Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Utrata laktacji, szczękościsk". Mocne zeznania Anny Lewandowskiej. Druga strona: To jak z Barei

Sąd nie zgodził się, by zażalenie Cezarego Kucharskiego na zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze w sprawie zarzutów o rzekome szantażowanie Roberta i Anny Lewandowskich było we wtorek rozpatrywane na rozprawie jawnej. Chcieli tego adwokaci Kucharskiego, sprzeciwiła się prokuratura.

Sąd rejonowy dla Warszawy Śródmieścia rozpatruje we wtorek zażalenie Cezarego Kucharskiego na środki zapobiegawcze zastosowane przy jego zatrzymaniu. Kucharski został zatrzymany 27 października, usłyszał zarzuty kierowania gróźb karalnych wobec Roberta Lewandowskiego i próbę wymuszenia - jak przekonuje prokuratura - 20 mln euro w zamian za milczenie o rzekomych oszustwach podatkowych Roberta i Anny Lewandowskich.

Zobacz wideo Robert Lewandowski upada w polu karnym [ELEVEN SPORTS]

Germany Soccer BundesligaRobert Lewandowski wskazał najlepszych napastników świata. "To najważniejsza rzecz"

Wobec Kucharskiego zastosowano poręczenie majątkowe w wysokości miliona euro, zakaz opuszczania kraju oraz zakaz zbliżania się do Roberta Lewandowskiego i jego żony.  

Kucharski przekonuje, że nie szantażował Lewandowskiego, a nagrane rozmowy, mające być głównymi dowodami, dotyczyły rozliczeń między rozstającymi się po latach wspólnikami (prokuratura przekonuje, że groźby karalne nie mają związku z tymi rozliczeniami). 

Obrońca Kucharskiego: "To jak z Barei, gdy Stanisław Paluch podaje się za dygnitarza partyjnego, żeby załatwić sprawę" 

- Chcieliśmy poprosić o ujawnienie tej rozprawy, choć wiemy że to nietypowe i że w obecnych czasach jest dla sędziego dodatkowym ryzykiem (chodzi o ryzyko postawienia sędziemu jako funkcjonariuszowi publicznemu zarzutu przestępstwa ujawnienia informacji z postępowania przygotowawczego. Za to miał uchylony immunitet sędzia Igor Tuleya - red.). Ale w tej sprawie wszystko jest nietypowe. Zaczynając od tego, że długo szukałem, a nie znalazłem przypadku, żeby śledztwo w sprawie zwykłego występku prowadziła i nadzorowała prokuratura regionalna. Zastanawia mnie, czy gdyby chodziło o zwykłego Kowalskiego, prokuratura też działałaby właśnie tak i w takim tempie - mówił reprezentujący Kucharskiego mecenas Krzysztof Ways. Kucharski, były poseł Platformy Obywatelskiej, uważa, że działania prokuratury w jego sprawie mają też kontekst polityczny i są na rękę obecnym rządzącym. - Przypomina mi to sytuację z filmu "Miś", gdy Stanisław Paluch dzwoni do urzędnika i przedstawia się za dygnitarza partyjnego, żądając załatwienia swojej sprawy. A urzędnik odpowiada: "Pani Kasiu, proszę to załatwić w trybie pilnym i na poduszkach!" - mówił Krzysztof Ways. Tomasz Siemiątkowski, pełnomocnik Roberta i Anny Lewandowskich, odpowiedział na to zdecydowanie: - To są argumenty niskich lotów. 

Pełnomocnik Lewandowskich: "Proszę nie robić komedii, tylko przeczytać zeznania Anny Lewandowskiej". Szczękościsk, utrata laktacji 

-  My nie mówimy o zwykłych Kowalskich. Mówimy o poważnych sytuacjach. A powaga wynika na przykład z zeznań Anny Lewandowskiej. Tu nie ma żadnego Barei. Nie obracajmy wszystkiego w komedię. Pogadamy sobie dzisiaj o tej sprawie, bo tu się niedobrze dzieje - mówił Siemiątkowski. W zeznaniach Anny Lewandowskiej są, według informacji Sport.pl, informacje m.in. o tym, że stres wywołany działaniami Cezarego Kucharskiego miał doprowadzić Annę Lewandowską do utraty laktacji i szczękościsku, pogorszył też na pewien czas relacje z mężem (pierwsza o niektórych szczegółach tych zeznań pisała interia.pl). To Anna Lewandowska miała nalegać, by złożyć zawiadomienie do prokuratury jak najszybciej. I, jak mówił we wtorek w sądzie mecenas Siemiątkowski, to relacja Anny Lewandowskiej skłoniła go do szybkiego działania, gdy został pełnomocnikiem Lewandowskich.  

Robert Lewandowski płacze po wygraniu Ligi MistrzówLuis Suarez Miramontes skomentował triumf Lewandowskiego w Ikonie Futbolu 2020

Dalsza część rozprawy została już utajniona, mimo prośby obrońców Kucharskiego. - Jeszcze kiedy Cezary Kucharski był w prokuraturze i nie miał wtedy przy sobie jakichkolwiek nośników cyfrowych, w Wirtualnej Polsce pojawiła się wiadomość o szczegółach prowadzonego postępowania. Potem informacje z prowadzonego postępowania wyciekały wiele razy, przedstawiane wyrywkowo. I prokuratura nie podjęła w tej sprawie żadnych działań, więc zakładamy, że nie utrudnia jej to działań. Dlatego nie widzimy powodu, dla którego ujawnienie tej rozprawy miałoby zaszkodzić - mówił Krzysztof Ways. Jednak prokuratura sprzeciwiła się temu wnioskowi ("Nawet jeśli niektóre informacje wypływały też od prokuratury, to były to rzeczy nieistotne dla rozwoju tej sprawy" - odpowiadał prokurator) i sąd poprosił dziennikarzy o opuszczenie sali.