Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trener Szwecji zareagował na słowa Ibrahimovicia i ruszył do Mediolanu. "Wszystko brzmi ekscytująco"

Zarzucił selekcjonerowi "niekompetencje" i "duszenie szwedzkiego futbolu", wcześniej sugerował dyskryminację przy powołaniach. Gdy jednak Zlatan Ibrahimović dał znak, że tęskni za kadrą, trener Janne Andersson z miejsca poleciał do niego do Mediolanu, by o reprezentacyjnym wskrzeszeniu gwiazdy rozmawiać. - Wygląda, że spotkaniem załatwiono tamte problemy. To wszystko brzmi ekscytująco - słyszymy od szwedzkich dziennikarzy.

Choć kibicom w Szwecji przez myśl nie przeszło, że będą jeszcze zastanawiać się nad takim pytaniem, to właśnie na nie odpowiadają. "Czy znów chciałbyś zobaczyć Zlatana w reprezentacji?" W dwa dni w takiej sondzie "Aftonbladet" zagłosowało ponad 100 tys. osób. 70 proc. zaznaczyło opcję "Tak"”. Zlatan ostatnio głośno wyznał, że tęskni za reprezentacją, a już następnego dnia prywatnym samolotem udał się do niego selekcjoner Szwedów Janne Andersson, by w Mediolanie w cztery oczy omówić jak wielka to tęsknota i co może ona dla dwóch stron oznaczać?

Zobacz wideo

Trumna Diego MaradonySkandal przed pogrzebem Diego Maradony. "Nie wiem, dlaczego oni mi to robią"

Nie bardzo wiadomo, czy trener szybko zapomniał, czy po prostu nie wzruszył się niedawnym komentarzem gwiazdy kierowanym też w jego stronę o "niekompetentnych ludziach zasiadających w kadrze, którzy duszą szwedzki futbol", czy innych przytykach "Ibry". A może słowa jednej z największych gwiazd w historii tamtej piłki są tak wpisane w szwedzki krajobraz, że bez nich nie byłby on kompletny i uważane są za normę. Choć wielu zarzuca Zlatanowi, że przez swoje wybujałe ego, to on sam zaczął szwedzką piłkę dusić, to jednak jego aktualna forma, błysk i możliwy powrót do kadry działa na wyobraźnie jeszcze mocniej.

- To brzmi ekscytująco - słyszymy, gdy pytamy o sprawę naszych rywali na Euro 2020.

"Duszą szwedzki futbol"

Tych ekscytacji nikt się nie spodziewał. Jeszcze we wrześniu Janne Andersson na konferencji prasowej musiał przecież odpowiadać na pytania "czy ma dość krytykującego go Zlatana Ibrahimovicia?"

- Czy to on, czy ktoś inny, ja sobie z tym poradzę. Kadra też - mówił ani razu z premedytacją nie wymawiając imienia i nazwiska szwedzkiego napastnika. A nie było to łatwe, bo pytań dotyczących jego relacji z piłkarzem podczas tych 45 minut było sporo. Wcześniejszy wpis Zlatana był ostry, jak zwykle:

"To jakiś pi****ny" żart. Kolejny dowód na niekompetentnych ludzi na niewłaściwych stanowiskach, którzy duszą szwedzki futbol"- napisał na Twitterze Zlatan, komentując, że w meczu z Francją, Andersson nie wstawił do składu szwedzkiej gwiazdy - Dejana Kulusevskiego.

Rok wcześniej w wywiadzie dla "Expressen" Zlatan oznajmił też, że swymi pierwszymi powołaniami selekcjoner „zniszczył wszystko to, co on wcześniej zbudował”. To był przytyk, że Andersson nie skorzystał z piłkarzy imigrantów (sam Zlatan ma bośniackie korzenie), co można było nawet odbierać jako sugestię dyskryminacji.

- Byłem z powodu tych słów smutny i rozczarowany. Nie sądziłem, że można mnie tak ocenić po powołaniach - wyjaśniał niedawno trener. -To było rok temu, zostawiłem to już za sobą - dodał szybko.

Jeszcze raz okazało się, że w Szwecji od rozczarowania i smutku do radości i ekscytacji jest blisko.

- Po tym tweecie i wywiadzie dla "Expressen" wszyscy myśleli, że naprawa stosunków między dwoma panami będzie czymś trudnym, ale wygląda na to, że spotkanie w Mediolanie załatwiło problemy - mówi nam Ake Holmberg, dziennikarz portalu Fotbollskanalen. Dodaje, że teraz wszystkie media w Szwecji próbują wybadać, co się na nim wydarzyło. Jedyny, skromny komentarz trenera Anderssona rozbierany jest na czynniki pierwsze i rozbudza wyobraźnie. Nie ważne, że ogranicza się do dwóch zdań: "Spotkanie było bardzo dobre i satysfakcjonujące. Wrócimy do rozmów”

"Zniszczy atmosferę lub podniesie jakość reprezentacji"

- To wszystko jest dość ekscytujące - przyznaje Sport.pl Holmberg. -Media i fani naprawdę zaczynają wierzyć, że Zlatan powróci do kadry. Już samo, to że selekcjoner poleciał do niego od razu jak tylko ukazał się jego wywiad w "Expressen" jest dość wymowne. Myślę, że Andersson jest pozytywnie nastawiony, by włączyć Ibrahimovicia do reprezentacji, ale pewnie też czuje w tej sprawie społeczną presję - ocenia nasz rozmówca. Bo chociaż na razie zwolenników oglądania Zlatana w żółtej koszulce jest więcej, to nad głosami jego przeciwników też trzeba się zastanowić, bo są dość istotne.

- Jedna grupa martwi się, że on może zniszczyć atmosferę w kadrze, druga przekonuje, że podniesie jakość drużyny - dodaje Holberg.

O jego destruktywnym wpływie na otoczenie było głośno od dawna. Zlatan to człowiek, który od innych wymaga tyle, ile od siebie. Ciężko mu zrozumieć, dlaczego ktoś niecelnie strzela, źle podaje, podejmuje gorsze decyzje. A że mówi co myśli i to często w emocjach, to jego przekaz bywa dla otoczenia trudny.

Zlatan nie miał problemów, by wysłać do diabła Pepa Guardiolę, mówiąc mu, że ten nie ma jaj, strofującemu za brak pracy w obronie Luisowi van Gaalowi przekazał, żeby się odczepił, bo bardziej ceni rady Marco van Bastena. We znaki dawał się też młodym piłkarzom. W PSG powiedział o puszczających jego strzały kolegach "gó****ni bramkarze", Kingsley Coman, z którym tam trenował, wyznał kiedyś, że Szwed przytłaczał go tak, że trudno mu było się rozwijać. Ale czy to może dziwić kogoś, kto pamięta jak w meczu reprezentacji Zlatan, brutalnie sfaulował swego klubowego kolegę z Ajaksu, Rafaela Van Der Vaarta, którego nie znosił? Poszkodowany mówił publicznie, że było to zamierzone, a ten odparł mu na to, że następnym razem za takie teksty skręci mu kark. Zresztą po bójce z innym wrogiem z jednej drużyny, czyli Oguchi Onyewu (AC Milan) Szwed miał złamane żebro. Jak pisał w swojej biografii bitwa z Amerykaninem, po tym jak Szwed na treningu polował na jego nogi "mogła zakończyć się czyjąś śmiercią". Panów musiało rozdzielać 10 osób.

Bielsa zachwycony Klichem. Bielsa zachwycony Klichem. "Może grać we wszystkich najlepszych klubach na świecie"

"Kulusevski i Ibrahimović to opcja niezwykle kusząca"

Oczywiście z drugiej strony, gros zawodników dorastało i wychowywało się pod urokiem Ibry. "Generacja Z" to także tłumy chłopców kopiących piłkę pod swoimi blokami czy nowi chętni na zapisy do szwedzkich szkółek piłkarskich. Mimo tego, że Zlatan ma 39-lat, to jego fenomen trwa.

-Bardzo ciężko trenuję. Wywieram na siebie presję. Mój zespół jest teraz jednym z najmłodszych w Europie, a ja na treningach nie chcę iść na skróty tylko dlatego, że mam 39 lat. Wprost przeciwnie. Staram się robić więcej - mówił niedawno dla "Expressen" człowiek, który rok temu myślał o zupełnym zakończeniu kariery. Teraz nie dość, że błyszczy w Milanie - w tym sezonie w 6 meczach Serie A strzelił już 10 goli i zaliczył jedną asystę - to jeszcze może wspomóc swój kraj na Euro 2020, gdzie Szwecja jest w grupie z Polską.

-Ten rzekomy oddech ulgi w szatni reprezentacji ciągnie się od 2016 roku, kiedy Zlatan pożegnał się z kadrą, ale wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, jak wartościowym jest on zawodnikiem. Po tym jak właśnie dostał u nas nagrodę "Guldbollen" (szwedzki gracz roku), myślę, że zasługuje na drugą szansę w kadrze - ocenia Holmberg. Zwraca przy tym uwagę, że ostatnie wyniki reprezentacji nie były dobre (6 porażek w 8 meczach). Być może Zlatan będzie dla Szwecji magicznym amuletem.

-Przyznam, że stojący obok siebie podczas Euro 2020 Dejan Kulusevski i Zlatan Ibrahimović to opcja niezwykle kusząca - uśmiecha się nasz rozmówca.

Czy Szwecja się na nią zdecyduje? Powinno wyjaśnić się w ciągu kilku tygodni.