Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kolejny oszust próbował wykorzystać Roberta Lewandowskiego

Prezes fundacji "Pomaganie jest trendy" myślał, że trafił na menedżera Roberta Lewandowskiego. Gwiazdor Bayernu Monachium miał przylecieć do Polski, by dzieciom czytać bajki. W ostatniej chwili okazało się jednak, że pod Piniego Zahaviego podszywa się oszust.

Fundacja "Pomaganie jest trendy" od 10 lat organizuje różne akcje charytatywne z udziałem polskich i zagranicznych gwiazd. W tym roku do czytania bajek zaproszeni zostali Anna i Robert Lewandowscy. "Menedżer" już wycenił koszt przyjazdu swojego piłkarza, strony podpisały umowy, ale w ostatniej chwili okazało się, że ktoś podszywał się pod Piniego Zahaviego, czyli agenta Lewandowskiego.

Prezesa fundacji poinformował o tym były już menedżer Lewandowskiego, Cezary Kucharski, oraz otoczenie małżonki piłkarza. - Starałem się oczywiście zachować ostrożność, dlatego rozmawiałem z tym człowiekiem przez telefon, a także podpisaliśmy z nim umowę. Wszystko wyglądało wiarygodnie. Na wniosek tego człowieka zatrudniliśmy ochronę dla “Lewego” oraz przygotowywaliśmy się do wysłania pieniędzy na bilet lotniczy, pozyskując je od sponsora.

- W ostatniej chwili coś mnie jednak tknęło, by napisać do polskiego managementu Ani Lewandowskiej, by i ona wzięła udział w akcji, gdyż człowiek podający się za Piniego Zahaviego twierdził, że on odpowiada jedynie za aktywności Roberta. Powiadomiłem zatem management Ani, że Robert już został zabukowany, załączyłem umowę i poinformowałem, że dnia następnego planuje zakupić bilety - relacjonował Krzysztof Gorzkiewicz, prezes fundacji.

- Niemalże od razu, za co jestem wdzięczny, zadzwonił do mnie człowiek ze sztabu Lewandowskich, informując, że niemożliwe jest, by w planowanym terminie Robert pojawił się w Polsce, bo gra wówczas mecz z Wolfsburgiem, zakazując wysyłania określonej kwoty na wskazane konto, gdyż Lewandowscy, jeśli angażują się w akcje dobroczynne, nie mają w zwyczaju brać jakichkolwiek pieniędzy - dodał Gorzkiewicz.

To nie pierwszy raz, gdy oszuści chcieli wykorzystać popularność Roberta i Ani Lewandowskich do łatwego i szybkiego zarobku. W zeszłym roku padli ofiarą oszusta, który wyłudził od nich 100 tys. zł na leczenie dziecka. Jak się później okazało, chory Antoś w ogóle nie istniał.

Chwilowo akcja została zawieszona. Pierwotnie zaplanowano ją na 19 października, ale już wiadomo, że trzeba będzie ją przełożyć aż do czasu uzyskania informacji o udziale w projekcie ze strony Lewandowskich.

***

Oszukał m.in Roberta Lewandowskiego. Spędzi wiele lat za kratkami >>

Trener Bayernu Monachium chwali Roberta Lewandowskiego. "Zaskakuje mnie" >>

Lewandowski przesiedział cały mecz na ławce, Bayern stracił pierwsze punkty >>