Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Materazzi wspomina cios Zidane'a: Rodacy mnie zabili. To nie byli prawdziwi Włosi

- Francuzi bronili Zidane'a, a mnie rodacy zabili. Dla mnie to nie byli prawdziwi Włosi. Sam zawsze broniłem naszych barw, więc taka krytyka bardzo mnie bolała - powiedział Marco Materazzi. Były reprezentant Włoch opowiedział o finale mundialu w 2006 roku, w którym został uderzony przez Zinedine'a Zidane'a, który za swoje zachowanie obejrzał czerwoną kartkę i wyleciał z boiska.

To chyba jeden z najsłynniejszych momentów w historii piłkarskich mistrzostw świata. Była 109. minuta finałowego starcia mundialu w 2006 roku. Podczas meczu reprezentacji Włoch z Francją na tablicy wyników utrzymywał się wynik 1:1 i coraz więcej wskazywało na to, że o wyniku spotkania przesądzi seria rzutów karnych. Wówczas, po jednym ze stałych fragmentów gry, na boisko upadł Marco Materazzi. Włoski obrońca został uderzony głową w klatkę piersiową przez kapitana Francuzów, Zinedine'a Zidane'a. Gdy sędzia zobaczył, co się stało, błyskawicznie wyrzucił obecnego trenera Realu Madryt z boiska.

Zobacz wideo Sportowa rozmowa dnia. Z Zygmuntem Smalcerzem, mistrzem olimpijskim w podnoszeniu ciężarów z 1972 roku, rozmawia Michał Gąsiorowski

"Francuzi bronili Zidane'a, a mnie rodacy zabili"

Do dziś tak naprawdę nie wiadomo, co dokładnie powiedział wówczas Materazzi, że wprawił Zidane'a w taką wściekłość. Wiadomo jednak, że bardzo mocno przyczynił się do wygranej Włochów, którzy zdołali doprowadzić do rzutów karnych, pokonując w nich rywali. Zdołali doprowadzić być może właśnie dzięki Materazziemu i sprowokowaniu przez niego Zidane'a oraz strzeleniu gola w regulaminowym czasie gry.

Bohater tamtych zdarzeń po latach opowiedział, że jego bramka i wyeliminowanie Zidane'a z gry nie zostały dobrze przyjęte w jego kraju. - Francuzi bronili Zidane'a, a mnie moi rodacy zabili. Dla mnie to nie byli prawdziwi Włosi. Zawsze broniłem naszych barw, więc cała krytyka bardzo mnie bolała - powiedział 46-latek cytowany przez portal marca.com.

I dodał: ci, którzy mnie wówczas krytykowali, powinni całować ziemię, po której chodzę, bo to ja strzeliłem wyrównującego gola w finale.

Materazzi został też oczywiście zapytany o to, co dokładnie powiedział Zidane'owi. I jak to było w kilkunastu poprzednich przypadkach w ostatnich latach, udzielił wymijającej odpowiedzi. - Co powiedziałem? Kilka głupich rzeczy [...] Nie mówiłem jednak o jego matce - jak podały niektóre media - a o siostrze. Nie mógłbym obrazić czyjejś mamy, bo moja zmarła, kiedy miałem 15 lat.