Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Argentyna szykuje się na skandale. "Wojna o kasę" po śmierci Diego Maradony

Szalone życie Diego Maradony dobiegło końca 25 listopada. Ale procesy o spadek po nim mogą trwać wiecznie. Jest majątek, nie ma testamentu. - Będzie wojna - pisze agencja AFP. Już jest: wpłynął nawet pierwszy wniosek o ekshumację i ustalanie ojcostwa.

 – Diego był dla swojego otoczenia kurą znoszącą złote jaja. Teraz nadszedł czas, by po raz ostatni wycisnąć z niej, co się da – mówią ze smutkiem argentyńscy dziennikarze. Na śmierci „El Diez” swoje ugrać próbują i jego krewni, i znajomi, i politycy i zwykli złodzieje. Ledwo się skończyło czuwanie przy trumnie w Casa Rosada i pogrzeb, a już rozpoczęła się wielopoziomowa wojna, w której w centrum, niestety, nadal jest mistrz świata z 1986 roku. Będziemy o nim słuchać jeszcze długo. I nie zawsze będą to dobre wiadomości.

Zobacz wideo "To jest po prostu niemożliwe. Ja na miejscu Szczęsnego zrezygnowałbym z reprezentacji"

Jaki był majątek Diego, tego dokładnie nie wie nikt. I nie wiedział pewnie nawet on sam. W trakcie kariery miał zarobić ponad pół miliarda euro. Ile z tego zostało? Jedne argentyńskie media sugerują, że Maradona umierał mając na koncie 100 tys. euro. Inne - że jego majątek przekraczał 275 mln euro. – Kasa została rozkradziona przez bliskich – twierdził Luis Ventura, dziennikarz zaprzyjaźniony z Diego. Podobne sugestie padły z ust dziennikarki Yaniny Latorre, która stwierdziła, że siostra Diego miała otrzymywać pensję za opiekowanie się chorym bratem. – Co to za bzdury? Gdzie są paragony? Gdyby tak było, nie miałabym długów! Ani ja, ani moje dzieci, ani moi bracia czy kuzyni nie żyją z kasy Diego. Był hojny, dawał nam prezenty, jasne, ale dajcie nam spokój i pozwólcie przeżywać ból – grzmiała Ana Maradona.  

Hotel w Hawanie, młyn w Wenezueli, szkółki w Chinach  

Wysokość majątku Diego trudno oszacować, bo na przykład prawa do 59 z 63 marek zarejestrowanych z imieniem „El Pelusy”, jak np. „Diego Armando Maradona”, „Maradona” czy „El Diez”, ma prawnik Matias Morla, którego argentyński dziennikarz, Jorge Lanata, oskarża o brudną grę. – Próbuje zrzucić winę na wszystkie strony, bo wie, że to on jest winny! – twierdzi Lanata. To Morla był w ostatnich latach najbliższym współpracownikiem Maradony, zajmował się umowami Diego, jego majątkiem. Argentyńskie media sugerują, że choć na kontach rzeczywiście mogło być niewiele kasy, to spadek po geniuszu futbolu jest spory: liczne nieruchomości w Buenos Aires, hotel w Hawanie, młyn i fabryka makaronu w Wenezueli, szkółki piłkarskie w Chinach, zegarek z diamentami za 300 tysięcy euro otrzymany na Białorusi, mnóstwo drogich samochodów (był np. fanatykiem Ferrari), biżuterii, lukratywne kontrakty sponsorskie z EA Sports i Konami, pamiątki z kariery... Wiele z tych pamiątek - jak wyliczył Diego, dokładnie 458 - miała skraść Claudia Villafane, była żona Diego (rozwiedli się w 2003 roku), której były piłkarz swego czasu wytoczył sprawę sądową, domagając się ogromnego odszkodowania. I która dziś będzie jedną z głównych aktorek walki o spadek po legendzie futbolu. 

780 euro kary dla Leo Messiego. Argentyńczyk musi zapłacić grzywnę780 euro kary dla Leo Messiego. Argentyńczyk musi zapłacić grzywnę

 Dwie trzecie majątku dla dzieci. Ale ile jest dzieci Maradony? 

– Ten proces może trwać wiecznie – twierdzi prawnik Martin Apolo, a dziennikarz Julio Chiappetta, który kumplował się z Maradoną, twierdzi, że „sprawa spadku będzie kolejnym wielkim burdelem związanym z jego osobą”. AFP pisze, iż nadchodzi wojna, bo Diego nie pozostawił testamentu. W 2019 roku groził, że wszystko odda na cele charytatywne. Pytanie, kto z grona byłych żon, agentów, prawników, krewnych i dzieci zostanie dopuszczony do kasy, na razie pozostaje bez odpowiedzi. A chętnych jest mnóstwo. Teoretycznie, zgodnie z argentyńskim prawem, dwie trzecie majątku powinny trafić w ręce dzieci, ale ile ich jest? Dalma (ur. 1987) i Giannina (1989) pochodzą ze związku z Villafane. Jana (1996) jest córką Diego i Valerii Sabalain. Syn Diego Junior (1986) to owoc relacji z Cristiną Sinagrą, a mamą młodziutkiego Diego Fernando (2013) jest Veronica Ojeda. Dzieci się nie dogadują. Trzy córki złapały wspólny język, ale żyjący we Włoszech Diego Jr. został odstawiony na boczny tor, tak jak i młodziutki Diego Fernando, który został już włączony do gierek medialnych, gdzie opowiada o swojej miłości do taty. A nie wspomnieliśmy jeszcze o dzieciach, do których „El Diez” się nie przyznał. Trudno zliczyć, ile ich jest. W gazecie „Ole” podsumowują, że jest sześciu potomków Maradony w Argentynie, jeden we Włoszech i czterech na Kubie. A prawnik modelki Natalii Garat złożył już wniosek o ekshumację ciała Diego, by na podstawie badań DNA sprawdzić, czy nie był on ojcem Santiago Lary. 

Kto jest winny śmierci Diego? Trwa dochodzenie 

Rozpoczęło się już też śledztwo w sprawie rzekomych błędów lekarskich, do których mogło dojść przy okazji śmierci Maradony. Prokuratorzy Laura Capra, Cosme Irribarren i Patricio Ferrari oraz prokurator generalny John Broyard coraz głośniej zadają pytanie, czy można było jej uniknąć? Matias Morla mówił o „kryminalnym idiotyzmie”, były lekarz Alfredo Cahe o „nieodpowiednim traktowaniu”, a w mediach pojawia się mnóstwo historii na temat ostatnich chwil Maradony. Diego, którego serce miało ok. 30 procent wydolności, spędził ostatnie dni życia w domu, który nie był odpowiednio przygotowany do jego potrzeb. W jego maleńkim pokoju trzeba było trzeba było zamontować toaletę turystyczną, bo taka normalna była tylko na piętrze, a Diego nie był w stanie wchodzić po schodach. W domu nie było ani lekarza na stałe, ani ambulansu, ani żadnej lepszej aparatury medycznej, w tym np. respiratora, choć 60-latek po operacji usunięcia krwiaka podtwardówkowego był pacjentem, którego życie było zagrożone. Ze szpitala wyszedł jednak na własne życzenie, lekarze rekomendowali mu inne miejsca pobytu, ale on, mimo wszystko, zdecydował się na wybór takiego, a nie innego domu. 

Wzruszająca wiadomość Diego Maradony do syna. Nagrał ją kilka miesięcy przed śmierciąWzruszająca wiadomość Diego Maradony do syna. Nagrał ją kilka miesięcy przed śmiercią

Okoliczności śmierci nie są do końca jasne, mnożą się teorie spiskowe. Spekulowano, że przed śmiercią Diego upadł i uderzył się w głowę, jednak do szpitala go nie przetransportowano. Czy rzeczywiście nic mu się wówczas nie stało? I czy Diego był zostawiany samemu sobie w domu? Nie znamy np. konkretnej godziny śmierci. Patolog twierdzi, że doszło do niej w południe. Lekarz, który potwierdził zgon, w protokół wpisał 13:16. Wciąż czekamy też na wyniki badań toksykologicznych. Prokuratura szuka winnych. Leopoldo Luque, neurolog i przyjaciel (niektórzy twierdzą – fanatyk) Diego, jest podejrzanym po tym, jak winą obciążyły go córki. Pielęgniarka Gisela Madrid twierdzi, że została zmuszona do złożenia fałszywych zeznań na temat śmierci Maradony, którego stan zdrowia nie był kontrolowany przez 12 godzin. – To niewytłumaczalne! – grzmiał Morla. A psychiatrze Augustinie Cosachov oraz psychologowi Diego Carlosowi Diazowi przeszukano zarówno gabinety jak i prywatne mieszkania. 

Prokuratura na głowie prezydenta, haniebne zdjęcia 

Na tym dramacie chcą też coś ugrać politycy. Ci z argentyńskiej opozycji oskarżyli prezydenta Alberto Fernandeza o narażanie ludzi na niebezpieczeństwo w trakcie pandemii. Trumnę z ciałem Diego wystawiono w Casa Rosada, siedzibie prezydenta. I choć w Argentynie pogrzeby były ograniczone do dwóch osób, to hołd legendzie oddało w sumie ponad 250 tysięcy chętnych. Kolejka do Casa Roasda miała ponad trzy kilometry. A do tego miejsce, z którego płynęły cudowne obrazki z ludźmi upamiętniającymi Maradonę, szybko zamieniło się w pole walki dla lokalnych kibicowskich bojówek. W ich efekcie powalono pomnik dawnego prezydenta Hipolito Yrigoyena, a trumnę trzeba było w pośpiechu wynosić do bardziej bezpiecznego miejsca, bo w budynku rozpylono gaz pieprzowy. 

Niedawno, gdy Diego był w szpitalu, zapytał lekarza, czy chciałby być w jego skórze. Doktor odpowiedział, że zdecydowanie nie. – Widzisz, i ty to rozumiesz. Jestem zmęczony. Chciałbym móc odpocząć od bycia Maradoną – przekonywał Diego. Odszedł tak, jak żył - w chaosie, wśród ludzi którzy chcieli uszczknąć dla siebie trochę jego sławy i pieniędzy. Złodzieje rozkradali majątek Diego i sprzedawali rzeczy z jego domu. Mediom oferowano obrazki ciała 60-latka. Świat obiegły selfie, które zrobili sobie pracownicy domu pogrzebowego. To, co Diego zostawił po sobie w futbolu, jest wieczne. Bałagan, jaki został po tym burzliwym życiu, też może taki być.