Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dwa gole polskiego obrońcy w Anglii! Decydująca bramka w doliczonym czasie

Michał Helik został bohaterem Barnsley, które w sobotę pokonało 2:1 Huddersfield po dwóch bramkach polskiego obrońcy.

"Wesołych Świąt" [w języku polskim] - napisało Barnsley po meczu Huddersfield na Twitterze. I Święta faktycznie są dla nich wesołe, z mocnym polskim akcentem, bo w sobotnim spotkaniu obie bramki dla Barnsley zdobył Michał Helik, z czego tę zwycięską - na 2:1 - w czwartej minucie doliczonej do drugiej połowy.

Zobacz wideo Tak strzela najlepszy piłkarz świata! Gol Lewandowskiego w meczu na szczycie [ELEVEN SPORTS]

Che Adams nie trafia z najbliższej odległościBednarek znów świetny, ale co zrobił jego kolega?! Dwa gole anulowane [WIDEO]

To był drugi i trzeci gol Helika w tym sezonie

Może nie były to gole szczególnej urody, bo oba strzelone z kilku metrów (pierwszy głową, drugi - prawą nogą), ale jakże ważne, bo dające Barnsley dziewiąte zwycięstwo w tym sezonie (w 21 meczach) i awans na 10. pozycję w tabeli. Zanim jednak trafił Helik (w 21. i w 94. minucie), która według portalu whoscored.com został wybrany graczem meczu, gola strzeliło Huddersfield - w 13. minucie, kiedy trafił Rarmani Edmonds-Green.

Dla Helika była to druga i trzecia bramka w tym sezonie. Pierwszą zdobył w październiku - w zremisowanym 2:2 meczu z Bristol City - czyli miesiąc po transferze do Barnsley, które we wrześniu wykupiło Helika z Cracovii za około 3,5 mln zł. Od tego czasu polski obrońca rozegrał 18 spotkań w Championship i jedno w Pucharze Ligi Angielskiej.

Legia WarszawaByły piłkarz Legii znowu zmienia klub. "Nie był ostatnio wystarczająco skoncentrowany"

Drużyna Bielika i Jóźwiaka traci punkty

W równolegle rozgrywanym spotkaniu Championship Derby County - w składzie z Krystianem Bielikiem i Kamilem Jóźwiakiem (zmieniony w 85. minucie przez Louie Sibleya) - przegrało 0:1 z Preston North End. Też po golu w doliczonym czasie gry - Alana Browne'a, który trafił w 96. minucie. Od 20. minuty zespół Polaków miał jednak utrudnione zadanie, bo czerwoną kartkę zobaczył Martyn Waghorn.

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .