Kolejny oszust próbował wykorzystać Roberta Lewandowskiego

Prezes fundacji "Pomaganie jest trendy" myślał, że trafił na menedżera Roberta Lewandowskiego. Gwiazdor Bayernu Monachium miał przylecieć do Polski, by dzieciom czytać bajki. W ostatniej chwili okazało się jednak, że pod Piniego Zahaviego podszywa się oszust.
Robert Lewandowski przed meczem Polska - Irlandia na Stadionie Miejskim we Wrocławiu, 11 września 2018
Fot. Mieczysław Michalak / Agencja Wyborcza.pl

Fundacja "Pomaganie jest trendy" od 10 lat organizuje różne akcje charytatywne z udziałem polskich i zagranicznych gwiazd. W tym roku do czytania bajek zaproszeni zostali Anna i Robert Lewandowscy. "Menedżer" już wycenił koszt przyjazdu swojego piłkarza, strony podpisały umowy, ale w ostatniej chwili okazało się, że ktoś podszywał się pod Piniego Zahaviego, czyli agenta Lewandowskiego.

Prezesa fundacji poinformował o tym były już menedżer Lewandowskiego, Cezary Kucharski, oraz otoczenie małżonki piłkarza. - Starałem się oczywiście zachować ostrożność, dlatego rozmawiałem z tym człowiekiem przez telefon, a także podpisaliśmy z nim umowę. Wszystko wyglądało wiarygodnie. Na wniosek tego człowieka zatrudniliśmy ochronę dla “Lewego” oraz przygotowywaliśmy się do wysłania pieniędzy na bilet lotniczy, pozyskując je od sponsora.

- W ostatniej chwili coś mnie jednak tknęło, by napisać do polskiego managementu Ani Lewandowskiej, by i ona wzięła udział w akcji, gdyż człowiek podający się za Piniego Zahaviego twierdził, że on odpowiada jedynie za aktywności Roberta. Powiadomiłem zatem management Ani, że Robert już został zabukowany, załączyłem umowę i poinformowałem, że dnia następnego planuje zakupić bilety - relacjonował Krzysztof Gorzkiewicz, prezes fundacji.

- Niemalże od razu, za co jestem wdzięczny, zadzwonił do mnie człowiek ze sztabu Lewandowskich, informując, że niemożliwe jest, by w planowanym terminie Robert pojawił się w Polsce, bo gra wówczas mecz z Wolfsburgiem, zakazując wysyłania określonej kwoty na wskazane konto, gdyż Lewandowscy, jeśli angażują się w akcje dobroczynne, nie mają w zwyczaju brać jakichkolwiek pieniędzy - dodał Gorzkiewicz.

To nie pierwszy raz, gdy oszuści chcieli wykorzystać popularność Roberta i Ani Lewandowskich do łatwego i szybkiego zarobku. W zeszłym roku padli ofiarą oszusta, który wyłudził od nich 100 tys. zł na leczenie dziecka. Jak się później okazało, chory Antoś w ogóle nie istniał.

Chwilowo akcja została zawieszona. Pierwotnie zaplanowano ją na 19 października, ale już wiadomo, że trzeba będzie ją przełożyć aż do czasu uzyskania informacji o udziale w projekcie ze strony Lewandowskich.

***

Oszukał m.in Roberta Lewandowskiego. Spędzi wiele lat za kratkami >>

Trener Bayernu Monachium chwali Roberta Lewandowskiego. "Zaskakuje mnie" >>

Lewandowski przesiedział cały mecz na ławce, Bayern stracił pierwsze punkty >>

Więcej o: