Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Skandal w meczu mistrzostw świata kobiet. Kamerunki pluły na rywalki i grały nieczysto. Do tego groziły zejściem z boiska

Groźby dotyczące zejścia z boiska, odmowa wznowienia gry od środka boiska, plucie na rywalki i atakowanie przeciwniczek łokciami - to tylko niektóre przewinienia, których dopuściły się kameruńskie piłkarki podczas niedzielnego meczu MŚ kobiet z Anglią.

Stephanie Houghton, Ellen White i Alex Greenwood strzelały w niedzielę gole dla damskiej reprezentacji Anglii w piłce nożnej. Drużyna prowadzona przez Phila Neville'a pokonała 3:0 Kamerun i awansowała do ćwierćfinału turnieju. W trakcie spotkania nie obyło się jednak bez kontrowersji, ale nie ze strony Angielek, a ich przeciwniczek.

Zobacz wideo

Zaczęło się już w 4. minucie, gdy Nikita Parris została niemal znokautowana przez Yvonne Leuko, która za uderzenie łokciem otrzymała żółtą kartkę. Gdyby sędzia zdecydował się wówczas na skorzystanie z VAR-u, Kamerunka z pewnością wyleciałaby z boiska. W 15. minucie obrzydliwie zachowała się natomiast Augistine Ejangue, która opluła Toni Duggan.

Chaos zaczął się jednak dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy, gdy White wpisała się na listę strzelców. Sędzia po jej trafieniu skorzystał z wideoweryfikacji i zdecydował, że gol został strzelony prawidłowo. Kamerunki uważały jednak inaczej, i po kilkudziesięciu sekundach nieudanych protestów i pretensji do arbitra, nie chciały wznowić gry. Sytuacja trwała aż trzy minuty, ale ostatecznie piłkarki Alaina Djeumfa wznowiły grę.

MICHEL SPINGLER/AP

W 67. minucie Kamerunki dopuściły się kolejnego skandalicznego zachowania. Jeanette Yango mocno popchnęła sędziującą spotkanie Qin Liang. Ta nie zdecydowała się jednak na ukaranie piłkarki. W końcówce spotkania doszło do kolejnej kontrowersji. Alexandra Takounda brutalnie sfaulowała Stephanie Houghton, za co powinna otrzymać czerwoną kartkę. Mimo wideoweryfikacji, Kamerunka otrzymała jednak tylko kartkę żółtą. 

"Byłem zawstydzony zachowaniem rywalek"

- Byłem kompletnie zawstydzony zachowaniem rywalek. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. To tak, jak dziecko, które przegrywa, bierze ze sobą piłkę i idzie do domu z płaczem - przyznał po meczu Phil Neville, selekcjoner damskiej reprezentacji Anglii. - Gdy rozpoczynałem przygodę z trenowaniem, Arsene Wegner powiedział mi, że drużyna jest odbiciem trenera. Tak było w tym przypadku. Jeśli moje zawodniczki zrobiłyby coś takiego, nigdy więcej nie zagrałyby w reprezentacji Anglii - dodał.