Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dramatyczna sytuacja w Brazylii. Juninho: Jestem zrozpaczony, gdy patrzę na mój kraj

Juninho Pernambucano, legenda brazylijskiej piłki, nie szczędzi mocnych słów pod adresem prezydenta Jaira Bolsonaro. Oskarża go o rasizm, nieudolną walkę z pandemią i pogłębianie nierówności społecznych. Tłumaczy także, dlaczego brazylijscy piłkarze myślą tylko o pieniądzach.

Na boisku był jednym z najlepszych wykonawców rzutów wolnych w historii. Sześć lat temu zakończył karierę. Juninho Pernambucano nie odszedł od piłki. Jest dyrektorem sportowym Lyonu, w którym grał dziewięć lat. Oprócz futbolu jego wielką miłością jest Brazylia, z której pochodzi. O problemach największego kraju Ameryki Południowej rozmawiał ostatnio z dziennikiem "Guardian". Szczerze i bezkompromisowa opowiada o problemach społeczno - politycznych ojczyzny.

Zobacz wideo Niesamowita przemiana Krzysztofa Piątka. "Absolutny popis. Nie znaliśmy go z tej strony"

"Władza w Brazylii nie ma empatii i uczy nas, abyśmy jej nie mieli"

Sytuacja epidemiologiczna w Brazylii jest fatalna. Zakażonych na koronawirusa jest już ponad 1,7 mln mieszkańców, a zmarło prawie 70 tys. osób. Codziennie przebywa po kilkanaście tysięcy nowych przypadków. Gorzej na świecie jest tylko w Stanach Zjednoczonych. Rząd prezydenta Jaira Bolsonaro nie radzi sobie z pandemią. W tym tygodniu poinformowano, że 65-letni polityk ma koronawirusa. Wcześniej Bolsonaro lekceważąco wypowiadał się na temat pandemii. Nawet nie nosił maseczki.

Zdaniem Juninho, Brazylia pod przywództwem obecnego prezydenta jest krajem narastających nierówności i napięć społecznych. - Władza w Brazylii nie ma empatii i uczy nas, abyśmy jej nie mieli. Elita polityczna nie rozumie, jak duże są nierówności. Jeśli się zwiększą, nastąpi przemoc - twierdzi.

Były piłkarz zwraca uwagę na problem edukacji i poczucia godności. - Mamy słaby system edukacji. Bogaci ludzie przekonują, że powinniśmy w nią inwestować. Jak? Musimy walczyć z głodem. Jeśli jesteś głodny, nie masz poczucia godności. Wyobraź sobie ojca lub matkę, którzy nie są w stanie zapewnić dzieciom trzech posiłków dziennie. Jeszcze ważniejsza niż edukacja jest godność - przekonuje Juninho.

Zagorzały przeciwnik Bolsonaro

Były pomocnik zwraca uwagę, że koronawirus tylko pogłębia kryzys w Brazylii. Nie zgadza się z tym, jak rząd Bolsonaro podchodzi do pandemii. - Wszystko robimy źle, inaczej niż reszta świata. Jesteśmy biedni i musimy pracować, ale to kwestia życia - dodaje. Nie zamknięto gospodarki, jak uczyniły to inne kraje. - Moglibyśmy być wtedy blisko końca pandemii. Jestem zrozpaczony, gdy patrzę na mój kraj.

 

Juninho pracuje we Francji i tam mieszka. Mówi, że nie ma już kontaktu z większością rodziny. Podziały polityczne wśród najbliższych mają być normą w brazylijskim społeczeństwie. Juninho nazywa Bolsonaro dzieckiem mediów społecznościowych. To tam miał rozpowszechniać fake newsy, które dały mu sukces w wyborach. - Twitter, Facebook i WhatsApp zdecydowały o wyborach w Brazylii - mówi. - Mam dość zgłaszania fałszywych wiadomości na Twitterze i fałszywych filmów na YouTubie. Są winni naszych problemów - dodaje. Jak informuje "Guardian", Brazylijski Sąd Najwyższy rozpoczął niedawno postępowanie w sprawie fake newsów zalewających media społecznościowe, a policja skontrolowała konta i adresy powiązane z prezydentem.

Zdaniem Juninho, winne sytuacji polityczno-społecznej w Brazylii są także media. - Mamy świetnych dziennikarzy, ale nie mamy wydawców, którzy będą publikowali te treści. Dwa lata temu ponad 40 mln ludzi nie poszło na wybory (uprawnionych do głosowania było około 140 mln ludzi - przyp. red.). Gdyby brazylijskie media wykonały swoją pracę, Bolsonaro nigdy nie zostałby wybrany - narzeka.

"W Brazylii jest tysiące George’ów Floydów"

Juninho poruszył także temat prześladowań na tle rasowym, do jakich dochodzi w Brazylii. Na świecie wzrosła rola tego problemu od 25 maja, gdy w Minneapolis biały policjant doprowadził do śmierci Afroamerykanina George’a Floyda. Na całym świecie odbyły się protesty ruchu Black Lives Matter. Brazylią także wstrząsnęły podobne historie. Rok temu zastrzelona przez policję w faweli w Rio de Janeiro została ośmioletnia Agatha Felix. Miesiąc temu od policyjnych kul zginął 14-letni Joao Pedro. Mimo to, syn prezydenta, Eduardo Bolsonaro, występując w parlamencie, powiedział: "w Brazylii nie ma takich przypadków jak George Floyd". - Jak można coś takiego powiedzieć? W Brazylii jest tysiące George’ów Floydów. Drugie tyle to osoby, które cierpiały w ciszy i nie wiemy o ich dramatach. Strzelaniny są praktycznie codziennie. Jak można potem żyć? To rasizm, efekt brutalnej polityki, jaka jest prowadzona - twierdzi Juninho.

Juninho tłumaczy mentalność brazylijskich piłkarzy

Były reprezentant Brazylii przyznaje, że wiele się nauczył, przeprowadzając do Europy. - W Brazylii uczy się nas dbać tylko o pieniądze, ale w Europie jest inna mentalność. Uczono mnie, aby iść do tego, kto zapłaci najwięcej. To jest brazylijski sposób myślenia - przyznaje. Tym tłumaczy zachowanie innych zawodników. - Weźmy choćby Neymara. Poszedł do PSG tylko dla pieniędzy. Francuzi dali mu wszystko, czego chciał. Problem w tym, że ludzie w Brazylii zawsze chcą więcej pieniędzy. Kultura chciwości nas tego nauczyła - tłumaczy.

Jego zdaniem powinniśmy odróżniać Neymara jako piłkarza od Neymara jako człowieka. - Jako zawodnik jest w pierwszej trójce, na tym samym poziomie co Messi i Ronaldo. Jako człowiek musi dorosnąć. Robi na ten moment to, czego nauczyło go życie. To jego wina czy brazylijskiego społeczeństwa? - zastanawia się.

W podobnym tonie wypowiedział się niedawno Oscar, który trzy lata temu odszedł z Chelsea i powędrował do chińskiego Shanghai SIPG. - Jestem krytykowany za transfer do Chin. Piłkarze są jak każdy inny pracownik, chcemy zarabiać pieniądze i pomagać naszym rodzinom. Pochodzę z biednej rodziny w Brazylii, robię to dla najbliższych - opowiadał krytykom. Zdaniem Juninho, nierówności społeczne przekładają się na każdy aspekt życia w Brazylii - także na to, że piłkarze nad ambicje sportowe często przekładają korzyści finansowe.

Przeczytaj też:

Więcej o: