Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Świat futbolu stał się chory, dlatego wszyscy pokazujemy mu tyłki"

W Niemczech zorganizowano piłkarski mecz, o którym mówią media na całym świecie. Obie drużyny wystąpiły bez strojów, na golasa. - Świat futbolu stał się chory, dlatego wszyscy pokazujemy mu tyłki - mówi Gerrit Starczewski, artysta oraz inicjator akcji.

W niemieckiej miejscowości Oer-Erkenschwick (Zagłębie Ruhry) dwie lokalne amatorskie drużyny piłkarskie zorganizowały mecz golasów. To znaczy, nie do końca golasów, bo zawodnicy obu drużyn mieli na sobie getry (jedni biegali w niebieskich, drudzy w czarnych) oraz korki. Jednak ani koszulek, ani spodenek, ani majtek nikt nie nosił, numery piłkarze mieli namalowane na plecach. Skąd pomysł na takie wydarzenie? To miał być protest przeciwko komercjalizacji futbolu.

- Nasza nagość symbolizuje naturalność i autentyczność. Te cechy, które nie mogą być dłużej przypisane futbolowi. Zapomnieliśmy, że futbol jest własnością kibiców, a nie inwestorów - powiedział jeden z organizatorów cytowany przez dw.com.

Zobacz wideo Pirlo zastąpił Sarriego w Juventusie. "Żyją nadzieją, że będą mieli swojego Guardiolę"

- Każdy był nagi, ale zarazem zupełnie inny. To symbolizuje różnorodność i naturalność. To zarazem przeciwstawianie się obrazowi piłkarza, jaki kreują media społecznościowe. One wymyślają fałszywe ideały piękna - mówi artysta Gerrit Starczewski.

Komercjalizacja piłka nożnej dotarła do tego momentu, że we wtorkowym półfinale Ligi Mistrzów zobaczymy Paris Saint Germain, którego właścicielem jest Nasser Al-Khelaifi, członek rodziny królewskiej Kataru, oraz RB Lipsk, klub Dietricha Mateschitza, który dzięki pieniądzom właściciela Red Bulla (oraz oczywiście świetnej strategii rozwoju) w ciągu kilku lat przeszedł drogę z regionalnej ligi niemieckiej do Ligi Mistrzów.

Przeczytaj też: