Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Leo Messi: Mój sześcioletni syn mnie pytał: dlaczego cię tak niszczą w Argentynie?

- Mój sześcioletni syn mnie pytał: dlaczego cię tak niszczą w Argentynie? - mówi Leo Messi w wywiadzie radiowym w Argentynie. To jego pierwszy od mundialu w Rosji komentarz na temat sytuacji w argentyńskiej kadrze
Zobacz wideo

- Chcę coś wygrać z reprezentacją. Chcę dalej próbować. Będę grał w ważnych meczach – mówił w radiu 94,7 FM Club Octubre z Buenos Aires Messi, który wrócił w marcu do kadry po kilkumiesięcznej przerwie. Kapitan reprezentacji chciał odpocząć po mundialowej porażce Argentyny, odpadnięcie już w 1/8 finału z Francją nazwał jednym z najmocniejszych ciosów w karierze i jedną z najgorszych porażek w historii kadry. Poprzednią przerwę zrobił sobie po przegranym finale Copa America Centenario w 2016, trzecim finale dużego turnieju, w którym Argentyna z Messim przegrała. Wtedy nie było jasne, czy Messi jeszcze wróci do kadry, był mocno obrażony na argentyńską federację za jej nieudolność. Tym razem od początku wszystko wskazywało, że to przerwa, a nie rezygnacja. – Ale wiele osób mi mówiło, że tego nie zrobię. Że nie wrócę, bo nie będę chciał cierpieć. Mój sześcioletni syn Thiago mnie pytał: dlaczego oni cię tak niszczą w Argentynie? On ogląda cały czas wideo na YouTube. I pyta, dlaczego mnie w Argentynie nie lubią. Muszę takie rzeczy znosić, ale nie przejmuję się – mówi Messi.

Kapitan, który rzadko zabiera głos

Kapitan Barcelony i reprezentacji dzieli kibiców w Argentynie od lat. Jedni uważają, że tylko przez nieudolność kolegów – zwłaszcza nieskuteczność Gonzalo Higuaina – Messi nie wygrał jeszcze żadnego tytułu z kadrą, mimo awansów do finału mundialu Copa America. W eliminacjach ostatniego mundialu to Messi wyciągnął Argentynę z kłopotów, strzelając hattricka w arcyważnym meczu z Ekwadorem. Zdarzało mu się płacić rachunki za argentyńską federację. Ale jest też duża grupa kibiców, która od lat uważa że wychowany w Barcelonie Messi nie może się czuć do końca Argentyńczykiem, nie przeżył z rodakami wielkiego kryzysu gospodarczego, tylko uciekł wtedy za karierą do Katalonii. Nie potrafi się poświęcać dla ojczyzny (w 2011 podczas Copa America w Argentynie Messi został po jednym z meczów wygwizdany przez własnych kibiców), nie jest typem przywódcy jak Diego Maradona. Messiemu zarzuca się, że to on decyduje kto ma kadrę trenować, kto ma w niej grać, odrzuca tych których nie lubi (np. Mauro Icardiego). Media też mają do niego pretensje, że jako kapitan powinien się częściej wypowiadać. Cytowany wywiad w radiu to jego pierwsza publiczna wypowiedź od mundialu w Rosji.

„Ludzie uwierzą we wszystko. I potem ja jestem ten sku…syn”

- Gdybyśmy wygrali mundial w Brazylii, wszystko byłoby inaczej. Zdecydowały detale. A potem się zaczęło. I uważam, że powinniśmy się wtedy inaczej zachować wobec mediów. Przyznaję, zamknęliśmy się na media, bo nas to wszystko bolało. A trzeba było poszukać zgody i harmonii z dziennikarzami. Reprezentacja jest ponad wszystko – mówi Messi. Ale nadal ma duży żal o to, co się o nim mówi i pisze.

– Ludzie uwierzą we wszystkoi. I potem ja jestem ten sku…syn. A cierpi moja rodzina. Tyle kłamstw już padło. I ciągle się pojawiają nowe. Ta reprezentacja jest źle traktowana od dziesięciu lat. A my nie lubimy wielkich słów, nie będziemy powtarzać, jak to kochamy drużynę narodową. Chcemy to pokazywać w inny sposób. Gdyby było inaczej, to zostałbym w domu i cieszył się synami. Ja swoje uczucia do reprezentacji pokazuję czynami – mówi Messi. W dwóch towarzyskich meczach po jego powrocie kadra przegrała 1:3 z Wenezuelą i pokonała 1:0 Maroko. W tym drugim meczu Messi nie zagrał z powodu pubalgii. Gdy po powrocie zaczął od razu treningi z Barceloną, też pojawiły się głosy, że w kadrze się oszczędzał. - Z tego się już zrobiła norma, zwyczaj: kłamać na mój temat, zaczepić mnie - mówi Messi. W czerwcu będzie miał z Argentyną kolejną szansę na trofeum: w Copa America w Brazylii. W grupie Argentyna zmierzy się z Kolumbią, Paragwajem i Katarem.