PZPN zniszczył karierę byłemu piłkarzowi Legii? "Nigdy się z tym nie pogodzę"

- Nigdy się nie pogodzę z odebraniem mistrzostwa Polski. Jakie dowody przedstawiono na temat pamiętnego meczu z Wisłą Kraków? - mówi Maciej Śliwowski, były piłkarz Legii Warszawa, a obecnie trener Mławianki.

Maciej Śliwowski był uznawany za jednego z najzdolniejszych polskich napastników. Wychowanek Okęcia  Warszawa w sezonie 1992/1993 w barwach Legii Warszawa w 38 meczach zdobył aż 29 bramek. Jego formę zauważyli władze Rapidu Wiedeń. Polak wyjechał do ligi austriackiej i tam grał przez siedem lat. W kadrze Polski wystąpił w dziewięciu meczach. Jego największe sukcesy to mistrzostwo Polski z Legią w 1994 roku, a także puchar i mistrzostwo Austrii z Rapidem.

Zobacz wideo Gikiewicz bohaterem Augsburga! Polak broni rzut karny [ELEVEN SPORTS]

Sekcja Piłkarska"Nie ma biegania, nie ma ryzyka, nie ma chęci". Taką Legię przejmuje Michniewicz

PZPN nie wysłał faksu ze zgodą na grę

Teraz Maciej Śliwowski został nowym trenerem czwartoligowej Mławianki. W rozmowie z tygodnikiem "Piłka Nożna" przyznaje, że nigdy nie pogodzi się z tym, że - jak uważa - Polski Związek Piłki Nożnej zniszczył mu karierę. Najpierw zablokował jego transfer do Bundesligi.

- Trwały przepychanki na linii Bochum – PZPN, chodziło o to czy Niemcy zdecydują się na transfer definitywny, czy wypożyczenie. W końcu wybrali to drugie, ale nie mogłem się doczekać faksu z Polski ze zgodą na grę. Grzałem się przed spotkaniem z Borussią Moenchengladbach, ale faks nie przyszedł, a zaraz po tym Frank Heinemann na treningu wszedł we mnie obydwoma nogami i złamał mi nogę. Oznaczało to operację, a Bochum, który przeżywał jeden z najlepszych okresów w swojej historii, odesłał mnie do Polski. Do dziś zachowałem kontrakt z 1989 roku, na którym miałem napisane zarobki – 10 tysięcy marek netto na miesiąc plus wejściówki. Kupa kasy - opowiada Śliwowski.

Potem PZPN w sezonie 1992/1993 odebrał Legii Warszawa mistrzostwo Polski. W ostatniej kolejce ŁKS grał z Olimpią Poznań, a Legia – z Wisłą Kraków. Obie drużyny wysoko wygrały swoje mecze (ŁKS 7:1, Legia 6:0), co wzbudziło podejrzenia o korupcję. Chociaż nigdy nie udowodniono winy ani Legii, ani ŁKS, Polski Związek Piłki Nożnej postanowił anulować wyniki meczów obu drużyn i przyznać mistrzostwo Lechowi Poznań

- Nigdy się nie pogodzę. Jakie dowody przedstawiono na temat pamiętnego meczu z Wisłą Kraków? Generalnie większość uwagi skupiała się na tym spotkaniu, a przecież ŁKS też wygrał z Olimpią Poznań 7:1. W późniejszych sezonach Legia lała wysoko niektórych przeciwników i PZPN jakoś nie interweniował. Wiadomo, jakie to były czasy, ale według mnie po prostu wtedy ktoś chciał mocno dokopać Legii i Januszowi Wójcikowi. Szkoda wyrzucenia z europejskich pucharów, a ja dzięki tamtej decyzji PZPN nie pograłem w kadrze Polski, choć byłem w rewelacyjnej formie. Brali mnie na tournee zagraniczne, gdzie związek musiał zarabiać, ale jak przychodziły mecze eliminacyjne, o Śliwowskim zapominano. Boli - przyznaje.

Śliwowski nigdy nie zagrał w Lidze Mistrzów, choć do niej awansował.

Bayern Monachium - Sevilla. Robert Lewandowski cieszy się z gola, który nie został uznanyLewandowski śrubuje rekord Bundesligi! Kolejny gol Polaka. Bayern rozbił Schalke

- Gdyby Legii nie zabrano mistrzostwa Polski w 1993 roku, być może z tym zespołem awansowałbym do Ligi Mistrzów. Byłem rozgoryczony, odszedłem do Rapidu Wiedeń, ale także dlatego, że w kasie Legii brakowało pieniędzy. Legia dwa lata później beze mnie dostała się do fazy grupowej Champions League, a z Rapidu odszedłem tuż przed tym, gdy dostał się do tych elitarnych rozgrywek. Miałem udział w awansie, będąc piłkarzem Tirolu, od Rapidu dostawałem na konto premie z tytułu gry w rozgrywkach UEFA. Poczułem, jak wygląda Liga Mistrzów, ale w niej nie zagrałem - dodaje.

Więcej o: