Aiden McGeady był gościem programu "Open Goal", w którym wspominał czasy gry z Arturem Borucem w Celticu Glasgow. - Podczas treningu chciałem wykonać rzut wolny, ale Artur to kwestionował i kazał mi dalej rozgrywać akcję. Krzyczał do mnie "No dawaj!", a gdy odkrzyknąłem mu, że wolę wykonać stały fragment, zaczął do mnie biec. Chwilę później probował mnie uderzyć, ale odsunąłem się, a on się przewrócił. Pytałem go, w co on gra, a on stwierdził tylko, że później mnie dopadnie - opisywał McGeady.
Potem wszystko przeniosło się do szatni. - Siedziałem i czytałem gazetę, gdy Artur po prostu podszedł do mnie i wyciągnął rękę. Mówił, że chce przeprosić, a ja się nabrałem. Podałem mu rękę, a on szarpnął za nią i mnie uderzył. Trafił mnie w oko, które zaczęło puchnąć, a ja wściekły wstałem i starałem się odegrać. Powtarzał "Mówiłem ci, mówiłem" i poszedł pod prysznic. Pomyślałem "masz rację" i poszedłem tam za nim. I znów mnie złapał. To było jak wrestling, powalił mnie i był gotowy okładać ciosami. Był nagi, ja miałem na sobie strój z treningu. Na szczęście Gaz Caldwell i Glenn Loovens go odciągnęli - wskazał McGeady.
- To był gość zupełnie jak z ulicy. 193 cm wzrostu, polski niedźwiedź. Ale przecież nie dam się Arturowi Borucowi, nie? Dlatego starałem się odegrać - opowiadał Irlandczyk.
- Artur Boruc i Aiden McGeady nie lubili się? Oni się nienawidzili - wspominał dwa lata temu Barry Robson, były piłkarz Celtiku Glasgow. - Poszliśmy do trenera i powiedzieliśmy mu, że jest problem z Arturem i Aidenem, a on odparł: "Czułem, że do tego dojdzie. Mam nadzieję, że Artur mu dokopał" - mówił piłkarz.
McGeady grał dla Celticu od lipca 2004 roku aż do sierpnia 2010, gdy odszedł do Spartaka Moskwa. Później występował także w Evertonie, czy Sunderlandzie, gdzie obecnie wrócił po wypożyczeniu do Charlton. Boruc grał w drużynie z Glasgow od 2005 roku. Najpierw był wypożyczany z Legii, a w lipcu 2006 został wykupiony. Spędził tam cztery lata, stając się legendą klubu. Później grał m.in. w Fiorentinie i Bournemouth. Teraz reprezentuje barwy Legii Warszawa.