Legia Warszawa przegrała u siebie z Cracovią w meczu o Superpuchar Polski. "Pasy" zwyciężyły po rzutach karnych 5:4, choć mecz nie stał na wysokim poziomie i na bramki trzeba było czekać aż do serii jedenastek.
W sobotę rano Cracovia postanowiła wbić szpilkę swojemu byłemu piłkarzowi Rafaelowi Lopesowi, który latem przeszedł do Legii Warszawa. Portugalczyk razem z Cracovią zdobył niedawno Puchar Polski, a w poprzednim sezonie zdobył 11 bramek w 35 meczach i był najskuteczniejszym piłkarzem Cracovii, w której pod koniec maja został nawet mianowany kapitanem.
Na Twitterze Cracovii pojawił się wpis, który miał sugerować, że piłkarz popełnił błąd wybierając Legię. Bo to z Cracovią sięgał po puchar i mógł znowu to zrobić, a w barwach Legii schodził z boiska pokonany.
W pierwszej połowie legioniści nie stworzyli sobie zbyt wielu groźnych sytuacji. Akcje Pawła Wszołka czy Bartosza Kapustki kończyły się zwykle na niecelnych podaniach w pole karne. Groźniejsi byli goście pod bramką Radosława Cierzniaka. Najlepszą okazję w 42. minucie zmarnował Pelle van Amersfoort, który otrzymał kapitalne podanie za linię obrony gospodarzy, ale głową uderzył ponad bramkę. Do przerwy 0:0.
W drugiej połowie Legia przycisnęła. W 47. minucie po kapitalnym podaniu Kapustki Wszołek minimalnie spudłował. Siedem minut później Tomas Pehkart trafił do siatki, ale był na spalonym. Cracovia także była groźna pod bramką gospodarzy, ale po 90 minutach był bezbramkowy remis. Zgodnie z regulaminem sędzia zarządził serię rzutów karnych. W nich lepsza była Cracovia, która wygrała 5:4 i zdobyła Superpuchar Polski.
Masz ciekawy temat związany ze sportem? Wiesz o czymś, co warto nagłośnić? Chcesz zwrócić uwagę na jakiś problem? Napisz do nas: sport.kontakt@agora.pl