Diego Maradona zmarł w zeszłą środę po zatrzymaniu krążenia w swoim domu w Buenos Aires. W pewnym momencie po internecie zaczęły krążyć zdjęcia martwego ciała legendarnego piłkarza. Okazało się, że to dwóch pracowników zakładu pogrzebowego zrobiło sobie selfie z ciałem Maradony umieszczonym w trumnie.
Jeden z mężczyzn, Diego Molina, został zwolniony przez zakład pogrzebowy, a następnie prawnik Maradony zagroził mu podjęciem kroków prawnych. Jak informuje "Marca", mężczyzna zgłosił się na policję w Buenos Aires i przyznał do popełnionego czynu. Umieszczając w piątek zdjęcie Moliny na Twitterze, agent Maradony, Matias Morla, dodał: „Ze względu na pamięć mojego przyjaciela nie spocznę, dopóki nie zapłaci za to oburzające zachowanie”.
Post doprowadził do tego, że kibice polowali na byłego pracownika zakładu pogrzebowego i zamieszczali groźby śmierci wobec niego. W internecie udostępniono również zdjęcie dwóch kolejnych osób pozujących obok trumny Maradony. To Claudio Fernandez i jego syn Ismael. Ojciec jest kolejnym pracownikiem zakładu pogrzebowego.
W argentyńskim Radio 10 błagał kibiców i rodzinę Maradony o przebaczenie: "Proszę wszystkich o wybaczenie. Pracowałem dla ojca Maradony i jego szwagra. Byłem blisko z Diego, gdy żył. Nigdy bym go nie lekceważył, ponieważ był moim idolem i nie było moim zamiarem, by go obrazić. Wiem, że wiele osób było bardzo urażonych i źle to przyjęło. Wiem, że to ich zdenerwowało. Proszę ich wszystkich o wybaczenie".