Sześć miliardów euro na transfery! Absolutny rekord. A Liverpool się śmieje

Ostatnie okienko transferowe było drugim najwyższym zimowym okienkiem w historii pod względem wydatków. Jeśli chodzi o pieniądze wydane przez kluby w całym sezonie, mamy do czynienia z rekordem. Z ponad sześciu miliardów euro najwięcej wyciągnęli ze swych kont Hiszpanie, ale w czołówce są też drużyny Polaków: Juventus, Monaco i Napoli. Bayern, który do wydatków podchodzi rozważniej, przeznaczył na rekordowe transfery mniej niż choćby Aston Villa.

Juergen Klopp może popatrzeć na to zestawienie i szeroko się uśmiechnąć. Rywale się zbroją, wydają na potęgę, a to on ma skład godny pozazdroszczenia, który miażdży konkurencję w Premier League, święci triumfy w Lidze Mistrzów i znów jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do jej powtórnego wygrania. Liverpool na transfery w tym sezonie wydał ok. 10 mln euro. Do drużyny przyszli Takumi Minamino i Sepp van den Berg. To kropla w morzu z przelewów jakie zrobił w tym czasie choćby Real Madryt czy FC Barcelona. Hiszpanie sprawiają wrażenie jakby dzięki euro chcieli gonić uciekająca im sportowo Anglię, która patrząc na to, co działo się w półfinałach i finale ubiegłorocznej edycji Champions League, trochę im odjechała. Czy plan się powiedzie? Pewnie nie od razu lub nie u wszystkich. Na razie nie widać, jak potężne kwoty wpływają na poprawę sportowej sytuacji Napoli, Manchesteru United czy nawet Monaco.

Zobacz wideo

6 miliardów na piłkarzy 

Patrząc na zestawienie klubowych wydatków znów rodzi się pytanie czy do sportowego sukcesu potrzebna jest olbrzymia kasa, czy wystarcza rozsądna mądra polityka transferowa i konsekwencja w działaniu. Niektórzy wydają ciągle, inni robią piłkarskie zakupy raz a porządnie. Jeszcze inni otwarcie przyznają, że setek milionów cyklicznie nigdy wydawać nie będą, a są jeszcze tacy, którzy z powodu finansowego fair play muszą zakupy ograniczyć, choć pewnie kupować by chcieli.

Tak czy inaczej ostatnie zimowe okienko transferowe było drugim pod względem wydatków w historii TOP 5 lig Europy. Tego zeszłorocznego nie udało się pobić (1,1 miliarda euro!), ale suma 889 milionów euro przelewanych za graczy w 2020 roku też robi duże wrażenie. Mniejsza kwota nie jest wynikiem tego, że kluby nieco powstrzymały się od wielkich wydatków. Wprost przeciwnie. Patrząc na cały sezon możemy stwierdzić, że latem i zimą jeszcze nigdy w obieg nie poszły tak wielkie kwoty. Sezon 2019/20 przynajmniej pod względem transferów zamknął się sumą nieznacznie przekraczającą 6 miliardów euro! Ostatnim razem było to 5,7 mld. Przypominając, że w 2015 roku ta kwota wynosiła 3,8 mld, a w 2010 było to tylko 1,5 mld euro, dynamika wydatków jest olbrzymia.

Supergwiazdy w Hiszpanii 

Najwięcej na nowych piłkarzy przeznaczyły kluby z La Ligi, a na czele stawki znalazł się Real Madryt. "Królewscy" w ciągu ostatnich siedmiu miesięcy wydali 337,5 mln euro. Kwota bijąca inne kluby na głowę, ale zakupy musiały tyle kosztować, bo “Królewscy” chcieli znaleźć następcę Cristiano Ronaldo. Eden Hazard kosztował ok. 100 mln euro. Na razie za dużo nie pograł. Dwa razy w sezonie miał kontuzje. W 8 ligowych meczach zdobył jedną bramkę, w Lidze Mistrzów zagrał pięciokrotnie, z gola w nowej koszulce jeszcze się w tych rozgrywkach nie cieszył. Barcelona, która na transfery wydała 255 milionów, pozyskała m.in. Antoine'a Griezmanna (120 mln), a napastnik gra i strzela więcej niż Hazard w Realu (22 mecze i 7 goli).

Na trzecim miejscu jest drużyna, która Griezmanna do Katalonii sprzedała - Atletico Madryt z sumą 243,5 mln euro. Ona też nabyła supergwiazdę i to za super cenę, bo Joao Felix kosztował 126 mln euro. To głównie przez wydatki na tych graczy hiszpańscy giganci wydali w ciągu sezonu więcej niż np. czwarty w zestawieniu Juventus Turyn. Klub Wojciecha Szczęsnego kupował częściej, ale nie aż tak drogich graczy, choć kwota przeznaczona na najcenniejszego piłkarza też jest olbrzymia (Matthijs de Ligt za 85 mln). Na piątym miejscu zestawienia uplasował się Manchester United. Warto zwrócić uwagę, że w przeciwieństwie do powyższych klubów, "Czerwone Diabły" mimo wielkich wydatków nie są obecnie nawet na miejscu gwarantującym udział w europejskich pucharach. Gdyby policzyć w tym sezonie koszt zdobytego przez nich punktu, to na Old Trafford nie mieliby się czym chwalić.

Miliony neapolitańskie i monakijskie 

Szóste na liście jest AS Monaco, które przed rokiem do końca musiało walczyć w Ligue 1 o utrzymanie. Kwotę 200 mln euro należy jednak w przypadku Monakijczyków potraktować jak dobrą inwestycję. To klub, który w perspektywie lat na transferach zarabia spore pieniądze, a ostatnio sprzedawał tak dużo, że młody skład i kilku doświadczonych graczy miało spore problemy w lidze. Jeśli chodzi o wymiar sportowy teraz spadek już im nie grozi, ale o europejskie puchary też będzie trudno. Jeśli chodzi o ekonomię, to można liczyć, że kupiony za 40 mln euro Wissam Ben Yedder za jakiś czas zostanie sprzedany za dwa razy większe pieniądze. Skoro w tym sezonie w lidze ma na razie więcej goli niż Kylian Mbappe czy Neymar, to na pewno z interesującą ofertą zgłosi się po niego mocniejszy klub.

Małą cegiełkę do podniesienia sumy wydatków w klubie Kamila Glika dołożył tej zimy też Radosław Majecki. Bramkarz Legii Warszawa został kupiony przez ekipę z Księstwa za 7 mln euro.

Na siódmym miejscu zestawienia jest Napoli. Klub Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego jest na najlepszej drodze do... najgorszego sezonów w ostatniej dekadzie. Przy 193 milionach wydanych przez Włochów na piłkarzy, aż jedna trzecia tej sumy została wyciągnięta z kont bankowych zimą. Próba ratowania punktów przyniosła już cztery tegoroczne ligowe porażki i miejsce w drugiej części tabeli Serie A.

Dopiero na 15. miejscu zestawienia jest Bayern Monachium (143,5 mln), który został wyprzedzony przez Borussię Dortmund (148,5 mln). Klub Roberta Lewandowskiego, który wydaje dość mało w porównaniu z innymi wielki klubami, załapał się dzięki nowemu rekordowi transferowemu. Lucas Hernandez kosztował 80 mln euro. Ten sezon był przez to też rekordowym w sumarycznej historii wydatków Bawarczyków. Bayern do tej pory więcej niż 100 mln euro wydał w sezonie tylko raz. Warto zwrócić uwagę, że więcej niż każdy z klubów niemieckich wydała obecnie np. Aston Villa, która ze 159 milionami jest tuż za pierwszą dziesiątką zestawienia (niemal całość tej kwoty została wydana latem). Ekipie z Birmingham głębokie sięgnięcie do kieszeni za wiele nie dało. "The Villans" walczą o pozostanie w Premier League. Na razie zajmują 17. lokatę w tabeli.

Wydatki transferowe w sezonie 2019/20Wydatki transferowe w sezonie 2019/20 Sport.pl

Wracając do Liverpoolu, zachwycająca obecnie swą grą ekipa "The Reds" nie była oczywiście tworzona bezkosztowo. Działacze z Anfield ostatnimi czasy wydawali na graczy odpowiednio 182, 173 i 80 mln euro w sezonie. Te kwoty nie plasowałby ich jednak na podium czy nawet w pierwszej piątce najwięcej wydających klubów Europy. Można więc przyjąć, że transfery Liverpoolu były albo przemyślane i trafione, albo ze swych graczy odpowiedni użytek potrafił zrobić niemiecki trener. Na podsumowanie kto swoje miliony zainwestował dobrze, a kto przepalił budżet, przyjdzie jednak czas w drugiej połowie maja.

Również wtedy będzie można więcej powiedzieć o strategii Herthy. Niemieccy działacze zimą wydali na nowych graczy 76 mln euro, a w całym sezonie 110 mln, co daje temu klubowi miejsce na początku trzeciej dziesiątki zestawienia w obecnym sezonie. Jednym z najdroższych graczy w historii klubu został Krzysztof Piątek. Berlińczycy na razie bronią się przed spadkiem z Bundesligi.

Więcej o: