Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kibice piłkarscy włączają się do protestów, ale nie bezgranicznie! Wymowne transparenty na ulicach

"Kobiety jesteśmy z wami!!! Walczymy z pisiorami, nie tradycjami" - brzmi napis na transparencie zaprezentowanym przez kibiców Jagiellonii Białystok. To ich odpowiedź na apel Jarosława Kaczyńskiego, który poprosił o ochronę kościołów przed protestantami niezgadzającymi się z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Część kibiców popiera strajk kobiet, część mocno odnosi się do ataków na kościoły, a inni starają się... tonować nastroje społeczne.

Od kilku dni przez Polskę przetacza się fala protestów związanych z kontrowersyjnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącym aborcji. O ile w większości protesty przebiegają pokojowo, o tyle w niektórych miejscach pomazane sprayem zostały zabytki i kościoły. Protestowano też w trakcie nabożeństw. W odpowiedzi na te wydarzenia szef partii rządzącej, Jarosław Kaczyński wydał specjalne orędzie. - Apeluję, brońmy naszej tradycji, brońmy kościołów. Ataki na miejsca wiary są niedopuszczalnym aktem wandalizmu i przejawem nihilizmu - powiedział szef Prawa i Sprawiedliwości. Na jego słowa szybko zareagowali kibice klubów Ekstraklasy.

Zobacz wideo Dariusz Żuraw wskazał faworyta do mistrzostwa Polski. "Patrzymy na nich w głównej mierze" [SEKCJA PIŁKARSKA #69]

"Kobiety jesteśmy z wami!!! Walczymy z pisiorami, nie tradycjami"

Po apelu Kaczyńskiego w mediach pojawiło się wiele informacji dotyczących możliwego działania grup kibicowskich w całej Polsce. Zorganizowane grupy fanów, głównie klubów Ekstraklasy, miały wesprzeć ochronę kościołów i obiektów zabytkowych. I rzeczywiście, po kościołami się zebrali. Nie zamierzali jednak walczyć z protestującymi, których w większości wspierają. Najlepiej świadczy o tym zachowanie kibiców Jagiellonii Białystok, którzy zebrali się pod Katedrą Białostocką. Tam zaprezentowali transparent z napisem: "Kobiety jesteśmy z wami!!! Walczymy z pisiorami, nie tradycjami". Wyrazili w ten sposób wsparcie dla protestujących, jednocześnie podkreślając, że strajki nie powinny przeradzać się w walkę z tradycją i niszczenie kościołów czy zabytków.

Wisła Kraków wygrała walkę z klubem Premier League. Wisła Kraków wygrała walkę z klubem Premier League. "Jak piłkarz tej klasy mógł trafić do Polski?"

Wiadomość do protestujących, ale także rządu, przekazali także kibice ŁKS-u Łódź. "Walczymy z rządem, a nie z Bogiem, to Kaczyński jest wspólnym wrogiem" - przekazali za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Włoski klub zdziesiątkowany przed Ligą Mistrzów! Kluczowi piłkarze zakażeniWłoski klub zdziesiątkowany przed Ligą Mistrzów! Kluczowi piłkarze zakażeni

Kibice Lecha i Pogoni wydali specjalne oświadczenia

Na apel Kaczyńskiego zareagowali też kibice Lecha Poznań i Pogoni Szczecin. "Wielu z nas brało udział w manifestacjach wspierających Polki. Jednakże nigdy nie będzie naszej zgody na niszczenie dziedzictwa kulturowego, zabytków czy przerywanie obrządków religijnych. Nie zamierzamy jednak bronić jakichkolwiek oprawców - bez względu na to czy są w sutannach, czy bez - tylko ofiary" - napisali pierwsi.

"Nie będziemy akceptować bezczeszczenia miejsc pamięci, murali czy kościołów. Nic to w Waszej walce nie pomoże, przynieść może jedynie skutek odwrotny od zamierzonego, gdyż dla wielu Polaków, w tym Waszych bliskich, są to ważne symbole w życiu. Każda próba zakłócenia ładu społecznego spotka się z odpowiednią reakcją naszego środowiska" - dodali drudzy.

- Wydaje mi się, że przebieg protestów zaskakuje chyba wszystkich, nie tylko kibiców. A zatem - kibiców zaskakuje tym bardziej. Moment jest jednak taki, że wybierać muszą - abstrakcyjna lojalność, czyli konserwatywne wartości, religia, patriarchat czy lojalność wobec konkretnych osób, ba, bardzo bliskich sobie osób. Część kibiców wspiera protesty, część broni kościołów, część po prostu walczy z władzą, tak jak zawsze, część patrzy, jak się tu podłączyć pod rozruchy, część protestuje bez klubowych barw, a część siedzi w domach i nic nie robi. Czyli wśród kibiców zachodzą takie same mechanizmy jak wśród innych uczestników życia społecznego, choć pewnie wyraźniej je widać - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr Przemysław Nosal z Wydziału Socjologii UAM.