Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Sensacja w Pucharze Anglii. Celebryta z TV skradł show! Już wcześniej zrobił wrażenie na Mourinho

Chociaż Mark Wright jako junior grał w dużych londyńskich klubach, a w 2016 roku Jose Mourinho zaprosił go na testy do Manchesteru United, to profesjonalny debiut zaliczył dopiero w niedzielę, w wieku blisko 34 lat. Wcześniej Wright spełniał się w telewizji, gdzie przez lata uzyskał status celebryty.

Tylko Puchar Anglii mógłby napisać taką historię. Zanim w niedzielę świat obiegły zdjęcia Jose Mourinho, Garetha Bale'a i pozostałych gwiazd Tottenhamu z kameralnego stadionu ósmoligowego Marine, w oddalonym o ponad 400 kilometrów na południe Anglii Crawley doszło do największej sensacji 3. rundy rozgrywek.

To tam Crawley Town, czyli 6. drużyna League Two (czwarty poziom ligowy - red.), rozbiła Leeds United Marcelo Bielsy 3:0. Po meczu media rozpisywały się jednak nie tylko o doskonałym występie zespołu Johna Yemsa, ale przede wszystkim o debiucie w drużynie gospodarzy brytyjskiego celebryty, Marka Wrighta.

"Współczuję piłkarzom Crawley, którzy byli fantastyczni, a wszyscy będą mówić tylko o krótkim występie Wrighta..." - zaraz po meczu napisał były zawodnik między innymi Chelsea i Celticu, Chris Sutton.

Telewizyjny showman i celebryta

Z Anglikiem trudno polemizować, pisanie tylko o kilku minutach Wrighta po takim meczu byłoby ignorancją. Z drugiej jednak strony to wydarzenie, którego nie sposób przemilczeć. Historia blisko 34-letniego zawodnika jest kapitalnym scenariuszem dla telewizji, w której w ostatnich latach czuł się jak ryba w wodzie.

Jan NezmarBudował drużyny na Ligę Europy i Ligę Mistrzów, teraz wkracza do ekstraklasy. Jeden z najlepszych fachowców w kraju

Wright sławę na Wyspach zyskał ponad 10 lat temu dzięki występom w reality show "The Only Way Is Essex", którego średnia oglądalność przekraczała 1,5 miliona widzów. W 2011 roku Wright zajął 2. miejsce w 11. edycji programu "I'm a Celebrity...Get Me Out Of Here!", w którym znane osoby zamykane są w spartańskich warunkach, a o ich poprawę, tak samo jak o głosy widzów, rywalizują w surwiwalowych wyzwaniach. Tamtą edycję programu, w którym udział wzięli też między innymi Martina Navratilova, David Haye czy Harry Redknapp, oglądało średnio ponad 10 milionów widzów!

 

Wright w telewizji zaprezentował też swoje umiejętności taneczne, występując w 12. sezonie brytyjskiego "Tańca z Gwiazdami". Tam też poradził sobie dobrze, zajmując 4. miejsce.

 

W kolejnych latach Wright był prezenterem telewizyjnym, didżejem, aktualnie prowadzi program w radiu. W styczniu tego roku BBC rozpoczęło emisję mini serialu "Mark Wright: The Last Chance", który opowiada historię kariery piłkarza Crawley Town.

Najgorszy dzień w życiu

Kariery, która miała zakończyć się w 2005 roku, niedługo po 18. urodzinach Wrighta. To wtedy kontraktu z nim nie przedłużył Tottenham, w którym był kapitanem jednej z drużyn młodzieżowych. - Dzień, w którym zwolnili mnie z kontraktu, był jednym z najgorszych w moim życiu. Wypłakiwałem oczy, czułem, że zawiodłem - opowiadał Wright w rozmowie z BBC.

Anglik, który wcześniej grał w juniorskich zespołach West Hamu United i Arsenalu, nagle wylądował w trzecioligowym Southend United. - Nie chciałem się spotykać z rodziną i przyjaciółmi. Wstydziłem się. Miałem 18 lat, grałem w dobrych klubach, byłem rozpieszczony przez futbol, a mimo to nie udało mi się. Występując w rezerwach grywałem z Jamiem Redknappem, Stephenem Dalmatem czy Helderem Postigą. Myślałem: "Mam to. Wszystko jest już gotowe". Przestałem pracować, choć powinienem trenować jeszcze ciężej - opowiadał Wright.

I dodawał: Pewnego lata wyjechałem na wakacje. Po raz pierwszy piłem alkohol, każdego dnia jadłem, co chciałem, mocno przytyłem. Kiedy wróciłem do treningów, wyprzedzali mnie nawet bramkarze. Dopiero kiedy trafiłem do Southend United, zacząłem się zastanawiać, co poszło nie tak. Zamiast ciężko pracować, ja spocząłem na laurach.

Do 2011 roku Wright grywał w półprofesjonalnych klubach, w sezonie 2006/07 trafiając do Crawley Town, do którego wrócił kilkanaście lat później. Tego Anglik nie mógł się spodziewać, bo blisko 10 lat temu całkowicie oddał się mediom, rozpoczynając karierę w telewizji.

Zaimponował Mourinho

O futbolu Wright nigdy jednak nie zapomniał. Już jako celebryta regularnie występował w charytatywnych meczach "Soccer Aid" na rzecz brytyjskiego UNICEF-u. W 2016 roku strzelił nawet bardzo ładnego gola z rzutu wolnego na wypełnionym po brzegi Old Trafford.

 

29-letni wtedy Wright został wybrany zawodnikiem meczu, a jego występ na lewej obronie zaimponował samemu Mourinho, który oglądał spotkanie z trybun. Ówczesny trener Manchesteru United zaproponował nawet Wrightowi dwutygodniowe testy w klubie podczas letniej przerwy w trakcie Euro 2016. Taką samą ofertę Anglik miał otrzymać od Sama Allardyce'a, który w tamtym czasie pracował w Sunderlandzie.

Wright do profesjonalnego futbolu wrócił jednak dopiero cztery lata później. W grudniu zeszłego roku 33-latek zawitał znowu do Crawley Town, gdzie sprowadził go Yems, z którym pracował w klubie blisko 15 lat temu. Przed podpisaniem kontraktu Wright trenował z drużyną przez dwa miesiące, w klubie nie będzie zarabiał choćby pensa. Umowa jest jednak korzystna dla obu stron. Crawley Town zyskało sławę i gracza do rotacji w składzie, Wright odzyskał nadzieję na debiut w profesjonalnym klubie.

- Moja miłość do piłki nigdy nie umarła, a fakt, że nigdy nie zadebiutowałem na profesjonalnym poziomie, zawsze mnie męczył. Jeśli nie zrobię tego teraz, nie zrobię tego już nigdy. Wyciągnąłem wnioski z młodzieńczych błędów i bardzo mocno pracowałem na tę szansę. Jeśli dostanę możliwość debiutu, będzie to chwila, której nie zapomnę do końca życia - mówił Wright zaraz po podpisaniu kontraktu z Crawley Town. Na początku stycznia klub zakontraktował też brata Marka, Josha.

Kolekcjoner rekordów wszech czasów - Messi dołożył do swojego zbioru jeszcze jedenKolekcjoner rekordów wszech czasów - Messi dołożył do swojego zbioru jeszcze jeden

"Spodziewałem się, że Leeds wygra trzy albo cztery do zera"

Wright zadebiutował szybciej, niż mógł się spodziewać. Z racji obowiązujących przepisów Crawley Town będzie mogło zgłosić Wrighta do rozgrywek League Two dopiero 21 stycznia. W Pucharze Anglii, którego organizatorem jest tamtejsza federacja piłkarska, 33-latek mógł już jednak zagrać. I jak sam przyznał, nie spodziewał się, że jego debiut będzie aż takim wydarzeniem.

Wright pojawił się na boisku w doliczonym czasie 2. połowy meczu z Leeds. - To było tylko kilka minut, ale bycie częścią takiego spotkania, to uczucie nie do opisania. Nastroju i świętowania po meczu nie zapomnę do końca życia. Pękam z dumy. Nie tylko dlatego, że zadebiutowałem, a drużyna zagrała kapitalny mecz. Cieszę się też z powodu mojego brata, który również dostał szansę - mówił po meczu Wright.

I dodał: To wszystko jest niesamowite. To historia, która mogła wydarzyć się tylko w Pucharze Anglii. Spodziewałem się, że Leeds wygra trzy albo cztery do zera. Stało się dokładnie odwrotnie. I to nie był przypadek. Zdominowaliśmy ich i zasłużenie awansowaliśmy.

"Wright celebryta? Nie mamy tu takich"

Na razie trudno przewidzieć, jak długo Wright pogra w Crawley Town i jaka będzie jego rola w drużynie. Już teraz wiadomo jednak, że był to doskonały ruch dla obu stron, który pozwolił zawodnikowi na naprawienie błędów z młodości i spełnienie sportowych marzeń w wieku blisko 34 lat. Debiut w meczu z Leeds był dla Wrighta prezentem na urodziny, które zawodnik obchodzić będzie 20 stycznia.

- To wspaniały wzór dla młodszych zawodników - mówił o Wrighcie trener Crawley Town. - To świetny gość. Wszedł do szatni i od razu dał się polubić. Pracuje bardzo ciężko i służy nam swoim doświadczeniem z młodości - dodał Nicholas Tsaroulla, który w meczu z Leeds strzelił pierwszego gola dla gospodarzy.

- Jego etyka pracy jest godna pochwały. Kiedy do nas przyjeżdżał, nie był w najwyższej formie fizycznej. Dzięki dodatkowym treningom szybko jednak nadrobił braki. Nie robi tego dla sławy i pieniędzy, bo to już ma. Robi to tylko dla siebie i dlatego młodsi zawodnicy powinni brać z niego przykład. Czy Wright zachowuje się jak celebryta? Nie mamy tu takich, wszyscy traktowani są równo. Mark po prostu kocha piłkę - stwierdził asystent Yemsa, Lee Bradbury.

Wright: Gdybym mógł dzisiaj doradzić młodym zawodnikom, powiedziałbym, żeby nie robili tego, co ja. Sukces można odnieść tylko dzięki ciężkiej pracy. Ona się zawsze obroni.

Więcej o: