Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Decydują się losy karier całego pokolenia sportowców. "Nie zostawimy na nich suchej nitki"

Cztery lata z dala od największych światowych imprez, w tym igrzysk czy mundialu - o taką stawkę toczy się gra między Rosją a WADA w rozprawie przed Trybunałem Arbitrażowym do spraw Sportu. W poniedziałek w Lozannie zaczęła się rozprawa, która może zadecydować o karierach całego pokolenia rosyjskich sportowców.

"Nie zostawimy na Rosjanach suchej nitki" – mówili przed rozprawą cytowani przez BBC eksperci WADA. "Jakiekolwiek odgórne zakazy nie są dobre ani dla sportu, ani dla sportowców" - broniła rosyjskiej sprawy rzeczniczka RUSADA Maria Markowa. 

Manipulowali nawet złapani za rękę 

Rosji grozi wykluczenie jej reprezentacji z igrzysk olimpijskich w Tokio 2021 r., zimowych igrzysk w Pekinie w kolejnym roku i piłkarskich mistrzostw świata w Katarze. Udział w zawodach byłby dla rosyjskich atletów możliwy jedynie pod neutralną flagą, i tylko po przeciśnięciu się przez gęste antydopingowe sito  - podobnie jak miało to miejsce w zimowych igrzyskach w Pjongczangu w 2018 roku. 

Afera dopingowa wokół Rosji ciągnie się od 2014 r., od czasu głośnego filmu, który wyemitowała niemiecka telewizja ARD. "Jak Rosja produkuje swoich zwycięzców" to wstrząsający dokument o skali dopingu, który stosowali rosyjscy sportowcy, a zamieszani w ten skandal byli niemal wszyscy – od atletów i ich trenerów oraz lekarzy, przez najważniejszych polityków w państwie, aż po służby specjalne.   

Lawina, którą ruszył tamten pierwszy materiał ARD, doprowadziła do tego, że w igrzyskach w Rio de Janeiro z rosyjskiej potęgi lekkoatletycznej zostały strzępy: antydopingowe kryteria wypełniła tylko skoczkini w dal Daria Kliszyna, a w Pjongczangu Rosjanie nie mogli startować pod swoją flagą. Ale Rosjanie nadal próbowali różnych sztuczek, by ośmieszyć system antydopingowy. I w końcu w 2019 roku Światowa Agencja Antydopingowa w 2019 r. wydała karę bez precedensu: czteroletnia banicja w największych światowych imprezach. Zakaz startu w nich pod własną flagą, zakaz ich organizowania, wykluczenie rosyjskich działaczy. To było jak bomba atomowa zrzucona na rosyjski sport. 

Stało się to po tym, gdy rosyjska Agencja Antydopingowa (Rusada) została przyłapana na manipulowaniu danymi laboratoryjnymi przekazanymi śledczym w styczniu 2019 r. Pracujący na zlecenie WADA eksperci informatyczni stwierdzili, że z tych danych usunięto setki podejrzanych wyników. 

Przypomnijmy: chodzi o bazę danych o testach antydopingowych rosyjskich sportowców w latach 2012-2015. Kopię tej bazy danych wykradł przed ucieczką z Rosji były szef laboratorium w Moskwie Grigorij Rodczenkow, dziś objęty programem ochrony świadków w USA. To człowiek, który ujawnił gigantyczny skandal dotyczący dopingu podczas igrzysk w Soczi.  

Przeanalizowano dane aż 298 rosyjskich sportowców, śledztwo w tej sprawie Witold Bańka nazwał „jednym z najbardziej złożonych w historii walki z dopingiem”. Po wielomiesięcznej analizie komitet wykonawczy WADA decyzję o kilkuletnim zawieszeniu podjął wówczas jednogłośnie.  

"Chroniczna antyrosyjska histeria"? 

Zaostrzenie polityki wobec Rosji stało się jednym z priorytetów Witolda Bańki, który od 2020 r. zarządza WADA. Cofnięcie akredytacji rosyjskiej agencji RUSADA było zresztą jedną z pierwszych decyzji byłego ministra sportu w rządzie PiS. I pewnie jeszcze na długo relacje z Rosją pozostaną, obok próby sił z amerykańską administracją, najważniejszym wyzwaniem kadencji polskiego szefa WADA.

Rosja, której ówczesny premier Dmitrij Miedwiediew, nazwał karę „chroniczną antyrosyjską histerią”, od bolesnej decyzji WADA się jednak odwołała. Sprawą zajmie się teraz Trybunał Arbitrażowy do spraw Sportu. Strona rosyjska odwlekała tę rozprawę, jak mogła, żeby móc jeszcze pod własną flagą wystąpić w igrzyskach w Tokio. Ale w poniedziałek rozprawa wreszcie się zaczęła. Ma potrwać do czwartku. Nie będzie otwarta dla publiczności. WADA zabiegała o odtajnienie, strona rosyjska na to nie przystała.

Rozprawa odbywa się w Lozannie, ale dokładną lokalizację utajniono. Mowy końcowe zostaną wygłoszone w czwartek, ale werdykt jeszcze nie zapadnie. Na ostateczne decyzje Trybunał ma nieograniczony czas. 

Cytowani przez BBC eksperci WADA twierdzą, że do rozprawy są przygotowani perfekcyjnie, a na Rosji nie zostawią suchej nitki. Rzeczniczka rosyjskiej agencji antydopingowej Maria Markowa odpowiada, że ma nadzieję na pozytywny wynik. 

Atak rosyjskich hakerów 

"Żaden odgórny zakaz nie jest dobry i sprawiedliwy dla sportowców, którzy nigdy nie byli zamieszani w sprawę dopingu" – powiedziała. Tylko sportowcy, którzy udowodnią, że są czyści, będą mogli startować, ale oczywiście jako sportowcy "neutralni". 

Rosjanom – choć pewnym siebie - z pewnością nie pomagają ostatnie przecieki z MKOl. Przed kilkoma dniami komitet organizacyjny ogłosił, że wykryto kolejny cyberatak służb rosyjskiego wywiadu, który miał sparaliżować igrzyska w Tokio. Rosjanie chcieli zakłócić prace logistyczne przed i w trakcie igrzysk. Rosjan powstrzymał fakt, że impreza została przeniesiona na 2021 r.   

Atak przeprowadzili ci sami hakerzy GRU, którzy nieskutecznie próbowali sparaliżować system dystrybucji biletów oraz sieć internetową przed zimowymi igrzyskami w Pjongczangu w 2018 r.