Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zasłużony klub na skraju upadku. Może nawet nie dokończyć sezonu

Znany ukraiński klub Karpaty Lwów jest na skraju bankructwa. Zespół może nie dokończyć sezonu. Pomoc finansową miał zaoferować właściciel Ruchu Lwów, Hryhoriy Kozlovskyi.

W 2010 roku Karpaty Lwów po wyeliminowaniu Galatasaray Stambuł awansowały pierwszy raz w historii (i jak dotąd jedyny) do fazy grupowej Ligi Europy. Dziesięć lat później klub z zachodniej Ukrainy ma wielomilionowe długi i jest na skraju bankructwa. Od momentu wznowienia rozgrywek ligowych na Ukrainie pod koniec maja, Karpaty nie zagrały ani jednego meczu. Spotkania z m.in. Mariupolem, Olimpią Donieck i SK Dnipro zostały przełożone.

Zespół walczy o utrzymanie w lidze ukraińskiej, jest w tym momencie na ostatnim miejscu w grupie spadkowej z 15 punktami. Do bezpiecznej przedostatniej pozycji traci osiem punktów, ale jeśli nie znajdą się pieniądze na organizację zaległych spotkań, Karpatom grożą walkowery i spadek z ligi.

Zobacz wideo Świetny występ Krzysztofa Piątka i niespodziewane zwycięstwo Herthy

Karpaty Lwów zostaną uratowane?

Jak informuje portal football24.ua, jest szansa, że Karpaty zdołają dograć wszystkie mecze. Swoją gotowość do pomocy wyraził Hryhoriy Kozlovskyi, właściciel drugoligowego Ruchu Lwów. - W trudnym momencie każdy Ukrainiec powinien być gotowy do udzielenia pomocy swojemu sąsiadowi. Karpaty są klubem o bogatych tradycjach i po prostu nie mogą tak skończyć - wynika z oświadczenia właściciela i zarazem prezesa Ruchu.

Kozlovskyi jest fanem lwowskiego futbolu. Chce pokryć bieżące wydatki Karpat i pomóc w zorganizowaniu spotkań. - Jeśli kierownictwo Karpat jest gotowe przyjąć pomoc finansową, prosimy o kontakt z naszym klubem i podanie danych do przelewu - dodał.

Karpaty Lwów to jeden z bardziej zasłużonych ukraińskich klubów. Powstał w 1963 roku. W sezonie 1997/1998 zajął trzecie miejsce w ukraińskiej ekstraklasie. Dwa razy grał w finale Pucharu Ukrainy (1992 i 1999). Piłkarzem Karpat był m.in. polski bramkarz Maciej Nalepa.

Przeczytaj też: