Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Adwokat Lewandowskiego: Jesteśmy w stanie szczerze przeprosić pana Kucharskiego, bo to bardzo trudna dla niego sytuacja

- Pan Kucharski stosował szantaż wobec Roberta Lewandowskiego we wrześniu 2019 i w styczniu 2020 roku. Sformułowanie tego szantażu jest identyczne i ponoszę odpowiedzialność za te słowa. Są w nich minimalnie inne słowa, ale pada ta sama kwota, identyczny przekaz i powołanie się na Rafaela Buschmanna, redaktora "Der Spiegel" - w programie "Sportowy Wieczór" na antenie TVP Sport powiedział adwokat napastnika Bayernu Monachium, Tomasz Siemiątkowski.

Dwa tygodnie temu Cezary Kucharski, były menedżer Roberta Lewandowskiego, usłyszał w Prokuratorze Regionalnej w Warszawie zarzuty. Zdaniem śledczych działania Kucharskiego noszą znamiona szantażu, za co grozi do 3 lat pozbawienia wolności. Prokurator zdecydował także o zastosowaniu środków zapobiegawczych - poręczenia majątkowego w kwocie 4,6 miliona złotych, zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego i jego żony oraz kontaktowania się z nimi. Kucharski ma zakaz opuszczania kraju, a także dozór policji.

Zobacz wideo

Kucharski: Nie szantażowałem Lewandowskiego

Jednym z głównych dowodów w śledztwie jest rozmowa Lewandowskiego z Kucharskim, którą w ukryciu nagrał reprezentant Polski. Niedawni partnerzy spotkali się w styczniu 2020 r. w restauracji Baczewski przy al. Szucha w Warszawie, by negocjować sposób rozstania.

We fragmencie nagrania, który opublikował Business Insider, pojawia się kwota 20 mln euro. Choć jest tam mowa i o 10 mln euro. "O jakiej my emocjonalnie mówimy kwocie?" - pyta Lewandowski. "To jest 20 milionów euro". "Tyle jest jakby warty, myślę, twój spokój, nie?".  Kucharski tłumaczy, że kwota 20 milionów euro to ocena Rafaela Buschmanna, który zapoznał się z kluczowymi dokumentami. "Bo ja nawet nie wiem, ile to jest. Maik (Barthel, który przez lata był drugim agentem Lewandowskiego - red.) powiedział, że 10 mln euro".

Cezary KucharskiKucharski przerywa milczenie. "Lewandowski prowokował mnie. Zawsze go to bolało"

Kucharski odpowiedział na zarzuty dotyczące rzekomego szantażu najpierw w wywiadzie dla "Pulsu Biznesu", potem dla "Gazety Wyborczej". - Nigdy nie szantażowałem Roberta Lewandowskiego, nigdy nie domagałem się takiej kwoty. Zarzuty i to, co się dzieje wokół mnie, to piramidalna bzdura. Jestem niewinny i wkrótce to udowodnię - przyznał w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

I dodał:  - Od trzech lat negocjuję zakończenie wspólnego biznesu z Robertem Lewandowskim. Nad bardzo skomplikowanym porozumieniem zamykającym współpracę na różnych płaszczyznach pracowało wielu specjalistów: kilka kancelarii prawnych, które wspierały się analizami międzynarodowego audytora EY.

"Kucharski dwukrotnie szantażował Lewandowskiego"

Do słów Kucharskiego w programie "Sportowy Wieczór" na antenie TVP Sport odniósł się adwokat Tomasz Siemiątkowski, który reprezentuje Lewandowskiego. - Pan Kucharski stosuje taktykę obronną, że pan Lewandowski wymyślił sobie szantaż, nagrywając i "podprowadzając" go pod takie, a nie inne oświadczenie - powiedział Siemiątkowski.

- Pan Kucharski zarzuca panu Lewandowskiemu, że zawiadomienie do prokuratury złożył relatywnie późno. To, że złożył je po wytoczeniu powództwa (chodzi o pozew, który Cezary Kucharski złożył we wrześniu 2020 przeciw m.in. Robertowi Lewandowskiemu i spółce RL Management. To Der Spiegel poinformował o tym pozwie jako pierwszy - red.), jest jednym z zarzutów pana Kucharskiego wobec pana Lewandowskiego. Muszę to sprostować: pan Lewandowski złożył zawiadomienie po złożeniu pozwu, ale nie wskutek złożenia pozwu. Pan Lewandowski zrobił to z innego powodu. Z prostego powodu: że to co się ukazało w tygodniku Der Spiegel było jeden do jednego realizacją groźby którą Cezary Kucharski złożył jemu i de facto jego małżonce - mówi Siemiątkowski. Zastrzega, że w sprawie pozwu opiera się na doniesieniach medialnych, bo Robert Lewandowski pozwu jeszcze nie dostał. Być może - sugeruje Siemiątkowski - Cezary Kucharski nie opłacił wpisu, albo też sąd zwleka i dlatego nie doręczono pozwu. Siemiątkowski podkreśla: groźby pod adresem Roberta Lewandowskiego miały paść dwukrotnie. Groźby "ujawnienia jego ewentualnych, domniemanych nadużyć podatkowych, lub też niewykonania jakichś obowiązków podatkowych, jeżeli nie zapłaci 20 mln euro".

Cezary Kucharski i Robert LewandowskiCezary Kucharski przerwał milczenie! "Absurd! Nigdy nie szantażowałem Lewandowskiego"

- Pan Kucharski stosował szantaż we wrześniu 2019 i w styczniu 2020 roku. Sformułowanie tego szantażu jest identyczne i biorę odpowiedzialność za te słowa. Są w nich minimalnie inne słowa, ale pada ta sama kwota, identyczny przekaz i powołanie się na Rafaela Buschmanna, redaktora "Der Spiegel", jako osobę, która miała tę kwotę zasugerować, wygenerować, czy zaproponować. . W ten sposób obalamy mit, że pan Lewandowski w taki sposób rozmawiał z nieprzytomnym czy nieświadomym panem Kucharskim, że ten użył słów, których użył.  

Adwokat Lewandowskiego: - Jesteśmy w stanie szczerze przeprosić pana Kucharskiego, bo to bardzo trudna dla niego sytuacja

Kucharski został zatrzymany przed dwoma tygodniami o 6 rano we własnym domu. - Jesteśmy w stanie szczerze, po ludzku przeprosić pana Kucharskiego. Mówię to bez nuty cynizmu. Na pewno to jest bardzo trudna dla niego sytuacja. Mówiąc szczerze i po ludzku, nie jest to sytuacja, której Robert Lewandowski chciał. Odpowiedź dlaczego to się stało, leży w tygodniku Der Spiegel. W groźbach, które jeden do jednego zostały zrealizowane. Po sumie 20 mln euro padały słowa, które miały sugerować nie rozliczenie się biznesowe, czy rozliczenie z wspólnych przedsięwzięć gospodarczych, tylko powiadomienie opinii publicznej o potencjalnych nadużyciach podatkowych państwa Lewandowskich. Oni jako osoby publiczne mieliby naruszoną reputację. A ich reputacja i wizerunek jest jednym z najważniejszych elementów. - powiedział Siemiątkowski.

Adwokat Roberta Lewandowskiego zasugerował, że Robert Lewandowski dopuszczał zawarcie ugody z Cezarym Kucharskim. Pytany przez prowadzącego wywiad Piotra Sobczyńskiego, czy jeszcze teraz, gdy wkroczyła prokuratura, możliwy jest jakiś odwrót, ugoda, odpowiada: Wszystko jest w życiu możliwe.

- Ale jeśli ktoś rozpoczyna działanie od powiadomienia niemieckiego tygodnika, który ma milion nakładu, jeśli nie czeka na doręczenie pozwu, tylko przekazuje informacje przez media, jeśli przygotowuje określoną historię i po tym wszystkim jest w stanie mówić, że Robert Lewandowski coś sobie wymyślił, że to zmanipulowane, wyrwane z kontekstu, to trzeba się  najpierw uderzyć we własne piersi. My bylibyśmy w stanie rozmawiać o różnych rzeczach, ale do nas od momentu rozpoczęcia tej operacji nikt się nie zgłosił. Cezary Kucharski pozywa Roberta Lewandowskiego, po czym w Spieglu ukazuje się artykuł sugerujący, że Robert Lewandowski jest oszustem podatkowym. To co ma piernik do wiatraka? Jeśli mówię, że chcę się porozumieć, a zaczynam niszczyć osobę, którą jak wielu dziennikarzy mówi, stworzyłem, to znaczy że jest tam jakiś wątek emocjonalny. Pan Lewandowski nie wierzył, że pan Kucharski może zrealizować te groźby. One bardzo dotykały nie tylko pana Lewandowskiego, ale także jego małżonkę i miały wpływ na funkcjonowanie jego rodziny. Pan Lewandowski nie zakładał, że te groźby kiedykolwiek zostaną zrealizowane. Kiedy jednak stało się inaczej, musiał iść do prokuratury, by chronić swoją rodzinę. Muszę się zasłonić tajemnicą śledztwa, ale zapewniam, że o to, żeby w Polsce artykuł Der Spiegel był rozpowszechniony, zadbał pan Cezary Kucharski. Zanim ta treść została rozpowszechniona, pan Cezary Kucharski zadbał o tłumaczenie tego tekstu i zadbał o to, żeby to trafiło do właściwych rąk, właściwych dziennikarzy. I krążyło to już po Warszawie znacznie wcześniej. Myślę, że wiele wiele godzin zanim się ukazało - mówi Siemiątkowski.

"Podatki? Zapewne to nie będą poważne nadużycia"

- To jest bardzo psychologicznie zastanawiające, że ktoś zwraca uwagę na czyjeś niedomogi podatkowe, ewentualne bądź rzekome, natomiast nie zdaje sobie sprawy z tego, że one obciążają również jego, bo do pewnego momentu zarządzał tą spółką - mówi pełnomocnik Roberta Lewandowskiego. - Pan Robert Lewandowski miał wiele wykonanych w tej sprawie czynności. Prezentował panu Kucharskiemu różnego rodzaju dokumenty, w tym ekspertyzę czołowego polskiego specjalisty z zakresu prawa podatkowego. Nam nie przedstawiono żadnej precyzyjnej, powtarzam precyzyjnej ekspertyzy, z której wynikałoby, że są jakieś wątpliwości podatkowe. Jeżeliby one miały dotyczyć Cezarego Kucharskiego, to Robert Lewandowski deklarował, że przejmie za niego tę odpowiedzialność. Trzeba było wynająć firmę, która dokonuje audytu. Trzeba było udać się do niemieckiego urzędu skarbowego, który jest w posiadaniu wszystkich dokumentów, no i zdać się na ich ocenę. Zapewne to nie będą poważne nadużycia. Natomiast wydźwięk Spiegla jest inny, i to jest oczywiste bo pan Buschmann funkcjonował w kontekście pana Messiego - mówi Siemiątkowski.

Rafael Buschmann był głównym dziennikarzem śledczym rozpracowującym Football Leaks, czyli wycieki danych o aferach z udziałem piłkarzy, w tym aferach podatkowych (choć akurat sprawa Messiego wyciekła w Panama Papers, nie Football Leaks). - Tylko, że pan Messi i jego koledzy na Wyspach Dziewiczych i innych offshorowych miejscach lokowali swoje pieniądze i stąd mieli problemy podatkowe. Jeśli dziś byłby jakikolwiek problem podatkowy Roberta Lewandowskiego, to będzie wynikał z takiego kontekstu: jest rezydentem w Niemczech i tam zarabia pieniądze i płaci podatki. Natomiast swój wizerunek wykorzystuje w Polsce i w Polsce płaci podatki. Jeżeli jest jakaś różnica w naliczeniu podatku, to może wynikać z takiej interpretacji urzędu: mimo ze wykorzystuje nasz niemiecki rezydent swój wizerunek w Polsce, to uważamy, że powinien płacić podatek w Niemczech, bo on jest wyższy niż w Polsce. To jest taka różnica między panem Messim i Cristiano Ronaldo, natomiast pan Buschmann nie był uprzejmy na to zwrócić uwagi - kończy Siemiątkowski.