Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Nowy klub Janusza Gola w tarapatach. "Nikt nie ma odwagi wygłosić tego publicznie"

Nowi hiszpańscy inwestorzy Dinama Bukareszt, roztoczyli wizję wielkiego klubu, pościągali piłkarzy z Europy, ale szybko dopadły ich stare problemy: regulowanie długów i bieżące zobowiązania. - To nie są tylko zaległości wobec piłkarzy - przyznawał w rozmowie ze Sport.pl Janusz Gol, który niedawno z powodu nieporozumień dotyczących obniżenia kontraktu rozstał się z Cracovią. Rumuńskie media zastanawiają się, nawet czy Dinamo przejęto by zarabiać na zakładach?

Dinamo Bukareszt znów miało być wielkie. Klub, który w ostatnich latach kończył rozgrywki w środkowych rejonach tabeli i raczej bil się o utrzymanie, w wakacje został przejęty przez konsorcjum, na którego czele stoją Hiszpanie. To był po czasach słońca i burz długo wyczekiwany w Bukareszcie zagraniczny inwestor. Do rumuńskich właścicieli Dinamo ostatnio miało i szczęście, i pecha. Biznesmen Cristian Borcea, który wszedł do klubu w roku 1995, doprowadził ekipę ze stolicy do kilku mistrzostw, krajowych pucharów i stworzył klubową akademię. Wpędził jednak klub w potężne długi. Gdy po kilkunastu latach żegnał się ze swym biurkiem, był oskarżony o oszustwa podatkowe, pranie brudnych pieniędzy i malwersacje finansowe przy transferach. Na sprzedaży graczy miał nielegalnie wzbogacić się o 5 mln dolarów.

Zobacz wideo Kulusevski uratował Juventus. Zatańczył z rywalem [ELEVEN SPORTS]

Po nim prezesem Dinama został Ionut Negoita. Biznesmen, który musiał włożyć w klub sporo prywatnych pieniędzy. Tyle że na niewiele się to zdało. To on zastawił m.in. treningową bazę klubu w Safticy, którą klub z powodu dalszych problemów mógł stracić. Kibice go nie tolerowali. Na początku tego roku Negoita zakomunikował, że zakręcił kurek z lejami (rumuńska waluta) i rozpoczął proces sprzedaży klubu. W finansową pomoc włączyli się zatem fani. Ta bardzo się przydała, bo przejęcie klubu przez nowych inwestorów nastąpiło dopiero w połowie sierpnia.

Klub mógł stracić bazę treningową, gracze czekają na wypłaty

To wraz z Hiszpanami w klubie pojawiło się 14 nowych piłkarzy. Wszyscy przyszli do Bukaresztu bezgotówkowo. Niektórych wypożyczono, inni mieli na ręku swoje karty zawodnicze. Jednym z nowych nabytków był Janusz Gol, który w wakacje za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z Cracovią.

-Przedstawili ciekawy projekt. Zakłada ciągły rozwój klubu, budowę piłkarskiej akademii, zaplecza. Również dlatego chętniej podpisałem z klubem kontrakt - mówił Gol w niedawnej rozmowie ze Sport.pl.

Pomocnik, w czasie pandemii koronawirusa znalazł się w konflikcie ze swym byłym już klubem. Kością niezgody okazały się rozbieżności dotyczące obniżenia sumy kontraktu, które działacze Cracovii przedstawili wszystkim swoim graczom. Gol został odsunięty od zespołu, a potem wysłany na przymusowy urlop. Po rozwiązaniu umowy z Cracovią zgłosiło się po niego Dinamo. Polak postanowił z tej oferty skorzystać. Podpisał kontrakt na dwa lata.

Według informacji płynących ostatnio z rumuńskich mediów sytuacja po dwóch miesiącach obecności w klubie hiszpańskich inwestorów nie jest jednak dobra. Ci muszą się mierzyć z długami, które klub miał wcześniej i płacić nowe zobowiązania, ale proces dokapitalizowania klubu się przeciąga. Jego wynikiem są opóźnienia w wypłatach dla pracowników. Portal Sport.ro informował ostatnio, że część z nowego personelu administracyjnego klubu i kierownictwa drużyny, z powodu braku pensji zdecydowała się opuścić wynajmowane przez siebie mieszkania i domy i przeniosła się do bazy klubu w Safticy. Poddenerwowani sytuacja mają być też hiszpańscy gracze Dinama, których w wakacje pojawiło się w Bukareszcie sporo (m.in wypożyczony z Jagielloni Juan Camara).

- Tu zaległości finansowe są jeszcze z poprzednich lat. Nowy właściciel zobowiązał się do ich regulacji. Ten proces trwa. To nie są tylko zaległości wobec piłkarzy. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości ta sytuacja się unormuje i klub będzie stabilny - przyznawał w niedawnej rozmowie ze Sport.pl Janusz Gol, choć o szczegółach problemów nie chciał rozmawiać. 

Tymczasem portal ProSport informował, że Hiszpanie "desperacko szukają kredytów w rumuńskich bankach", które jednak nie chcą im żadnego finansowania zapewnić. Do tego portal informował, że w wyniku braku zapłaty raty dawnego kredytu na 500 tys. euro, zastawioną bazę kluby w Safticy może przejąć komornik. Ostatecznie jednak półmilionowe zobowiązanie udało się odroczyć do 25 grudnia, więc klub zyskał nieco spokoju. 

Rumuńskie media w zakupie klubu przez Hiszpanów upatrywały już nawet drugiego dna.

"Dinamo przejęto, by zarabiać na zakładach?"

"Jedno z założeń, którego nikt nie ma odwagi wygłosić publicznie, jest takie: Czy w przejęciu chodziło o obstawianie meczów przez nowych właścicieli na rynkach azjatyckich?" - pisał portal Digisport. 

Do tego tematu w rozmowie z ze Sport.ro odniosła się nawet Anamaria Prodan. To rumuńska bizneswoman, prawniczka i kobieta orkiestra. Właścicielka kilku sklepów, była gwiazda "Playboya". Na co dzień menadżerka piłkarzy, była dyrektor generalna lub prezes kilku piłkarskich klubów.

W Rumunii zna ponoć wszystkie ważne osoby, a media co chwila informują o jej prywatnym życiu w tym romansach z osobami z piłkarskiej branży. W ubiegłym sezonie kamery podczas meczu Astra Giurgiu – FC Botosani zarejestrowały kłótnię pomiędzy trenerem Astry Danem Alexą i panią Prodan, w wyniku której ta uderzyła szkoleniowca pięścią w twarz. Działaczka zaprzeczyła, że chodziło o sprawy prywatne (w mediach sugerowano romans). Przeprosiła i skomentowała, że zdarzenie związane było z kwestiami sportowymi. 

Media już kiedyś informowały o jej zaangażowaniu w zakłady bukmacherskie, a tak się składa, że Prodan była też związana z projektem przejęcia Dinamo, zanim Hiszpanie reprezentowani przez Pablo Cortacero, dobili targu z poprzednim właścicielem. Prodan dalej jest jednak blisko klubu ze stolicy. Dobrze zna się z jego obecnym trenerem Cosminem Contrą. To jeden z były graczy klubu, na którego transferze niegdyś mocno wzbogacił się wspominany już prezes Cristian Borcea.

-Oczywiście najłatwiej powiedzieć, że nowi właściciele są tu by robić jakieś przekręty na zakładach bukmacherskich. Od lat słyszę te historie. To bajki. Ten rok to rok poświęcenia dla wszystkich. Zawodnicy zostali ściągnięci do klubu z różnych stron, niektórzy nie trenowali, teraz się poznają. Ciężko by od razu byli w najlepszej formie. Musimy poczekać, dajmy wszystkim w Dinamie trochę czasu - zaapelowała.

Klub po siedmiu kolejkach zgromadził 5 punktów, ale jest po trudnych spotkaniach z liderem ligi Universitateą czy Steauą Bukareszt. 

Przeczytaj także: