Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kamil Wilczek odchodzi z Broendby! Polski napastnik może wybierać w ofertach

Broendby jest gotowe na sprzedaż Kamila Wilczka nawet w zimowym okienku transferowym. - Doszliśmy do takiego momentu, że powinniśmy rozważyć dobre propozycje - przyznaje Sport.pl dyrektor Broendby. Według naszych informacji jest już oferta na Polaka z krajów arabskich. Możliwy jest też kierunek chiński.

- To nie jest tak, że wstawiamy Wilczka na listę transferową i chcemy go sprzedać. Uważam jednak, że doszliśmy do takiego momentu, że powinniśmy rozważyć dobrą propozycję, jeśli taką za niego dostaniemy - mówi Sport.pl Carsten v. Jensen, dyrektor sportowy Broendby. Przyznaje, że jest to zmiana wobec dotychczasowej polityki klubu, który za wszelką cenę chciał zatrzymać tego gracza u siebie. Zaoferował mu bardzo wysoki kontrakt, piłkarz został kapitanem drużyny i rok w rok zapewniał Duńczykom mnóstwo goli. W trwającym sezonie też przewodzi klasyfikacji najlepszych strzelców Superligaen z 17 golami w 18 meczach.

Krzysztof Piątek we Włoszech zaczął w bardzo słabym klubie:

Zobacz wideo

- Różnica jest taka, że rzeczywiście teraz jesteśmy otwarci na rozmowy z zainteresowanymi klubami. Musimy jednak przy tym rozważyć, ile drużynie da zatrzymanie zawodnika, jego kolejne gole, wyniki, które pomaga osiągać, bo one też stanowią wartość, a potem porównać te czynniki z propozycją transferu - tłumaczy nam Jensen.

Przygotowanie na rozstanie i oferta z krajów arabskich

Być może dyrektor klubu, który o gotowości rozważenia ofert za Wilczka poinformował też duńskie media, przygotowuje grunt pod wiadomość, która na pewno zmartwi fanów z Kopenhagi – wiadomości dotyczącej rozstania z Polakiem. Kibice ubóstwiają Wilczka śpiewają mu piosenki. Podczas meczów wywieszają flagi i transparenty na jego cześć i robią związane z nim oprawy. Nasz snajper w ciągu 4 lat gry w Broendby we wszystkich rozgrywkach strzelił dla drużyny niemal 100 goli.

Według naszych informacji Broendby Kopenhaga dostało już tej zimy propozycję dla Wilczka z jednego z krajów arabskich. Zainteresowanie najlepszym napastnikiem najwyższej klasy rozgrywkowej w Danii wyraziły też ekipy z Chin. Wygląda na to, że działacze czekają na kolejne, lepsze propozycje. Sam zawodnik w przypadku korzystnej umowy i dobrego klubu nie ma obiekcji, by przed końcem swojej kariery strzelać gole w bardziej egzotycznych miejscach, a potem wrócić do Polski. W tej sytuacji wydaje się, że ważnym czynnikiem determinującym przenosiny Wilczka, będzie kwota proponowana za piłkarza.

Transfer za milion?

Na ile może liczyć Broendby? O kwotach dochodzących do 2 mln euro można było marzyć pewnie jeszcze rok temu. Teraz za zawodnika, który właśnie obchodzić będzie 32. urodziny i ma kontrakt ważny tylko przez półtora roku, takich pieniędzy nikt nie wyłoży.

- Nie czekamy na tak wysoką kwotę, ale na pewno na kwotę dobrą – odpowiada dyrektor sugerując, że bliższa realiom byłaby liczba podzielona przez dwa.

M.in to sprawia, że jeśli Wilczek nie wypełni do końca swego kontraktu w Kopenhadze, to prawdopodobnie wyjedzie z Europy, gdzie o większe pieniądze za transfer łatwiej.

- Może iść do każdej ligi, która potrzebuje topowego strzelca - uśmiecha się Carsten. - Choć oczywiście jego transfer determinuje kilka elementów: wiek, kraj, liga i konkretna drużyna, która warunki Broendby i samego zawodnika spełni – dodaje już nieco poważniej.

Warto podkreślić, że Duńczycy na życie po Wilczku już się szykują. Latem wypożyczyli z Empoli Samuela Mraza. 22-letni Słowak dopiero jednak wchodzi w drużynę. Na jesieni zagrał w lidze 10 spotkań, w większości był wprowadzany z ławki. Zdobył dwie bramki, jedną dołożył też w krajowym pucharze.

- Nie grał dużo, ale w spotkaniach, w których wystąpił radził sobie dobrze – mówi nam dyrektor.

Młody napastnik jest wypożyczony do końca tego sezonu. Jego przyszłość w sporej części będzie zależała nie tylko od jego formy, ale też tego czy w Broendby będzie dla niego miejsce.