Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jej trauma po wycieku zdjęć i filmów trwa do dzisiaj. "Jestem złamana"

- Nawet dziś, gdybyś mnie spotkał, to powiedziałbyś, że jestem pogodną duszą. Ale tak naprawdę jestem złamana - opowiada w rozmowie ze Sky Sports Leigh Nicol. Dwa lata temu piłkarkę spotkał koszmar, a trauma trwa do dziś - jej intymne zdjęcia i filmy wyciekły do internetu.

Jeszcze wiosną 2019 r. wszystko układało się po myśli pochodzącej ze Szkocji 25-latki. Jej życie zmieniło się jednak po przeczytaniu jednej z wiadomości na Instagramie. Napisał do niej mężczyzna z informacją, że znalazł w sieci intymne materiały z piłkarką w roli głównej. Jak się okazało, zdjęcia i filmy były zapisane w "chmurze", do której ktoś się włamał i rozpowszechnił fotografie i filmy w serwisach dla dorosłych.

Zobacz wideo Puchar Ligi Angielskiej. Manchester United - Manchester City 0:2. Skrót meczu [Eleven Sports]

- Przez to, że gram w piłkę, zdjęcia obiegły internet bardzo szybko. Nie mogłam od tego uciec. Wszyscy związani z piłką o tym wiedzieli. Mam siostrzenice i bratanków, którzy są ze mnie dumni, bo jestem piłkarką. Chcą wpisać mnie w Google, ale nie mogą tego zrobić, bo wyświetlą im się niepożądane treści – opowiada Nicol w rozmowie ze Sky Sports.

Nowa rzeczywistość

Życie piłkarki legło w gruzach. Na zewnątrz - jak przyznała - starała się nie okazywać emocji, ale w głębi duszy była zdruzgotana. Mimo że od dnia, w którym nagrania wyciekły do sieci, minęły już niemal dwa lata, to Nicol wciąż otrzymuje niemoralne propozycje czy niestosowne komentarze.

Krystian Bielik w koszulce reprezentacji PolskiWayne Rooney o Krystianie Bieliku: Wszyscy jesteśmy zdruzgotani

– Mam napady lęku. Nadal dostaję wiadomości. To dla mnie nowa rzeczywistość, która boli. Postrzegano mnie jako radosną osobę, kogoś, kto nie ma problemów. Nawet dziś, gdybyś mnie spotkał, powiedziałbyś, że jestem pogodna. Ale to wszystko mnie złamało – mówi piłkarka.

Nicol zmaga się z depresją. Straciła na wadze, przez rok nie grała w piłkę, miewała też myśli samobójcze. Dziś walczy o powrót do dawnego życia. Przyznaje, że wszystko mogło się skończyć tragicznie, gdyby nie dobrzy ludzie wokół niej i terapia, na którą uczęszcza. Kluczem do powrotu do zdrowia był jednak futbol.

 

Latem 2020 r. wróciła do grania. Nie było to jednak łatwe. Demony dały o sobie znać. W dotychczasowym klubie Charlton Athletic nie miała przyszłości. Dostała oferty z dwóch innych zespołów, ale gdy dowiedziały się o całej sprawie – wycofały się. – Rozumiem to z perspektywy biznesowej, ale nie jestem odpadkiem. Jestem człowiekiem – powiedziała.

Pernille Harder i Emma HayesEmma Hayes odrzuciła ofertę męskiego klubu. "To zniewaga. Świat musi się obudzić"

Ku przestrodze. „Byłam ignorantką”

Ostatecznie jeden z klubów wyciągnął do niej pomocną dłoń. To Crystal Palace. Drużyna mężczyzn gra w Premier League, a ekipa kobiet – w drugiej lidze. – Jestem im wdzięczna. Pomogli mi. Nie obchodzi ich moja przeszłość. Piłka nożna to klucz do powrotu do zdrowia – uważa 25-latka.

Aktualnie Nicol pracuje nad powrotem na boisko. Leczy kontuzję kostki. Ważniejsze jednak od zdrowia fizycznego jest to psychiczne. Dziewczyna utrzymuje, że cały czas robi postępy. Zdecydowała się opowiedzieć tę historię jako przestrogę dla innych, ale także, żeby wyrzucić z siebie złe emocje.

– Musiałam to opowiedzieć, aby ostrzec przed tym, jaki wpływ na życie ma coś takiego. Ja byłam ignorantką. Zawsze zakładałam, że ludzie sami publikują takie rzeczy w internecie. Przez myśl mi nie przeszło, że to może spotkać każdego. Ludzie oglądają to i nie wiedzą, że niszczą komuś życie. Osoby na tych filmach są postrzegane jako rzeczy. A to przecież czyjaś siostra, czyjaś córka. Rozumiem, gdy ktoś chce sobie odebrać życie po czymś takim. Ja sama nie wiem, jak przez to przeszłam – zwierza się Leigh.

Diego MaradonaWyciekło ostatnie wideo nagrane przed śmiercią Maradony. "Jestem posiniaczony"

Drzewo życia

W szatni jej obecnego zespołu nad każdą szafką wisi zdjęcie. Większość zawodniczek ma na fotografiach swoich bliskich. Nicol powiesiła zdjęcie drzewa rosnącego w jej ogrodzie. Kiedyś - jak opowiedziała - chciała się na nim powiesić. Dzisiaj symbolizuje ono całą drogę, którą zawodniczka nadal przechodzi, aby wrócić do zdrowia.

 – Uśmiecham się, kiedy je widzę. Nie czuję się smutna, nie wiążę z tym negatywnych wspomnień. Cieszę się, że przetrwałam ten czas. Przypomina mi to, że wszystko jest możliwe. Nawet przed meczem, kiedy jest sporo stresu, patrzę na to zdjęcie i przypominam sobie, że przeszłam przez coś o wiele gorszego i wiem, że poradzę sobie, nawet gdy nie zagram dobrze – przyznała.

 
Więcej o: