Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wypił 30 piw i wziął leki. "Miałem dość wszystkiego. Nudzę się, jestem alkoholikiem"

Po mundialu we Włoszech Paul Gascoigne miał świat u stóp. Jego wielka kariera zakończyła się jednak szybciej, niż się zaczęła. Alkohol nie tylko zniszczył największy angielski talent w historii, ale też prawie doprowadził go do śmierci.

"Tydzień z..." to nowy cykl na Sport.pl, w którym codziennie, przez siedem dni w tygodniu publikujemy artykuły dotykające wspólnego tematu. Od 13 do 19 kwietnia piszemy o upadkach i bankructwach sportowców

Pod wieloma względami Paul Gascoigne był piłkarzem bardzo nieangielskim. W czasach, gdy na Wyspach dominowały długie podania w pole karne, "Gazza" w południowoamerykańskim stylu mijał kolejnych przeciwników. Kiedy środkowi pomocnicy szybko pozbywali się piłki, podając najczęściej do skrzydłowych, on szukał niekonwencjonalnych zagrań, strzelając gole i asystując przy kolejnych. - Prezentował radość z gry, o której mogliśmy tylko marzyć - powiedział Pete Davies.

Zobacz wideo

Na włoskim mundialu eksperci widzieli w nim angielski odpowiednik Diego Maradony. Gascoigne, w przeciwieństwie do Argentyńczyka, nie poprowadził jednak swojej reprezentacji do mistrzostwa świata. Chociaż "Gazza" we Włoszech błyszczał, to z turnieju sprzed 30 lat zapamiętano przede wszystkim jego łzy po półfinałowej porażce z RFN. Łzy, które można też ronić nad niespełnioną karierą i niemal tragicznie zakończonym życiem.

"Best bez mózgu", który oszukał Fergusona

Wszystko co najgorsze w jego życiu zaczęło się w dzieciństwie. Dorastający w bardzo trudnych warunkach Gascoigne doświadczył śmierci brata swojego przyjaciela, a mniej więcej w tym samym czasie jego ojciec zaczął walkę z padaczką. 10-letni "Gazza" rozpoczął terapię, którą chwilę później zakończył, bo ojciec nie wierzył w jej skuteczność.

Problemy wychowawcze sprawiał już w Newcastle, gdzie trafił jako nastolatek. Wraz z przyjacielem - Jimmym Gardnerem - trafił nawet przed sąd za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Chociaż skończyło się tylko na grzywnie, to prezes klubu - Stan Seymour Jr - nazwał Gascoigne'a "Georgem Bestem bez mózgu".

Mimo że talent "Gazzy" eksplodował na mundialu we Włoszech, to kluczowy moment jego kariery był dwa lata wcześniej. Obiecującym niepokornym pomocnikiem zainteresowały się większe kluby z Manchesterem United na czele. - Najbardziej żałuję, że nie udało mi się pozyskać Gascoigne'a. Był najlepszym zawodnikiem swoich czasów. Z wiecznym uśmiechem na ustach był dla futbolu powiewem świeżego powietrza - opowiadał sir Alex Ferguson.

- Spotkałem się z nim dzień przed wyjazdem na wakacje. Powiedział, bym jechał i się niczym nie martwił, zapewniając, że do nas dołączy. Kilka dni później zadzwonił do mnie Martin Edwards (ówczesny prezes Manchesteru United - red.) i powiedział, że Gascoigne zdecydował się na transfer do Tottenhamu. Wielka szkoda. Grali u nas Bryan Robson i Steve Bruce, którzy jak on, są Geordie (ludzie z okolic Newcastle - red.), mieliśmy też Gary'ego Pallistera pochodzącego z Middlesbrough. Manchester United miał piłkarzy, którzy mogli mu pomóc. Mogliśmy nauczyć go dyscypliny - dodał.

- Chociaż w Tottenhamie byłem gwiazdą, to odrzucenie oferty United było błędem. Ferguson miał rękę do młodych zawodników, wychował mnóstwo świetnych graczy. Sądzę, że mógłby być dla mnie ojcem, który poprowadziłby mnie przez karierę - mówił po latach Gascoigne.

