W 23. kolejce League Two, meczu czwartej klasy rozgrywkowej w Anglii, Tom King potrzebował zaledwie dwunastu minut, aby zapisać się w historii rekordów Guinnessa. Bramkarz walijskiego Newport chciał wznowić grę z "piątego metra". Jak się okazało, jego siła uderzenia była tak duża, że piłka minęła całe boisko i trafiła wprost do bramki przeciwnika.
- Jestem absolutnie zachwycony ustanowieniem nowego rekordu. To jest coś, o czym nawet nigdy nie marzyłem, ale jestem pewien, że to coś, z czego moi najbliżsi i przyszła rodzina mogą być naprawdę bardzo dumni - skomentował stacji "SkySports" swój wyczyn Tom King.
Na stronie księgi rekordów Guinnessa (Guinness World Records) potwierdzono nowe osiągnięcie. Poprzednim liderem był Asmir Begović, który strzelił gola z 91,9 metrów. W listopadzie 2013 roku grający w Stoke City bramkarz, zaledwie trzynaście sekund po rozpoczęciu spotkania otrzymał podanie od swojego kolegi z drużyny i uderzył piłkę tak mocno, że ta lecąc z wiatrem przelobowała Artura Boruca.
Tom King zapowiedział również, że zamierza skontaktować się z Asmirem Begoviciem, którego poznał będąc jeszcze juniorem grającym w Portsmouth. - Szczerze mówiąc, ten gol to kompletna niespodzianka. Miałem przeczucie, gdy zobaczyłem wysoko wybiegającego Padraiga Amonda. Zmierzał w kierunku bramki, ale nie spodziewałem się takiego rezultatu - dodał bramkarz.
Ostatecznie Newport County AFC zremisowało z Cheltenham 1:1. Gospodarze spotkania wyrównali wynik meczu w doliczonym czasie pierwszej połowy. Warto zaznaczyć, że 25-latek pobił rekord Guinnessa w swoim drugim (na 22) meczu League Two w obecnym sezonie. Jest to jednocześnie debiutanckie trafienie w jego karierze.