Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Klub MLS przechodzi rewolucję. Polak ma przyciągnąć kibiców na nowy stadion

Nowy właściciel, nowy sztab trenerski i nowe logo klubu. Rozpoczynający się w ten weekend nowy sezon MLS będzie pełny wyzwań dla Chicago Fire. Drużyna Przemysława Frankowskiego przenosi się też na nowy-stary stadion w centrum miasta. Polak ma przyciągnąć na niego miejscową Polonię. Władze klubu, które budują silną drużynę, liczą na grę przy 60 tysiącach fanów.

Chicago Fire, które przez dwa ostatnie sezony z rzędu nie zakwalifikowało się w MLS do play-offów, przechodzi rewolucję. Jesienią ubiegłego roku większościowym udziałowcem drużyny został Joe Mansueto. To amerykański miliarder, który ma sporo pomysłów, chęci i środków, by rozwijać i zmieniać klub oraz przede wszystkim sprawić, by ten rywalizował wreszcie o wyższe cele. Przez ostatnie kilka miesięcy w drużynie, w której gra Przemysław Frankowski sporo się działo. Klub ma nowy sztab trenerski. Pierwszym szkoleniowcem został Raphael Wicky. To były reprezentant Szwajcarii, grający niegdyś w HSV i Atletico Madryt. Po karierze został trenerem FC Basel. Krótko prowadził też kadrę USA U-17. W klubie jest też nowy dyrektor sportowy Georg Heitz, który w przeszłości również związany był z FC Basel.

Chicago do nowego sezonu przystąpi też z kilkunastoma nowymi graczami. Dwóch z nich za łącznie 7 mln euro ściągnięto z Argentyny, a reprezentant Słowenii, znany też z występów w Saint Etienne – Robert Berić dołączył do Fire za 2 mln euro.

60 tysięcy kibiców? "My też możemy"

To nie koniec nowości. Klub od grudnia ma też nowe logo. Na razie ze wszystkich zmian podoba się ono kibicom najmniej, ale ci czekają na sportowe efekty rewolucji w swoim klubie. Cieszą się, że na mecze wreszcie będą mieli blisko. "Strażacy" po 13 latach wracają bowiem na stadion Soldier Field. Władze klubu zdają sobie sprawę, że te przenosiny są wyzwaniem. Obiekt liczy 61,5 tys. miejsc.

- Skoro Seattle, Portland, L.A., Atlanta mogą wypełniać swoje obiekty 50, 60 tysiącami kibiców, to my też możemy - zapowiedział w rozmowie z "Chicago Business" Joe Mansueto, który w ostatnim czasie wykłada na piłkę coraz większe kwoty. - Musimy jedynie sprawić, by dzień meczowy był dla nich świętem - dodaje właściciel, który zdaje sobie sprawę, że fanów na mecze przyciągną sukcesy drużyny. Mansueto widzi też jednak w Chicago spory, niewykorzystany potencjał. Przypomina, że trybuny stadionu wypełniły się tu w komplecie, gdy między sobą grały dwie meksykańskie drużyny (Chivas i Club America). Również reprezentacja narodowa, która podejmowała tu Meksyk, grała przy pełnych trybunach. Teraz jego zdaniem podobnie może być w przypadku Fire. Zresztą klub prowadzi różne akcje, by przyciągnąć kibiców na obiekt. Ich elementem jest również Przemysław Frankowski.

Frankowski ma przyciągnąć Polonię

- Fire już od pewnego czasu mocno angażują się marketingowo, by ściągnąć na stadion także Polaków mieszkającą w Chicago. Liczą, że przez wzgląd na Frankowskiego będą oni na meczach pojawiać się częściej - mówi Sport.pl Mariusz Mowlik menadżer zawodnika. W ostatnich miesiącach w klubowych mediach również Polakowi poświęcano sporo miejsca. Przygotowano o nim m.in. minireportaż dotyczący życia w mieście i gry w klubie.

 

Do tej pory Fire grali na 20 tysięcznym SeatGeek Stadium, który zwykle nie zapełniał się w całości. Miejsce to nie było przez fanów drużyny lubiane.

- Było sporo narzekania, bo ten stadion był za daleko od miasta. On leży niemal 40 km od centrum Chicago. Był słabo skomunikowany i nie było wokół niego wielu atrakcji. Soldier Field jest blisko portu i centrów handlowych, więc nikt nie będzie narzekał. Dla Amerykanów wyjście na mecz całą rodziną to fajna rozrywka - ocenia Mowlik.

Na pierwszy mecz u siebie i test dotyczący zainteresowania spotkaniami fanów Chicago będzie musiało chwilę poczekać. Sezon zaczyna od wyjazdowego starcia z mistrzami ligi Seattle Sounders. Dwa kolejne mecze też gra w delegacji. Pierwszym spotkaniem u siebie będzie dopiero starcie z mistrzem ligi z 2018 roku. 21 marca Fire zagrają z Atlantą United.

Przypomnijmy, że w tym sezonie w amerykańskiej lidze występować będzie pięciu Polaków. To oprócz Frankowskiego także: Kacper Przybyłko (Philadelphia Union) Adam Buksa (New England Revolution), Jarosław Niezgoda (Portland Timbers) i Przemysław Tytoń (FC Cincinnati). Sezon startuje 29 lutego.