Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Robert Lewandowski zarabiał trochę ponad tysiąc złotych miesięcznie. A klubowi przyniósł fortunę

Robert Lewandowski złotą rybką Znicza Pruszków. Były prezes klubu, Marek Siwiński udzielił wywiadu w "Eurosport.tvn24.pl" i przyznaje, że 32-letni napastnik Bayernu Monachium jest piłkarzem, który przyniósł drużynie blask i duże zyski.

Robert Lewandowski w Zniczu Pruszków spędził dwa lata, w trakcie których zwrócił uwagę czołowych klubów Ekstraklasy. W 2008 roku przeszedł do Lecha Poznań za 1,5 miliona złotych. Jak twierdzi ówczesny prezes klubu, od gotówki ważniejsze jest to, że piłkarz jest kojarzony z II ligowym zespołem. 

- Zawsze chcieliśmy zrobić dobry handel, żeby tanio kupić i drogo sprzedać. Potrafiliśmy wygrzebać na rynku, podhodować i puścić dalej. Parę takich sztuk mieliśmy, które zaistniały i gdzieś tam grają. Ale tak, Robert był największą. To taka złota rybka, która dała naszemu klubowi blask - powiedział w "Eurosport" były prezes Marek Siwiński. 

Zobacz wideo Jak dużo dzieli Lewandowskiego od rekordu Muellera? [Naszym Okiem]

Robert Lewandowski zastrzykiem gotówki dla II ligowego Znicza Pruszków

Robert Lewandowski przyniósł klubowi olbrzymie zastrzyki gotówki nie tylko gdy odszedł do Lecha Poznań, ale także przy jego przejściu do Borussii Dortmund. - Z Lecha dostaliśmy niecałe 1,5 mln. Był to zastrzyk, który sporo dla nas znaczył. Można było więcej dostać, bo upominała się o niego Cracovia. Tak, oni dawali zdecydowanie więcej. Mówiło się nawet o 2,5 mln zł. Mówiło, bo do transakcji nie doszło, nikt tego do ręki nie dostał, nie dotknął. Z Borussii dostaliśmy coś około 40 tys. euro - przyznaje Marek Siwiński. 

Warto zauważyć, że władze Znicza Pruszków pozyskały napastnika z rezerw Legii Warszawa za kilka tysięcy złotych. Ówczesny prezes nie podaje dokładnej kwoty, jednak zwraca uwagę na zarobki Roberta Lewandowskiego, jakie zaoferowano mu w II ligowym zespole. - To były śmieszne kwoty. Lepiej nie podawać. Ci lepsi w naszym zespole zarabiali trzy-cztery razy więcej niż Robert. U niego to był jakiś tysiąc z małym kawałkiem miesięcznie. 

Po przejściu do Bayernu Monachium w 2014 roku, Znicz nie otrzymał ani złotówki. Regulują to odpowiednie przepisy. Były prezes zauważa, że finanse nie są dla klubu najważniejsze.  - Co tu żałować? Najważniejsze, że nazwisko będzie się kojarzyło. Tak jak Lubański kojarzy się z Górnikiem, tak Lewandowski zawsze będzie wiązany ze Zniczem - dodaje i opowiada, że po obejrzeniu meczu Roberta Lewandowskiego, od razu chciał go w swoim zespole. 

- Raz. Wystarczyło. Musiałem pojechać, przekonać się, że to jest dobry egzemplarz. To było na Łazienkowskiej, na starym boisku od strony Myśliwieckiej. Grali jakiś sparing. Zobaczyłem go i był kupiony. Warunki finansowe, jakie postawiła nam Legia, były do przyjęcia. Został kupiony na pniu, bez targowania. Żądania z jego strony też nie były takie, żebyśmy się przewrócili - zakończył.

Borussia Dortmund kupiła Roberta Lewandowskiego za ponad 4,75 miliona euro. Napastnik siedmiokrotnie został wybrany najlepszym piłkarzem roku. Z Lechem Poznań zdobył mistrzostwo Polski, Puchar Polski oraz Superpuchar Polski. Łącznie w klubie z Wielkopolski rozegrał 82 mecze, strzelając 41 goli oraz notując 20 asyst.