"Twoja córka, duże cycki"

Po włoskim mundialu w Anglii nastała Gazzamania. Przez nią Gascoigne może uważać się za pierwszego uczestnika Big Brothera, którego premierowy odcinek wyemitowano na Wyspach dopiero 10 lat później. "Gazza" został sportową osobistością roku na Wyspach, nagrał nawet piosenkę, która dotarła na drugie miejsce tamtejszej listy przebojów. Media śledziły każdy jego krok, niemal każdy Anglik chciał mieć u siebie cząstkę Gascoigne'a. Nikt wtedy nie spodziewał się, że najlepszy czas w karierze pomocnik ma już za sobą, a kolejne lata, z krótką przerwą na Euro 96, będą naznaczone alkoholizmem i walką o życie.

- Wtedy picie zaczęło delikatnie wymykać się spod mojej kontroli. Byłem w centrum uwagi, a alkohol był jednym środkiem, który zdejmował ze mnie presję. Na szczęście w odpowiednim momencie poznałem przyszłą żonę, która była moim całym światem i to dzięki niej przestałem tyle pić - wspominał Gascoigne.

Wszystko zaczęło się sypać 18 maja 1991 roku. Tottenham pokonał wtedy Nottingham Forest w finale Pucharu Anglii, ale Gascoigne opuścił boisko już w 15. minucie. "Gazza" zerwał więzadła krzyżowe podczas brutalnego ataku wślizgiem na Gary'ego Charlesa. Kontuzja wykluczyła go z gry na 16 miesięcy. Przerwa mogła być jednak dużo krótsza. Mogła, ale kilka miesięcy po finale, Gascoigne doznał kolejnego urazu tego samego kolana. Tym razem podczas awantury w klubie nocnym. - Nie mogłem grać, nie mogłem trenować. Nosiło mnie. Wtedy piłem już każdego wieczora - wspominał.

W Tottenhamie już nie zagrał. Latem 1992 roku przeniósł się do Lazio. Chociaż Gascoigne trzy lata spędzone we Włoszech uważa za dobry czas, a i część kibiców wciąż ma go za boga, to Anglik w Rzymie nigdy się nie odnalazł. W lidze zagrał raptem 41 meczów, w których strzelił sześć goli. Częściej niż do siatki trafiał na okładki gazet. Tym razem jednak jako bohater negatywny.

Pijackie balangi i niesportowy tryb życia stały się dla Gascoigne'a codziennością. Właściciela Lazio przywitał po włosku, mówiąc: "twoja córka, duże cycki". Głośno było też o pobiciu przez niego dziennikarza i fotoreportera. Drugi sezon w Rzymie "Gazza" zaczął z 13 kilogramami nadwagi, kilka miesięcy później złamał nogę na treningu. Jego nieudany pobyt we Włoszech zakończył konflikt ze Zdenkiem Zemanem, który prowadził zespół twardą ręką, z czym Gascoigne nie mógł sobie poradzić.

- Wysoka kwota transferu, wysokie zarobki, ciągła uwaga mediów i prywatne obowiązki względem rodziny. To wszystko mnie przytłaczało, nie radziłem sobie. Alkohol dawał mi odprężenie - mówił Gascoigne.

32 kieliszki whisky i pierwszy odwyk

Wydawało się, że wyblakła gwiazda odzyskuje swój blask w Szkocji. Gascoigne przeniósł się do Glasgow Rangers, gdzie znów zachwycał. Anglik poprowadził drużynę do dwóch mistrzowskich tytułów, a reprezentację do półfinału Euro 96. W grupowym meczu ze Szkocją strzelił jednego z najładniejszych goli w historii mistrzostw Europy.

 

Chociaż "Gazza" zachwycał na boisku, to jego stare nawyki nie minęły. Już pod koniec drugiego sezonu na Ibrox Park trener drużyny - Walter Smith - wyraził publiczne zaniepokojenie ilością alkoholu spożywanego przez piłkarza. Ten wariował poza boiskiem, ale i na nim. Sędziemu Dougiemu Smithowi pokazał żółtą kartkę, gdy ta wypadła mu z kieszeni. Kibiców Celticu prowokował udawaniem gry na flecie. W ten sposób nawiązywał do parad oranżystów, czyli zwolenników monarchii oraz zjednoczenia Irlandii w ramach Wielkiej Brytanii, których wielkimi przeciwnikami są fani "the Bhoys".

W ostatnim sezonie w Szkocji Gascoigne strzelił raptem trzy gole. Kiedy jego koledzy z reprezentacji oczekiwali mistrzostw świata we Francji, "Gazza" podpisał kontrakt z Middlesbrough, które wyciągnęło do niego rękę za sprawą Bryana Robsona, selekcjonera Anglików podczas włoskiego mundialu. - Tak, wiem, że muszę przestać pić. Odstawienie alkoholu jest jedynym sposobem, by wrócić do gry - mówił skruszony Gascoigne na pierwszej konferencji prasowej w nowym klubie.

Wtedy zaczęło się jednak najgorsze. Zawodnik cierpiał na stany lękowe i depresję, obwiniając się za śmierć przyjaciela po jednej z pijackich eskapad. Kilka miesięcy później Robson zapisał go na odwyk. "Gazza" był w tym momencie nieprzytomny, po wypiciu 32 kieliszków whisky. Gascoigne wypisał się ze szpitala na własne życzenie po 14 dniach, na dwa tygodnie przed sugerowanym czasem minimalnym terapii. Chwilę po tym oczywiście wrócił do picia, a na początku 1999 roku rozwiódł się z żoną, którą notorycznie bił.

Skłonność do uzależnień, liczne choroby

Dwa lata w Middlesbrough, tak samo dwa sezony w Evertonie, dla którego Gascoigne strzelił ostatniego gola w Premier League, naznaczone były przede wszystkim walką z alkoholizmem. W 2001 roku, już jako zawodnik klubu z Goodison Park, "Gazza" trafił na kolejny odwyk, tym razem w USA. Do kliniki, w której spędził kilka miesięcy, wracał później jeszcze dwukrotnie.

W jednej z trzech autobiografii Gascoigne opowiadał o walce nie tylko z alkoholizmem, ale też z bulimią, zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi oraz zaburzeniami afektywno dwubiegunowymi. "Gazza" uzależnił się od alkoholu, kokainy, palenia papierosów, hazardu, kofeiny i śmieciowego jedzenia.

- Bardzo łatwo się nudzę i uzależniam. Nigdy nie potrafiłem po prostu odpocząć. W najlepszym przypadku wychodzę biegać. Czuję, że to mnie relaksuje i oczyszcza umysł - mówił Gascoigne w wywiadzie dla "Guardiana".

Chociaż jego kariera była niemożliwa do uratowania, to Anglik nie chciał skończyć z piłką. Zaliczył krótki epizod w Burnley i drugiej lidze chińskiej, gdzie jeszcze bardziej uzależnił się od alkoholu. Szansę chciało dać mu też amerykańskie D.C. United, jednak jego przygoda z klubem skończyła się już trzeciej nocy.

- Wpadł do naszego pubu, gdzie od razu rozpoznali go Anglicy i Szkoci. Każdy stawiał mu kolejkę. Oczywiście nikomu nie odmawiał. To było szalone - wspominał jeden z pracowników. Na prośbę szefa knajpy kompletnie pijanego piłkarza odwiózł policjant. Gascoigne, który pomylił go z taksówkarzem, na tylnej kanapie, w ramach wdzięczności, zostawił półtora tysiąca funtów. 

Nuda, która prawie doprowadziła go do śmierci

Kiedy wydawało się, że Anglik jest na dnie, nastała rzeczywistość po zakończeniu kariery. Brak jakichkolwiek obowiązków sprawił, że u Gascoigne'a puściły wszelkie hamulce. Chociaż po trzecim odwyku w 2004 roku "Gazza" zapewniał, że pokonał uzależnienia i zapowiedział, że chce odciąć się od przeszłości i zmienić nazwisko, to największe problemy miały dopiero nadejść.

- Jestem szczęśliwszy niż kiedykolwiek. Codziennie budzę się trzeźwy i to zdecydowanie lepsze uczucie, niż myślenie "Boże, co ja robiłem w nocy?" Po co wydawałem dziesiątki tysięcy funtów na alkohol? Dlaczego prowadziłem po pijaku autobus? Jechałem główną ulicą Londynu, przecież mogłem kogoś zabić. Kiedy byłem pijany, robiłem po*****e rzeczy. Teraz jestem ostrożniejszy niż kiedykolwiek - mówił Gascoigne na początku października 2005 roku.

Trzy tygodnie później była gwiazda rozpoczęła pracę trenera w grającym w niższych ligach Kettering Town. 39 dni później Gascoigne został zwolniony. Oczywiście z powodu alkoholu. Do problemów z uzależnieniami i innymi chorobami doszło bankructwo.

W 2008 roku "Gazza" przeżył próbę samobójczą. W ciągu dnia wypił 30 puszek piwa, biorąc w międzyczasie kilka rodzajów leków. - Miałem dość wszystkiego. Zadzwoniłem do siostry i powiedziałem, że idę wziąć kąpiel. Nie wiem, czy chciałem, by odebrała to jako wskazówkę, ale tak właśnie się stało. Po odłożeniu słuchawki czułem tylko, jak powoli odlatuję w wannie. Uratowali mnie policjanci i medycy, których wezwała siostra - mówił na łamach "Guardiana", po raz kolejny zapewniając, że tym razem nałóg został pokonany.

W kolejnych latach brytyjskie media regularnie pisały o kolejnych zatrzymaniach Gascoigne'a: za bójki, jazdę po pijanemu, spowodowanie wypadku drogowego, posiadanie narkotyków czy bójkę w hotelu. 

- Na pewno mi za to nie podziękuje, ale on potrzebuje natychmiastowej pomocy. Jego życie jest w ciągłym zagrożeniu, ale teraz jest naprawdę źle - powiedział jego agent, Terry Baker, w BBC Radio 5 w lutym 2013 roku. Kilkanaście dni później Gascoigne był już na szóstym odwyku. To wtedy, w klinice w USA, otarł się o śmierć, gdy jego organizm źle zareagował na detoks. 

- Dlaczego wracam do picia? Bo się nudzę. Nie powiem więcej, że nie wrócę do picia. Jestem alkoholikiem, na tym to polega - mówił Anglik po opuszczeniu szpitala. "Gazza" znał swoje słabości i przewidział najbliższą przyszłość. Nie przestał pić, wciąż wpadał w kłopoty. Stawał przed sądem za napaść na fotoreportera, za nękanie byłej partnerki, za rasistowskie obrażenie ochroniarza.

"Gazza" wreszcie czysty?

Chociaż problemy Gascoigne'a z alkoholem się nie skończyły, to była gwiazda przynajmniej przestała regularnie trafiać do szpitali. Pod koniec zeszłego roku "Gazza" został oczyszczony z zarzutu napaści seksualnej na kobietę w pociągu. Gascoigne, wracając do domu, pocałował siedzącą obok kobietę. Podczas zatrzymania mówił, że zrobił to, by podnieść samoocenę tej "grubej baby". 

W styczniu "Gazza" powiedział, że był po jednym piwie, co wpłynęło na jego zachowanie. W tym samym wywiadzie przyznał, że od 2018 roku ma w brzuchu wszywkę alkoholową, która nie pozwala mu na spożywanie większych ilości.

Kilka dni temu "Daily Mail" poinformowało, że Gascoigne przebywa obecnie w domowej izolacji z aktualną partnerką, którą poznał podczas wakacji w Hiszpanii. Była gwiazda reprezentacji Anglii ma być wreszcie szczęśliwa i wolna od nałogów. Oby tym razem rzeczywiście tak było, bo po siedmiu odwykach, kolejnego meczu o życie Gascoigne mógłby już nie wygrać.

Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz zwrócić się do Całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie. Z Centrum skontaktować mogą się także bliscy osób, które wymagają pomoc. Specjaliści doradzą co zrobić, żeby skłonić naszego bliskiego do kontaktu ze specjalistą.