Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Tomasz Smokowski opowiedział o swojej depresji. "Dlaczego czasem nie możemy być gorsi?"

- Jesteśmy nieustannie poddawani gigantycznej presji. Każdego dnia musisz być lepszy niż poprzedniego. Pracować szybciej, intensywniej, wydajniej. Spełniać ogromne oczekiwania innych. Nie ma szans, by coś takiego nie pozostawiało śladu w naszej psychice. Wszyscy mówią, że mamy być lepsi, a ja to odwrócę i zapytam: a dlaczego czasem nie możemy być gorsi? - powiedział Tomasz Smokowski w rozmowie z "Onetem". Dziennikarz niedawno zdradził, że walczy z depresją.
Zobacz wideo

Smokowski zdecydował się na ujawnienie walki z chorobą po tym, jak zrobił to Marek Plawgo, były lekkoatleta. - Depresja nie jest świadectwem bycia nieudacznikiem. Nie duście tego w sobie. Złe myśli zatruwają, zabijają. Już fakt podzielenia się własnymi problemami z kimś bliskim lub specjalistą przyniesie ulgę. Wasz film ma happy end, pod warunkiem, że odpowiednio szybko pozwolicie sobie pomóc. Samo się nie naprawi. Odwagi - napisał Smokowski na Twitterze.

W rozmowie z "Onetem" komentator Polsatu otworzył się jeszcze bardziej. - Chciałbym, żeby dla ludzi moje słowa były zachętą do tego, by otworzyć się przed sobą i nie bać się. Nie chciałbym za to, by wyznanie niosło za sobą pierwiastek sensacyjności. Nie pisałem o chorobie, żeby zrobić szum, muszę to podkreślić z całą stanowczością - przyznał. - To nie tak, że człowiek jednego dnia wstaje, patrzy w lustro i mówi: oho, mam depresję! To narasta. Problem nie zniknie po dwóch czy pięciu sesjach terapeutycznych. Na samym początku trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie: nie muszę być siłaczem - dodał.

Smokowski w rozmowie z Dariuszem Faronem wskazał także niektóre przyczyny choroby. - Gdy zostałem szefem redakcji sportowej Canal+, poczułem się odpowiedzialny za kilkadziesiąt osób, które tam pracowały. Ludzie przychodzili do mnie z rozmaitymi problemami. Starałem się to wszystko brać na klatę. Kiedy jako szefowi czegoś nie udało mi się czegoś załatwić, traktowałem to jako osobistą porażkę. Brałem to bardzo do siebie. Przeszedłem przez wszystkie szczeble kariery, wiem, jak robić telewizję i wydaje mi się, że jestem dobrym liderem. Nie radzę sobie natomiast jako trybik w wielkiej korporacji. [...] Czasem miałem wrażenie, że żyłem jak w czasach Borgiów, otoczony jakimiś intrygami, w których nie chcę uczestniczyć. Lubię mówić ludziom prawdę w oczy, nawet jeśli jest niewygodna. Szanuję innych, więc staram się być wobec nich uczciwy. W korporacjach komunikacja wygląda zupełnie inaczej - zdradził.

Więcej o: