Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jak piłkarz piłkarza w polskiej lidze oszukał na pieniądze. "Klęknął przede mną i zapytał"

Łukasz Załuska, bramkarz Miedzi Legnica, w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" zdradził, że w przeszłości dwa razy został okradziony przez kolegów z zespołu. Pierwszy przypadek miał miejsce w Stomilu Olsztyn, a drugi w Koronie Kielce.

Załuska obecnie broni barw Miedzi Legnica, występującej na zapleczu ekstraklasy. 37-letni bramkarz doświadczył podczas swojej kariery wielu niepowodzeń. Na łamach "Przeglądu Sportowego" postanowił zdradzić dwa bardzo nieprzyjemne momenty, kiedy został oszukany i okradziony przez kolegów z własnej drużyny.

Zobacz wideo Ekstraklasa nie ucierpiała na kryzysie tak bardzo, jak się bała [SEKCJA PIŁKARSKA #48]

Łukasz Załuska opowiedział o dwóch zaskakujących historiach kradzieży podczas swojej kariery

Pierwszy incydent miał miejsce, gdy Załuska był piłkarzem Stomilu Olsztyn, gdzie często był problem z wypłatami dla zawodników. Bramkarz opowiedział o kulisach otrzymania pierwszego wynagrodzenia. - Nie wiem, ile zobaczyłem pensji w sezonie. Dwie? Trzy? Cztery? Wtedy nie przelewali ich na konto, któregoś dnia słyszeliśmy w klubie komunikat: "Panowie, pieniądze są". Stawaliśmy w kolejce i odbieraliśmy kopertę z gotówką. To była moja pierwsza wypłata w Stomilu, a minęło już kilka miesięcy od podpisania kontraktu. Nie były to wielkie pieniądze, ale pozwalały opłacić wynajem mieszkania i wyjść na kolację. Stałem z tą kopertą, gdy zaczepił mnie jeden ze starszych zawodników. „Łukasz, pożycz mi pieniądze, muszę coś załatwić na mieście, a jutro ci przyniosę”. Popatrzyłem na kopertę, skrywała długo wyczekiwane pieniądze, ale w końcu jeden dzień mnie nie zbawi. Nazajutrz wchodzę do szatni, a mojego dłużnika nie ma. Pytam kolegów, co z nim. - To ty nie wiesz? Odszedł z klubu - poinformowali. Gdy brał ode mnie kopertę, doskonale wiedział, że to jego ostatni dzień w Stomilu - ujawnił Załuska w "PS".

Gdy wydawało się, że limit pecha Załuska już wyczerpał, to kilka lat później równie nieprzyjemna historia przydarzyła mu się podczas gry w Koronie Kielce w latach 2006-07, gdzie poznał Veselina Djokovicia. Pewnego razu zawodnik pochodzący z Bałkanów wpadł na pomysł, aby polski bramkarz zamieszkał razem z nim. - Byłem w rezerwach Korony, a żona wróciła do Białegostoku. Djoković zaproponował: „Słuchaj, mieszkam sam, bo moja rodzina jest w Serbii. Przeprowadź się do mnie i oddaj swoje mieszkanie. Będzie nam raźniej. Zapłacisz za czynsz i jest ok”. Przez dwa miesiące jedliśmy razem śniadania, obiady, kolacje. Nagle on bierze zdjęcie syna, klęka przede mną i pyta, czy pożyczę mu auto na trzy dni, bo musi go zobaczyć. No to dałem mu kluczyki: Masz i jedź. Słyszałem, że był grubo zapożyczony w Warszawie i musiał uciekać. Tylko zrozumiałbym, gdyby kończył mu się kontrakt z Koroną, a on miał jeszcze 2,5-letnią umowę. To uśpiło moją czujność. Jego zachowanie było nielogiczne. Korona go zawiesiła, nie mógł już nigdzie grać w piłkę - dodał Załuska.

We wtorek Miedź Legnica z Załuską w składzie zmierzy się z Legią Warszawa w ćwierćfinale Pucharu Polski (początek o 20:10).

Więcej o: