Zbigniew Boniek o kibolach Widzewa: W moich czasach jeszcze by leżeli na tym boisku

- Stało się coś, co nigdy nie powinno się stać - powiedział Zbigniew Boniek o skandalicznych scenach, do jakich doszło po sobotnim meczu Widzewa Łódź ze Zniczem Pruszków (1:0). Prezes PZPN był gościem niedzielnego Cafe Futbol.

- Do czego to doszło, że musimy czekać na wynik meczu w Katowicach - zamartwiał się komentator, który komentował sobotnie spotkanie Widzewa dla klubowej telewizji. Ostatecznie wynik meczu w Katowicach ułożył się dobrze: GKS zremisował 1:1 z Resovią i Widzew uniknął gry w barażach. Awansował do pierwszej ligi. W bardzo skandalicznym stylu, bo w sobotę - w ostatniej kolejce drugiej ligi - na własnym stadionie przegrał z kolejną drużyną broniącą się przed spadkiem. Tym razem 0:1 ze Zniczem Pruszków.

Zobacz wideo Co się dzieje z Widzewem? "Może doszło do zlekceważenia sytuacji"

Zbigniew Boniek: Stało się coś, co nigdy nie powinno się stać 

Do jeszcze bardziej skandalicznych scen doszło jednak po meczu, kiedy na murawę wtargnęli chuligani Widzewa. Zanim zareagowała policja, zabierali piłkarzom koszulki, wygrażali im, a nawet pobili. - Frustracja kibiców jest zrozumiała do momentu, kiedy opiera się na krytyce. Mam tu na myśli kibiców, a nie chamów czy bandytów, którzy wpadają na boisko i chcą pobić piłkarza - powiedział Zbigniew Boniek, który w niedzielę był gościem Cafe Futbol. - Ale tu nikt nikogo nie chciał pobić, tylko pobił. Robert Prochownik został uderzony. Została naruszona jego nietykalność - wtrącił się prowadzący Przemysław Iwańczyk. - To prawda. Stało się coś, co nigdy nie powinno się stać - dodał Boniek.

I mówił dalej: - Niestety piłka emocjonuje wszystkich. Też dilerów narkotyków czy innych bandytów. Oni też są kibicami. Ich trzeba eliminować ze stadionów, ale od tego nie jest ani PZPN, ani kluby, ani działacze. Od tego jest policja, która moim zdaniem robi to dobrze. W ostatnich latach bierze czynny udział w eliminowaniu tego typu patologii.

- Ja w sobotę oglądałem mecz Widzewa. Na stadionie było około siedmiu tysięcy kibiców. Na trybunach w trakcie meczu był protest. Po meczu, mówiąc słodko, kibice kazali piłkarzom zejść z boiska. Nie była to jakaś gonitwa za nimi, tylko wpadło na murawę kilku nawalonych gości albo może pod wpływem narkotyków i próbowali się tam rozbijać. Mieli szczęście, że trafili na młodego zawodnika Widzewa, który się przeraził, bo pewnie jakby to było w moich czasach albo wpadliby na kogoś innego, to jeszcze by na tym boisku leżeli. Natomiast oczywiście to nie zmienia faktu, że do takich sytuacji nie powinno dojść. To niedopuszczalne - przyznał Boniek.

Zbigniew Boniek to legenda Widzewa

Zbigniew Boniek był piłkarzem Widzewa Łódź w latach 1975-1982. Występował w klubie w czasach jego największych sukcesów. Nie tylko w Polsce, gdzie zdobył m.in. dwa mistrzostwa Polski, ale też w Europie, gdzie razem z Widzewem eliminował takie potęgi, jak Manchester City, Manchester United czy Juventus Turyn.

Dziś to już tylko wspomnienie, bo Widzewa od sześciu lat nie ma nawet w ekstraklasie. Teraz awansował do pierwszej ligi, ale mimo pompowania olbrzymich pieniędzy, znowu miał olbrzymie problemy, by się z niej wydostać. Od czerwca na 12 spotkań wygrał tylko trzy. I znowu robił wszystko, by tak jak przed rokiem - kiedy pod koniec sezonu zaliczył serię przedziwnych 10. remisów z rzędu - nie wywalczyć awansu.

Przeczytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .

Więcej o: