Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Lewandowski stracił szansę na Złotą Piłkę przez dwóch piłkarzy. Bolesna, ale logiczna decyzja

W 2020 roku po raz pierwszy w historii plebiscytu nie zostanie wręczona Złota Piłka. "Brakuje dostatecznie uczciwych warunków dla wszystkich piłkarzy" - argumentuje przyznający nagrodę magazyn "France Football", prawdopodobnie mając na myśli przede wszystkim Neymara i Kyliana Mbappe. To decyzja bolesna, bo Robertowi Lewandowskiemu zabiera być może ostatnią szansę, ale całkiem logiczna.

- Historia Złotej Piłki jest zbyt cenna, aby naruszyć renomę jej dobrego imienia. W tych gorączkowych czasach zrobienie sobie przerwy od plebiscytu FF jest luksusem i nieocenioną koniecznością. Dzięki temu piłka nożna jako całość odzyska rozpęd, rozmach, pasję i emocje. Nie możemy się doczekać kolejnej gali Złotej Piłki - napisano w komunikacie wydanym przez "France Football".

Zobacz wideo Niesamowity trening Roberta Lewandowskiego. Był jak Spiderman

"Złota Piłka" jest trochę jak Eurowizja. Ważne są gusta i guściki, werdykty dzielą widzów i bywają wykpiwane, ale jednak co roku sprawdzamy, czy nasz gust wygrał. W tym roku plebiscyt miał emocjonować nawet bardziej, bo Robert Lewandowski wydawał się faworytem. Zrobił wszystko, żeby się liczyć, a w sierpniu w Lidze Mistrzów miał zwieńczyć dzieło. Zdobyć z Bayernem Monachium potrójną koronę, zostać królem strzelców wszystkich rozgrywek, w których brał udział. Mieć listę osiągnięć na tyle długą, by przysłoniła wciąż więcej znaczące nazwiska Messiego i Ronaldo. Wszystko pokrzyżował jednak koronawirus.

Kontrowersyjna decyzja, ale niektóre argumenty przekonują. Neymar i Mbappe nie mogli się wykazać

W poniedziałek "France Football", magazyn przyznający nagrodę, poinformował, że w tym roku nikt nie zostanie wyróżniony. Rozumiem zarówno decyzję Francuzów, jak i oburzenie Polaków. Zdaniem organizatorów nie można wyłonić zwycięzcy, bo sezon nie wszędzie udało się dograć. A precyzując - nie udało się dograć u nich, bo politycy w marcu pospieszyli się z decyzją, że wszystkie rozgrywki sportowe mają zostać ostatecznie zakończone. Reszta Europy - z wyjątkiem jeszcze Holandii - czekała. Uczyła się żyć z koronawirusem. Wrócili Niemcy, po nich Hiszpanie, Anglicy, Włosi - najważniejsze ligi udało się więc dokończyć (lub niedługo się uda). Całkiem sprawiedliwie, na podobnych zasadach we wszystkich krajach.  

Jakby jednak nie patrzeć, Neymar i Kylian Mbappe nie mieli szans się wykazać. Decyzja Francuzów pewnie jest subiektywna, ale dobrane do jej obrony argumenty wyglądają sensownie. Dwóch znaczących piłkarzy nie mogło rywalizować przez pochopną decyzję polityków. To niepodważalne. Pojadą w sierpniu dograć Ligę Mistrzów i też nie będą mieli równych szans. Nikt zresztą nie będzie miał. Oni nie grają od kilku miesięcy, Anglicy właściwie się nie zatrzymują, Niemcy odpoczywają od kilkunastu dni, Hiszpanie dopiero wyjeżdżają na krótkie urlopy. Ktoś zyska, ktoś straci. Do przełknięcia? Pewnie tak, ale to rozumiem przez stwierdzenie "brakuje dostatecznie uczciwych warunków". 

Kolejny argument - dziennikarze, którzy wybierają zwycięzcę, mogli nawet nie śledzić meczów, bo mieli zupełnie inne sprawy na głowie. Rzeczywiście, trudno byłoby przekonać dziennikarza z okolic Bergamo, że w ostatnich miesiącach to futbol był najważniejszy. A skoro "France Football" tak dba o prestiż swojego trofeum, to tą decyzją tylko podkreśla jego rangę. Nie przyznajemy, bo nie ma sprawiedliwych warunków - tym samym pokazujemy, jak ważna jest dla nas sprawiedliwość.

Robert Lewandowski stracił największą szansę

Taka decyzja odziera jednak końcówkę sezonu z dodatkowych emocji. Liga Mistrzów miała być przy okazji wyścigiem o Złotą Piłkę. Nie będzie. Mamy też świadomość, że być może decyzja Francuzów - trafnie uargumentowana, ale subiektywna, a tamtejsza liga jest w rozsypce i przedwcześnie zakończyła sezon - zabrała Robertowi Lewandowskiemu ostatnią szansę na zwycięstwo. Po ludzku - jest go żal, bo nie dość, że on zrobił, co mógł, to jeszcze reszta wydawała się sprzyjać. Cristiano Ronaldo już nie ściga się w lidze z Lionelem Messim, przez co obaj stracili nieco zainteresowania kibiców. Strzelecko i w liczbie trofeów nie mogą się z Lewandowskim równać. Argentyńczyk kończy z niczym, Portugalczyk ma mistrzostwo Włoch na wyciągnięcie ręki. Tyle że Juventus wygrywa je nieprzerwanie od ośmiu lat.  

Nie było w tym roku reprezentacyjnego turnieju - w przyszłym roku będzie Euro, za dwa lata mundial. A dotychczas w takich plebiscytach reprezentacja Lewandowskiemu przeszkadzała. Zyskiwali Francuzi, Hiszpanie, Niemcy, Włosi. Reprezentacja pomogła Luce Modriciowi zdobyć Złotą Piłkę w 2018. W 2016 koledzy pomogli Cristiano Ronaldo, gdy bez niego wygrali finał z Francją. U Lewandowskiego trudno liczyć na podobną pomoc i podobne sukcesy. Najlepsza szansa na Złotą Piłkę prawdopodobnie więc przepadła. A to, że przepadła akurat decyzją twórców plebiscytu, co do którego sprawiedliwości od lat jest mnóstwo zastrzeżeń, tylko potęguje rozgoryczenie i przysłania obiektywne spojrzenie na sprawę. Bo czy byłaby tak samo głupia i niesprawiedliwa, gdyby to Lewandowski - jak Neymar i Mbappe - ostatnie parę miesięcy przesiedział w domu, a oni w tym czasie graliby w najlepsze? 

Więcej o: