Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Inwestycja za 462 mln euro okazała się niewypałem. "Kryminalne zarządzanie"

Muzeum, które miało być chlubą FIFA, ściąga na światową federację futbolu gigantyczne kłopoty. Sprawę bada prokuratura, bo "niektóre błędy przy zarządzaniu mogły mieć charakter kryminalny". Dlaczego pół miliarda franków nie przeznaczono na rozwój piłki?

Pomysł na budowę muzeum Sepp Blatter ogłosił w 2012. To miało być wyjątkowe miejsce. Oprócz 3 tys. mkw. powierzchni wystawowej w 10-piętrowym budynku przewidziano także sale na różne uroczystości, centrum konferencyjne, restaurację, bar (nazwano go "Sportsbar 1904" w nawiązaniu do daty powstania FIFA), sklep, kino, 34 ekskluzywne apartamenty i przestrzeń dla 140 pracowników biurowych FIFA. Całość kosztowała pół miliarda franków szwajcarskich (462 mln euro). I właśnie tu magia muzeum pryska.

Zobacz wideo "To, co robił Lewandowski, jest niepojęte. To nie może być przypadek" [SEKCJA PIŁKARSKA #75]

Blatter nie doczekał otwarcia

Blatter nie mógł wziąć udziału w otwarciu muzeum, które zaplanowano na luty 2016. Dwa miesiące wcześniej najważniejsza persona w światowej federacji piłkarskiej została bowiem zawieszona w związku z aferą korupcyjną i przekazanie Michelowi Platiniemu 2 mln franków, na które nie było pokrycia. Muzeum w Zurychu otwierał zatem nowy szef FIFA Gianni Infantino, choć trudno uznać, by był tym zachwycony. O ile sama idea muzeum go przekonywała, o tyle sposób realizacji projektu - niekoniecznie. Tym bardziej że Infantino swoje rządy w FIFA zaczął od cięcia kosztów, a do muzeum musiał tylko dokładać.

Gdy po ośmiu miesiącach działalności okazało się, że przyniosło ono 30 mln franków strat, a z funkcją szefa obiektu z powodu "różnic poglądów na strategię biznesową" pożegnał się Stefan Jost, placówka miała zostać nawet chwilowo zamknięta, bo uznano ją za turystyczną klapę.

Ostatecznie do tego nie doszło, ale muzeum nie przyciągało tłumów. Do interesu trzeba było dokładać. Muzeum liczyło na przyjęcie około 250 tys. odwiedzających rocznie, czyli około 21 tys. osób  miesięcznie. W pierwszym roku te liczby ledwo przekraczały połowę szacunków. W 2019 r. odwiedzających było więcej, bo 161 tys., ale do dolnej kreski wciąż było daleko. Bilet do muzeum dla osoby dorosłej kosztował 24 franki, czyli ok. 100 zł. Zakładanych zysków nie generowały też sklep z pamiątkami czy sportowy bar. O 2020, z powodu epidemii koronawirusa, władze muzeum wolałyby zapomnieć. Tym bardziej że w sprawie jego budowy trwa właśnie publiczne pranie brudów.

Leo Messi i Luis Suarez znowu w jednym klubie? Hiszpanie zdradzają plan piłkarzyLeo Messi i Luis Suarez znowu w jednym klubie? Hiszpanie zdradzają plan piłkarzy

Inwestycja z "kryminalnym charakterem"

Nowe władze FIFA zleciły audyt muzeum zewnętrznej firmie. Wyniki analiz zmusiły organizację do złożenia zawiadomienia do szwajcarskiej prokuratury o możliwym popełnieniu przestępstwa przez Seppa Blattera i jego otoczenie.

Pismo wskazuje bowiem na bezpośredni udział byłego prezydenta FIFA przy podpisywaniu niekorzystnych umów. Wątpliwości dotyczą całkowitego kosztu inwestycji - wydanie 140 mln franków na remont budynku, którego organizacja nie jest właścicielem oraz długoterminowa umowa najmu na warunkach odbiegających od standardowych stawek, w ramach której FIFA musi zapłacić do 2045 kolejne 360 mln. "To pół miliarda franków szwajcarskich, które można i powinno się przeznaczyć na rozwój piłki nożnej" - czytamy w komunikacie FIFA.

- Audyt ujawnił wiele podejrzanych okoliczności i błędów związanych z zarządzaniem tą inwestycją, z których niektóre mogą mieć charakter kryminalny - opisuje zastępca sekretarza generalnego FIFA Alasdair Bell. - Doszliśmy do wniosku, że nie mamy innego wyjścia, jak zgłosić sprawę prokuratorom - dodał.

Prawnik Seppa Blattera Lorenz Erni oznajmił jedynie, że "oskarżenia są bezpodstawne i stanowczo je odrzuca". - Liczby podane przez FIFA są błędne - dodawał cytowany przez AFP, argumentując, że roczny czynsz za budynek wynosi 8,9 mln franków, a brany pod uwagę nie jest też fakt, że "FIFA może wynająć około 20 mieszkań i biur", które będą generowały wpływy.

FIFA złożyła też osobne zawiadomienie do Komisji Etyki w sprawie możliwych nieprawidłowości w tworzeniu muzeum. Nie wiadomo jednak, czy komisja rozpocznie dochodzenie w tej sprawie.

Kłopoty ma nie tylko były, ale i obecny prezes FIFA. Gianni Infantino stoi w obliczu postępowania karnego prowadzonego przez specjalnego prokuratora badającego relacje szwajcarskiego urzędnika piłkarskiego z byłym prokuratorem generalnym tego kraju Michaelem Lauberem. Infantino i Lauber podczas śledztwa w sprawie afery korupcyjnej FIFA mieli odbyć potajemne spotkania. Są podejrzewani o naruszenie tajemnicy służbowej i utrudnianie postępowania. Obaj zaprzeczyli, że złamali prawo.

Więcej o: