkę przy sobie. To był mój najlepszy kumpel. Jak nie miałem z kim grać, to uderzałem piłką o ścianę. Miałem 16 lat, gdy skończył się komunizm. 

Za kogo będzie pan trzymał kciuki w meczu Polska - Albania? 

Trudne pytanie. Niech wygra lepszy, ale będę kibicował Albanii, bo jest kopciuszkiem. Po drugie: z krwi i kości jestem Albańczykiem. Tam się urodziłem i nie mogę o tym zapomnieć. Gdybym powiedział, że będę kibicował Polsce, to byłbym zdrajcą. W mojej rodzinie będzie fajna atmosfera podczas tych meczów. Syn ma moją karnację. Córeczka - mamy. Ja będę kibicował Albanii, żona Polsce. A dzieci niech wybierają.