Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ten rzut wolny był tak dobry, że od razu został zakazany przez UEFA [WIDEO]

50 lat temu Coventry City zdobyło gola po rzucie wolnym uważanym za jeden z najlepszych w historii futbolu. Willie Carr podrzucił piłkę w powietrze, przytrzymując ją pomiędzy kostkami, a Emile "Ernie" Hunt potężnie uderzył i trafił w prawy róg bramki Evertonu. Taki sposób wykonywania rzutów wolnych został od razu zakazany.

Coventry City wygrało tamten mecz z Evertonem 3:1, ale po zakończeniu spotkania nikogo w Anglii nie obchodził już wynik. Wszyscy mówili tylko o rzucie wolnym Carra i Hunta. - Byłem na stadionie w tamtą sobotę i pamiętam, że następnego ranka w szkole wszystkie dzieci brały piłki i próbowały powtórzyć "donkey kick" - napisał jeden ze świadków tamtego wydarzenia, John Whelan. Dla Hunta gol był wyjątkowy, bo do Coventry przyszedł właśnie z Evertonu, w którym go nie doceniano. 

Zobacz wideo Piłkarze AMP Futbolu Legii Warszawa zagrali z drużyną z poprawczaka. "Była absolutna cisza. Chcemy robić takie konfrontacje":

Rzut wolny tak dobry, że trzeba było go zakazać. Kamera nie nadążyła za piłką

Mecz był transmitowany w magazynie "Match of the Day" jako pierwsze spotkanie w kolorze. Piłka po strzale Hunta leciała tak szybko, że kamera nie nadążyła za piłką i żeby dokładniej zobaczyć ten strzał, trzeba było poczekać na powtórki.

 

Relacja telewizyjna ze spotkania przyczyniła się także do tego, że taki sposób wykonania rzutu wolnego został natychmiastowo zakazany przez władze UEFA. Taką decyzję uzasadniono tym, że Willie Carr dotknął piłki dwukrotnie, a ta nie potoczyła się po murawie całym obwodem, bo podrzucił ją w górę, trzymając między kostkami. 

Hunt zmarł po chorobie Alzheimera, Carr przeszedł przeszczep nerki

Po zakończeniu piłkarskiej kariery wykonawcy rzutu wolnego mieli poważne problemy zdrowotne. Strzelec bramki, Emile Hunt w Coventry City grał jeszcze trzy lata i łącznie rozegrał tam 146 meczów, w których zdobył 45 goli. Jako były piłkarz prowadził pub i zajmował się myciem okien. W czerwcu 2018 roku w wieku 75 lat zmarł w domu opieki, cierpiał na chorobę Alzheimera. Willie Carr wystąpił w aż 252 meczach dla Coventry i strzelił w nich 33 bramki. Później był jeszcze gwiazdą Wolverhampton Wanderers i grał w reprezentacji Szkocji. W zeszłym roku w wieku 69 lat przeszedł przeszczep nerki, a teraz czuje się już o wiele lepiej. 

Przeczytaj także: