Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wariactwo we Włoszech, ale jest wreszcie ratunek. Dobre informacje dla Lewandowskiego

Serie A zwariowała. Włosi karnego mieli w co drugim meczu ligowym. Utemperowanie tamtejszych sędziów to dobra informacja dla Roberta Lewandowskiego. Już widać, że zmiana sposobu sędziowania może mu pomóc w wygraniu Złotego Buta. W sprawie rąk w polu karnym prym wiodą Hiszpanie. Niemcy i Francuzi przystosowali się do nowych przepisów.

Stworzony do wychwytywania rażących błędów arbitra, ale uzbrojony w analizę graficzną i dziesiątki kamer VAR działa pełną parą. Przy spalonych odmierza milimetry, w polu karnym rozbiera sporne sytuacje na klatki. Do tego działa w towarzystwie nowych przepisów, które miały być receptą na nieporozumienia związane z ręką w polu karnym i krokiem w stronę ujednolicenia decyzji sędziów na arenie międzynarodowej. Ale futbol ścigający zagrania ręką, znalazł się we własnej pułapce. Chcąc wprowadzić porządek, stworzył nowy chaos. Odmienił oblicze futbolu, co było do przewidzenia zwiększył choćby liczbę ofsajdów i karnych. Czasem rozmiary tej zmiany mogą zaskakiwać. 187 "jedenastek" zasądzonych w ostatnim sezonie Serie A statystycznie oznaczało karnego w połowie wszystkich spotkań. Dane zebrane z różnych lig (w tym sezonie obejmują okres do końca listopada) pokazują, kto jak radził sobie z nową rzeczywistością, komu ona mogła pomóc, a komu zaszkodzić. Dość szybko da się zauważyć, że Robert Lewandowski znajdując patent na strzały z "wapna" poszedł ważną drogą. Z perspektywy czasu można jedynie uśmiechnąć się, że wybrał złą ligę. Jako etatowy egzekutor jedenastek, we Włoszech czy w Hiszpanii sezon łatwiej kończyłby z nawet pięćdziesięcioma golami w samej lidze.

Zobacz wideo Lewandowski pewnie wykorzystuje 30. karnego w Bundeslidze [ELEVEN SPORTS]

Gol Jose Kante dał Legii prawo do gry w II rundzie kwalifikacji do Ligi MistrzówLegia Warszawa może stracić piłkarza! Jose Kante o krok od nowego klubu

"Czasami próby poprawienia czegoś nie przynoszą zamierzonych efektów"

Analiza kilku ostatnich lat, którą przeprowadziła ESPN jest ciekawa. Nakreśla jak interpretacje przepisów, wprowadzone do nich poprawki i VAR zmieniły oblicze futbolu w pięciu najlepszych ligach Europy i Lidze Mistrzów. Wszystko zaczęło się od zdjęcia z sędziów obowiązku dedukcji zamiarów zawodnika. W starych przepisach arbitrzy mieli karać "rozmyślne" ręki. Zwracano uwagę na ruch ręką do piłki, kontakt nieoczekiwany itd. Potem jednak przeniesiono akcenty na "nienaturalne ułożenie ręki" czy blokowanie nią toru lotu piłki i dano narzędzia by to sprawdzać. W 2018 roku piłkarski mundial kontrolowany był przez VAR. Efekt? 9 karnych przyznanych po zagraniu piłki ręką. Na MŚ w 2014 roku odgwizdano jedną taką sytuację.   

VAR dostały też ligi. Zabawa z powtórkami wideo dała jednak różne efekty, bo teoria i praktyka w wielu sytuacjach była trudna to pogodzenia.   

- Nie ma co się wstydzić, przyznając, że czasami próby poprawienia czegoś nie przynoszą zamierzonych efektów. Użycie VAR w wielu sytuacjach tylko zaostrzyło problem rąk. Zmusza sędziów i media do wiwisekcji każdej sytuacji, bywa kontrowersyjne - mówił ostatnio szef UEFA, Aleksander Ceferin. Kontrowersje są też, bo gdy cały europejski futbol podany jest na telewizyjnym talerzu, a programy do analizy danych opisują każdą sytuację, jeszcze bardziej, widać precyzję i zawziętość ścigania rąk u jednych bardziej liberalne zasady drugich. W tej drugiej grupie są Anglicy. 

W Premier League zobaczyli ręce 

W ojczyźnie futbolu zmiany w piłce od początku traktowano nieufnie. Do VAR-u podchodzono jak pies do jeża. Wprowadzono go najpóźniej ze wszystkich topowych lig. W sezonie 2017/18 czyli w "starych" realiach podyktowano tylko 6 karnych za zagranie ręką. Rok później przy nowej interpretacji przepisów już 14. Po wprowadzeniu VAR-u i zmianach przepisów, sezonowo było ich już 20. To i tak najmniejsza liczba z TOP 5 lig Europy. Zagrania rękami stanowiły w Anglii odpowiednio 7,5 proc., 13,6 proc, a ostatnio 21,7 proc. gwizdanych jedenastek. W obecnym sezonie ten współczynnik na razie utrzymuje się na podobnym poziomie, co w ostatnim. Im jednak więcej karnych tym więcej dyskusji o nich i wypowiedzi takich jak ta Stve’a Bruca, menadżera Newcastle. - Jeśli mówicie mi, że to była ręką, to wszyscy możemy się spakować i stąd iść - powiedział po meczu, po którym jego drużyna powinna być zadowolona. W ostatniej minucie dostała bowiem karnego, po wyskoku piłkarza rywali do główki. Choć Eric Dier był tyłem i blisko rywala, piłka trafiła go w wyciągniętą przy wyskoku rękę.   

 - Jak ocenić co jest naturalne, a co nienaturalne? - komentował tę sytuację Mark Halsey, były sędzia Premier League i arbiter FIFA. Dier był plecami do piłki, jak się skacze to trzeba do tego użyć rąk, by się unieść.  Dla mnie to jest naturalne - mówił śmiejąc się też z terminu "piłka spodziewana", którego nie ma przecież w przepisach, a występuje w interpretacjach przepisów podtykanych arbitrom. Teraz już w Anglii wszyscy wiedzą, że nawet nie widząc przeciwnika i odbitej przez niego piłki, rąk nie można w podskokach unosić zbyt wysoko. 

Rzuty karne w Premier League za zagranie piłki rękąRzuty karne w Premier League za zagranie piłki ręką Sport.pl

La Liga rekordowa, 35 procent karnych za ręce 

Na rekord związany z liczbą karnych przyznawanych za zagranie rękami idzie za to La Liga. Bez VAR-u i nowych przepisów notująca zwykle do 20 takich jedenastek. Od sezonu 2018/19 sytuacja zmieniła się tam jednak diametralnie. Wtedy odgwizdano tam już 35 takich karnych, czyli 27 proc. wszystkich. W ostatnim sezonie było ich już 48 (32 proc. wszystkich). Obecnie około 35 proc. wszystkich przewinień w polu karnym w Primera Division związana jest z ręką. To rekord w TOP 5 lig Europy. 

-Na hiszpańskich stadionach idziemy chyba w kierunku halówki, w której niemal każda ręka podlega karze -skomentował w rozmowie z ESPN Eduardo Iturralde. To jeden z najbardziej znanych tam byłych sędziów ligowych, człowiek, który 15 lat sędziował międzynarodowe zmagania. Krytyki tego co się dzieje nie unika. 

- IFAB zmieniło wiele przepisów. Chcą wszystko skodyfikować i zdjąć odpowiedzialność z sędziów. Mają tyle dyrektyw, ale nie wiedzą, co jest ręką, a co nie - uśmiechał się Iturralde. - Zagranie ręką było też najtrudniejszą rzeczą do oceny za moich czasów, ale wcześniej nie było tak wielu problemów. Teraz z VAR i wszelkimi kryteriami, działacze złamali ducha piłki nożnej. Powstrzymali sędziów przed interpretowaniem gry - dodał były arbiter. 

Rzuty karne w La LigaRzuty karne w La Liga Sport.pl

Serie A, karny w co drugim meczu. Sędziów utemperowano 

Jeśli na rekord pod względem częstotliwości karnych za rękę idą Hiszpanie, to Włosi rekordzistami są od dawna. W liczbie "jedenastek" Serie A obfitowała w takie karne jeszcze przed erą VAR. W sezonie 2017/18 sędziowie takie nieprzepisowe zagrania gwizdali aż 31 razy. Pięć razy częściej niż w analogicznym czasie w Premier League! Ciekawe czy na te liczby wpływ bardziej mieli sędziowie czy też wywijający rękami gracze oraz jak zmieniało się zachowanie tych drugich, gdy jedną ligę zamieniali na drugą. Tak czy inaczej - przy tak dużej liczbie "jedenastek" czyli gwizdaniu praktycznie wszystkiego, w kolejnym sezonie, VAR tylko nieznacznie powiększył liczbę karnych za rękę (do 37), ale już w połączeniu z nowymi przepisami w sezonie 2019/20 przybyło ich niemal o połowę (57 karnych). W Italii zwiększyła się też ogólna liczba karnych, w poprzednim sezonie było ich 187. Przy 380 meczach oznacza to, że jedenastkę można oglądać w Italii średnio w co drugim spotkaniu. Karnych za ręce było 30 procent, to tylko nieco mniejszy odsetek niż w Hiszpanii. Włosi chyba sami swoich liczb się przerazili albo kluby na przewinienia w polu karnym wyczuliły zawodników, bo w obecnym sezonie, (przynajmniej na razie do końcówki listopada) liczba strzałów z 11. metrów nieco spadła, a te za ręce stanowią już tylko 20 proc. "jedenastek". 

Dobrym podsumowaniem zeszłorocznej pracy arbitrów z Italii był komentarz trenera Atalanty. - W innych krajach nie nakłada się takich kar jak u nas. To szaleństwo. Co my mamy zrobić? Odciąć te ręce? Mówił - Gian Piero Gasperini dla DAZN, po jednym z meczów. 

- Ciekawe, bo statystyki Włoch i Hiszpanii są bardzo podobne, ale odległe od krajów anglosaskich - zwracał uwagę włoski szef sędziów Nicola Rizzoli. -Być może ma na to wpływ kultura krajów łacińskich - odwołał się zapewne do temperamentu samych graczy. Włosi mają jednak świadomość, że ich sędziowie zbyt często gwizdali miękkie karne i teraz używają gwizdka bardziej wstrzemięźliwie, również po warsztatach szkoleniowych i apelach swej federacji. 

-Sędziom udzielono szczegółowych instrukcji. Powiedziano, że mają mniej surowo oceniać dotknięcia ręką w obrębie pola karnego. Arbitrom VAR, też przekazano, by w takich sytuacjach nie byli nadaktywni. VAR ma interweniować tylko w skrajnych przypadkach, gdy ręce i dłonie są daleko poza obrysem ciała i w wyraźnie nienaturalnych pozycjach - wyjaśniał dla ESPN Luca Marelli, były sędzia Serie A, obecnie bloger i ekspert we włoskim radiu i telewizji. 

Rzuty karne za zagranie ręka w Serie ARzuty karne za zagranie ręka w Serie A Sport.pl

Bundesliga elastyczna, Lewandowski ma większe szanse na Złotego Buta 

Bundesliga była ligą, która w wyniku nowych interpretacji przepisów i przy jednoczesnym wprowadzeniu VAR-u doznała sporego szoku. Liczba karnych po ręce zmieniła się tam o ponad 100 procent, z piętnastu do trzydziestu jeden. Paradoksalnie i inaczej niż było to w innych ligach pisemna forma poprawek przepisów, sprawiła, że sytuacja z "jedenastkami" nieco się uspokoiła i spadła do poziomów sprzed "rewolucji". Pomogli w tym sami zawodnicy, którzy dość szybko dostosowali się do nowych reguł i starali minimalizować zagrożenie. W pole karne wbiegali z rękami przy ciele lub schowanymi za tułowiem, trochę jak pingwiny. W obecnym sezonie na razie średnia liczba karnych jest zbliżona do zeszłorocznej.   

Warto odnotować, że sposób sędziowania i "wrażliwość" arbitrów na karne istotna jest dla samych zawodników i ich statystyk. Dla przykładu dwie trzecie drużyn Serie A miało w poprzednim sezonie przyznane więcej karnych niż jeden z najczęściej otrzymujących "jedenastki" w Niemczech Bayern. Z sześciu karnych dla Bawarczyków, pięć strzelał Robert Lewandowski, który opanował je do perfekcji. Jego główny konkurent do Złotego Buta - nagrody dla najlepszego europejskiego strzelca, Ciro Immobile miał jednak 15 goli z karnych.   

Włoch mógł nabić swoje statystyki, bo Lazio w ubiegłym sezonie otrzymało aż 18 strzałów z "wapna".  Trzeci w klasyfikacji był zawodnik Juventusu Cristiano Ronaldo, który z karnych zdobył trzynaście z czternastu możliwych bramek. Polakowi tegoroczne utemperowanie włoskich sędziów z pewnością przypadnie do gustu. Tym bardziej, że "Lewy" kolejny raz walczy o nagrodę najlepszego snajpera w Europie, w tej klasyfikacji jest pierwszy, z dobrą przewagą nad resztą. Wydaje się, że szanse na wygraną ma większe niż przed rokiem. Po dotychczas rozegranych kolejkach Bawarczycy dostali tyle karnych co przeciętna drużyna Serie A.  

Lewandowski do piłki ustawionej na 11. metrze podchodził trzy razy. Również trzy bramki strzelił z karnych Immobile. Cztery gole Ronaldo.

Rzuty karne w Bundeslidze za zagranie piłki rękąRzuty karne w Bundeslidze za zagranie piłki ręką Sport.pl

Ligue 1 jak Bundesliga 

Podobnie jak w Niemczech wyglądała sytuacja w Ligue 1. Tam właściwie powtórzył się scenariusz z Bundesligi, w którym najwyższy wzrost karnych spowodowała sama zmiana interpretacji przepisów, ale potem te statystyki się "uspokoiły". Obecny sezon pokazuje, że liczba karnych (w tym procent karnych dyktowanych po ręce) zaczyna być zbliżona do stanu sprzed zmian. W kolejnej po niemieckiej, włoskiej i angielskiej lidze, sytuacja się więc normuje.   

-VAR był wprowadzony, by wyłapywał rażące błędy, ale nie służył za narzędzie, które zastępuje sędziów. Powinien być używany tylko w sytuacjach ewidentnej, intencjonalnej ręki, którą przegapił sędzia. Coś jak sytuacja z Thierrym Henrym i meczem z Irlandią. Powinniśmy powrócić do dawnych interpretacji - ocenił Były sędzia Ligue 1 Bruno Derrien, obecnie konsultant RMC Sport. 

Rzuty karne za zagranie piłki ręką w Ligue 1Rzuty karne za zagranie piłki ręką w Ligue 1 Sport.pl

Haaland pójdzie śladami Lewandowskiego? Haaland pójdzie śladami Lewandowskiego? "Tego nie da się zrobić w rok"

Liga Mistrzów dobra dla Francuzów i Niemców? 

W Lidze Mistrzów wpływ nowych przepisów i technologii na karne też był zauważalny, ale jednocześnie rozkładał się w czasie. To dlatego, że UEFA zdecydowała się włączyć wideoanalizę w połowie sezonu 2018/19 (dokładnie w lutym 2019 roku). To dwa razy zwiększyło liczbę karnych, ale procent tych gwizdanych z powodu ręki wzrósł dość łagodnie z 15,8 proc. do 21,8 proc. Można powiedzieć, że Champions League w wyniku rewolucji technologicznej i zmian przepisów nie "zwariowała" choćby tak jak La Liga czy Serie A. Co ciekawe w ostatnim dość zrównoważonym sezonie, w takiej scenerii najdalej w prestiżowych rozgrywkach zaszły zespoły z Francji i Niemiec - krajów, w których arbitrzy nie "szastali" karnymi i które dość szybko się do nowych reguł przyzwyczaiły. Oczywiście półfinały Ligi Mistrzów Olympique Lyon, PSG, RB Lipsk oraz Bayern zawdzięczają przede wszystkim swojej dobrej grze, ale szczegół, na który zwracamy uwagę wydaje się ciekawy.   

Rzuty karne za zagranie ręką w Lidze MistrzówRzuty karne za zagranie ręką w Lidze Mistrzów Sport.pl

UEFA i FIFA te dane z lig zbiera i analizuje. Nie jest głucha na sygnały o chaosie. To dlatego Aleksander Ceferin (prezydent UEFA) nie tak dawno dał impuls, by rękami w futbolu znów się zająć, o czym korespondował z szefem FIFA Giannim Infantino. Zwracał uwagę na konieczność doprecyzowania zasad, by ograniczyć "wiele niesprawiedliwych decyzji, które wywołały frustrację i dyskomfort w środowisku piłkarskim".  23 listopada, o czym już informowaliśmy, na spotkaniu przedstawicieli IFAB (organ zajmujący się przepisami gry), działacze przyznali, że interpretacja spornych sytuacji rzeczywiście „nie zawsze była spójna". Panel poparł próby zmiany sytuacji, co może być sygnałem do kolejnych korekt przepisów, czy też przyjęcia nowych wytycznych przy ich interpretacji