Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zaufany człowiek Ziobry pozywa Szymona Jadczaka. "Akt oskarżenia mnie cieszy"

Jacek Skała, śledczy delegowany do Prokuratury Krajowej, postanowił skierować prywatny akt oskarżenia przeciwko Szymonowi Jadczakowi, dziennikarzowi TVN24.pl - poinformował portal internetowy "Dziennika Gazety Prawnej". Sprawa dotyczy książki "Wisła w ogniu. Jak bandyci ukradli Wisłę Kraków" napisanej przez Jadczaka, w której znalazł się wątek o "prokuratorze X".

"Przed sądem będzie próbował udowodnić, że prokurator kumplujący się z gangsterami z książki 'Wisła w ogniu' to on. Zapowiada się ekscytujący proces. A wszystkim zainteresowanym oczywiście polecam książkę" - napisał Szymon Jadczak na swoim koncie na Twitterze.

Zobacz wideo Grosicki wróci do Ekstraklasy? "Jeden klub w Polsce stać na Grosickiego. Rozmowy już były" [SEKCJA PIŁKARSKA #70]

Piłkarz Bayernu wytknął błędy. Hansi Flick szybko postawił go do pionuPiłkarz Bayernu wytknął błędy. Hansi Flick szybko postawił go do pionu

Prokurator wniósł akt oskarżenia przeciwko Szymonowi Jadczakowi. "Często jesteśmy znieważani, obrażani, pomawiani"

W książce "Wisła w ogniu. Jak bandyci ukradli Wisłę Kraków" Jadczak ujawnił przestępcze wpływy w klubie. - Najstarszy przykład, o którym piszę w książce, dotyczy meczu Wisły z Parmą z 1998 roku, kiedy do bandytów trafiła duża liczba biletów. Potem Wisła systematycznie traciła pieniądze, ale wynikało to z tego, że klub był koszmarnie zarządzany. Gdyby ktoś chciał stworzyć podręcznik pt. "Jak nie zarządzać klubem piłkarskim", to Wisła nadawałaby się na idealny przykład - mówił w wywiadzie dla "GW".

W jednym z wątków, które zostały poruszone w książce, Jadczak pisze o "prokuratorze X", który miał wejść w porozumienie z przestępcami, a także popełniać czyny zabronione. "Jeden z krakowskich prokuratorów gościł też u siebie ludzi z bojówki Wisły. To dlatego, że byli to jego dawni koledzy, kiedyś był jednym z nich. Prawdopodobnie pomógł umorzyć jedną niewygodną dla Wiślaków sprawę" - pisał w swoim tekście Kacper Sosnowski, dziennikarz Sport.pl.

Prokurator Jacek Skała, który został powołany przez Zbigniewa Ziobrę na stanowisko w krakowskiej prokuraturze, twierdzi, że w książce jest jasno wskazane, że to chodzi właśnie o niego. Ale że zarazem fakty przytoczone przez Jadczaka - bądź samodzielnie, bądź jako cytaty z wypowiedzi rozmówców dziennikarza - są nieprawdziwe. Skała postanowił więc skierować prywatny akt oskarżenia, ponieważ uznał, że doszło do popełnienia przestępstwa z art. 212 par. 2 kodeksu karnego, czyli publicznego pomówienia za pomocą środków masowego przekazu  - czytamy w wydaniu internetowym "Dziennika Gazety Prawnej".

- My, prokuratorzy, mamy grubą skórę. Często jesteśmy znieważani, obrażani, pomawiani przez przestępców i niezadowolone z rozstrzygnięć strony. Gdybyśmy mieli reagować na hejterów w każdym przypadku, nie wychodzilibyśmy z sądu. W tym wypadku jednak wszelkie normy zostały przekroczone - mówi na łamach "DGP" prokurator Skała.

Juergen Klopp i Pep Guardiola rozmawiają po meczu Manchester City - LiverpoolGuardiola zdradził, o czym rozmawiał z Kloppem. "To katastrofa"

Jadczak nie rozumie oskarżeń ze strony prokuratora. "Działanie pana Skały mnie zaskakuje"

Dziennikarz TVN24.pl Szymon Jadczak nie rozumie, dlaczego został oskarżony. - Z jednej strony akt oskarżenia mnie cieszy, bo nareszcie będzie okazja zadać pytania świadkom, którzy na pewno zostaną wezwani - Pawłowi M. ps. Misiek, Grzegorzowi Z. ps. Zielak oraz innym członkom bojówki Wisła Sharks. Z drugiej strony działanie pana prokuratora Skały mnie zaskakuje. Jak rozumiem, będzie on chciał najpierw wykazać, że opisany przeze mnie prokurator X to prokurator Skała, by następnie przekonywać sąd, że to jednak nie on - mówi Jadczak. I dodaje, że nie wie, czym podyktowane jest działanie prokuratora. - Odnoszę wrażenie, że ani nie chodzi o ochronę swojego dobrego imienia, bo po ukazaniu się mojej książki bez wątpienia nie zostało ono naruszone publikacją, ani też nie chodzi o jakikolwiek interes publiczny - powiedział Jadczak, cytowany przez "DGP".

"DGP" napisał, że panowie znają się od 12 lat. - W 2019 r. oskarżony kilka razy kontaktował się z prokuratorem Skałą, mówiąc, że pisze książkę o Wiśle i chciałby porozmawiać. Spotkanie było wielokrotnie przekładane, w tym przez oskarżonego i w rezultacie do niego nie doszło. Nie jest to przedmiotem zarzutów aktu oskarżenia, ale jako dziennikarz wykazał się skrajną nierzetelnością i brakiem elementarnej uczciwości. Chwalił się też publicznie, że za książkę go nikt do tej pory nie pozwał. Teraz będzie musiał udowodnić, że historie zawarte w książce są prawdziwe, co - niestety dla oskarżonego - nie jest możliwe - twierdzi mec. Dawid Rząca na łamach "DGP".