Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Setki tysięcy złotych na pensje piłkarzy w klubie z okręgówki. Nowa siła w polskim futbolu?

Na pensje piłkarzy wydają setki tysięcy złotych. Mają nowoczesny sprzęt do ćwiczeń, narzędzia do monitoringu z GPS-em, nowe szatnie, salę audiowizualną, wyremontowane boisko, a w planach kompleks sportowy. Teraz klub z 5. ligi ma też Sławomira Peszkę. W ciągu kilku lat Wieczysta Kraków chce być na piłkarskiej mapie Polski ważnym punktem. Na razie jest punktem ciekawym.

Teraz kilkadziesiąt osób przychodzi tu nie na mecze, a na treningi. Na poniedziałkowych zajęciach samych dziennikarzy było tylu, ile na ostatnich domowych spotkaniach Wisły Kraków czy Cracovii w ekstraklasie. Telefony w klubowych gabinetach nie milkną.

Zobacz wideo "Baliśmy się, że po transferze Peszki będzie dużo negatywnych komentarzy"

- Przyznam, że już mnie szczęka boli od mówienia i tych wszystkich wywiadów - przyznaje Sport.pl Andrzej Iwan, dyrektor sportowy 5-ligowej Wieczystej Kraków. Po przyjściu do klubu Sławomira Peszki, Wieczysta stała się tematem numer jeden nie tylko sportowych mediów. Dziennikarze na treningach, notorycznie zajęta linia do Iwana sugerująca, że już za dużo tych wywiadów o Peszce  są tego najlepszym dowodem. Nieczęsto zdarza się, że gracz z 268 występami w ekstraklasie, z czterdziestoma czterema meczami w reprezentacji, z najwyższej klasy rozgrywkowej, nagle przechodzi 5 szczebli w dół. Peszko zapewnia, że nie jest tu, by czekać na emeryturę, tylko "pomóc klubowi w awansach".

- "Chciałbym, żeby ludzie mówili i pisali o tym, jak tutaj gram w piłkę. Chciałbym obronić się swoją postawą na boisku" - mówił cytowany przez klubową stronę. Wieczysta z Peszką w składzie ma zatem zmierzać w stronę ekstraklasy, być na piłkarskiej mapie Polski ważnym punktem. Na razie jest punktem ciekawym.

Niezwykły piątoligowiec z kontraktami na 200 tysięcy złotych

Stycznych z ekstraklasą można w Wieczystej znaleźć więcej. Po boisku oprócz Peszki biegają tu przecież Bartosz Iwan (108 występów w Ekstraklasie), Michał Miśkiewicz (79), Piotr Madejski (65), Maciej Bębenek (13) czy Emmanuel Kumah (5). Drużyną dowodzi natomiast Przemysław Cecherz, który przez kilka lat trenował ekipy z 1. ligi. Za stronę sportową przedsięwzięcia odpowiada wspomniany Iwan, srebrny medalista MŚ 1982. Wszystko finansuje jeden z najbogatszych Polaków, biznesmen Wojciech Kwiecień. Metamorfoza Wieczystej i sny o jej potędze to jego sprawa. Przedsięwzięcie może nie nowe, ale z każdym miesiącem nabierające rozmachu.

Kwiecień wspierał klub już w poprzednim sezonie, choć nie było wokół tego aż takiego medialnego szumu. Były jednak niezłe wyniki i doświadczeni piłkarze. W sezonie 2018/19 Wieczysta szanse na awans do 4. ligi straciła w przedostatniej kolejce. Przegrała wtedy mecz z głównym rywalem o pozycję lidera - Skawinką Skawina. Kwiecień po tym zawodzie uznał, że za Wieczystą trzeba się wziąć bardziej. Latem w klubie był już Andrzej Iwan. Były reprezentant Polski i mistrz z Wisłą, który dzięki swemu oku do piłkarzy miał poszukać przydatnych graczy i wzmocnić skład Wieczystej.

- Chodziłem na mecze Wieczystej i znam się z Wojciechem Kwietniem. Latem 2019 roku zaproponował mi pracę dla klubu, a ja się na nią chętnie zgodziłem - mówi Sport.pl Iwan.

Iwan do współpracy w klubie namówił doświadczonego i znanego z pracy na zapleczu Ekstraklasy Przemysława Cecherza. Ten niegdyś był bliski awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej choćby z Chojniczanką. Podczas swej kariery prowadził też Widzew, GKS Tychy, czy Raków Częstochowa.

- Po pierwszym telefonie od Iwana miałem pewne zastanowienie. Oznaczało to zejście do niższej ligi. Po spotkaniu w Krakowie i dokładnym zapoznaniu się z projektem już długo się nie namyślałem. Miałem tu szansę stworzyć coś swojego, to mnie w pewien sposób rajcowało - tłumaczył Cecherz w rozmowie z Krzysztofem Smajkiem.

To z Iwanem i Cecherzem przyszły do klubu kolejne wzmocnienia i piłkarze znani z telewizji. Niektórzy z nich w normalnych realiach nad piątoligową propozycją nawet by się nie zastanawiali. Tyle że Wieczysta nie jest zwykłym piątoligowcem. To piątoligowiec, który zimą był na zgrupowaniu w Turcji, który ma nowoczesny sprzęt do ćwiczeń, narzędzia do monitoringu z systemem GPS, nowe szatnie dla piłkarzy i wyremontowane klubowe gabinety, do tego pokoje do masażu i salę audiowizualną. - Mamy znakomicie utrzymaną główną płytę boiska, a właśnie poprawiliśmy boisko boczne - chwali działania Iwan.

W planach jest też sauna oraz drużyna rezerw i co najważniejsze - cztery boiska treningowe. Plany są ambitne, mówi się nawet o kompleksie sportowym. Sporo złotówek idzie nie tylko na inwestycje w infrastrukturę, ale też do kieszeni zawodników. Czasem to są stawki ekstraklasowe. Sławomir Peszko ma zarabiać tu około 40 tysięcy złotych miesięcznie. Wszystkie wynagrodzenia zawodników to koszty najpewniej przekraczające 200 tys. złotych.

- Nie da się ukryć, że czymś musieliśmy tych graczy tu przyciągnąć. Niestety z powodu pandemii nie awansowaliśmy w tym roku. Hasło 5. liga raczej nie jest magnesem - mówi nam Iwan. Przyznaje, że budżet klubu nie ma jakiś specjalnych ograniczeń. Ma jednak jedną zasadę. Zasadę zdrowego rozsądku. - Pieniędzy nikomu tu nie rozdajemy, płacimy tyle, ile jest ktoś wart - słyszymy w klubie.

"Przygotowujemy się do gry na wyższym poziomie"

Epidemia koronawirusa dla Wieczystej była wyjątkowo bolesna. Klub szedł po awans, a w sezonie 2019/20 nie przegrał żadnego meczu. W tabeli miał punkt mniej niż Garbarnia II Kraków i był przed meczem z tym rywalem. COVID-19 oddalił jednak marzenia o czwartej lidze. Małopolski Związek Piłki Nożnej najpierw wysyłał sygnały, że można będzie dokończyć sezon, ale potem z tego pomysłu się wycofał i sezon zakończono. Wieczysta musiała pogodzić się z faktem, że znów nie awansuje. Żałowano, bo zespół był postrachem swojej grupy. W 13 meczach wbił rywalom aż 64 gole.

-Te wyniki były wysokie, ale my traktujemy ten etap jako etap przejściowy, w którym przygotowujemy się do gry na wyższym poziomie - tłumaczy Sport.pl Cecherz, zaznaczając, że jego ekipa budowana jest z myślą o wyższych ligach i konfrontuje się też z mocniejszymi rywalami.

To właśnie jedna z takich konfrontacji skłoniła działaczy, by oprócz budowania perspektywicznego zespołu sięgnąć po graczy sprawdzonych. Kto wie, czy w pojawieniu się w Wieczystej Peszki pewnego udziału nie miał Hutnik Kraków.

"Baliśmy się opinii, że robimy cyrk"

- Najpierw zaczęliśmy z niższego pułapu. Szukaliśmy dobrych graczy z naszego podwórka. Chcieliśmy ich zestawić z tymi doświadczonymi, których już mieliśmy - relacjonuje nam Iwan. Tyle że przyszedł zimowy sparing z trzecioligowym Hutnikiem Kraków, który Wieczysta przegrała 0:4.

- Wojciech Kwiecień powiedział wtedy, że musimy mieć lepszych graczy. To po tym podjęliśmy decyzję o ściągnięciu Miśkiewicza i kolejnych zawodników - mówi nam Iwan. To właśnie pół roku temu zaczęły się też przymiarki pod Peszkę, a okoliczności zdarzeń w Gdańsku, gdzie pomocnik był zakontraktowany, tylko im sprzyjały. Zawodnik rozwiązał umowę z winy klubu. W przymiarkach Peszki do Wieczystej było jedno "ale".

- Baliśmy się trochę medialnego szumu wokół tych przenosin, opinii, że robimy cyrk. Ale po przemyśleniu wszystkiego zdaliśmy sobie sprawę, że szum i ewentualna krytyka skończy się po tygodniu, a zostaną same plusy - tłumaczy nam Cecherz, który brał udział we wstępnych rozmowach z piłkarzem. 15 czerwca 2020 roku Peszko witał się z kibicami na boisku Wieczystej. Nie był co prawda pierwszym piłkarzem takiego formatu, który biegał po murawie obiektu przy Chałupnika, ale pierwszym w koszulce Wieczystej. Dwie dekady temu spore zainteresowanie wzbudził tu Tomasz Frankowski. Z tym że napastnik Wisły Kraków został karnie przesunięty do ekipy rezerw "Białej Gwiazdy", która akurat w czwartej lidze przeciw Wieczystej grała. Dla niego był to rodzaj degradacji. Peszko jest w Wieczystej, bo tak wybrał.

Niewykluczone, że w najbliższym czasie były reprezentant Polski przywita się z jeszcze jednym dobrze znanym z ekstraklasy graczem. Może chodzić tu o 36-letniego Rafała Boguskiego, któremu w Wiśle na koniec czerwca kończy się kontrakt.

Nasi rozmówcy nie zaprzeczają. Choć Andrzej Iwan przyznaje, że klub musi też odmładzać skład.

- Naszym priorytetem są teraz młodzieżowcy. Na nich chcemy stawiać. Starszych siłą rzeczy będzie ubywać. Mamy teraz olbrzymi napływ młodzieży, z czego się cieszymy - mówi dyrektor sportowy, w kontekście szkółki piłkarskiej.

Klub chce też ściągać młodych zawodników z całej Polski z myślą o ich grze w pierwszym zespole. A przyciągać ma czym. Dysponuje dobrym zakwaterowaniem i gwarantuje opiekę medyczną. Reklamę na całą Polskę już sobie zrobił.

Czytaj też:

Pobierz aplikację Sport.pl LIVE na Androida i na iOS-a

Sport.pl LiveSport.pl Live .