Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

"Już poczuli spokojną starość. Malediwy i te sprawy". Szkolenie i skauting po angielsku - przedstawia, Jakub Bokiej

Czemu uśmiech jest taki ważny, dlaczego zawodnikom nie odmawia się ciastek i jaki wpływ na rozwój ma miesiąc urodzenia. Jakub Bokiej dopiero w październiku skończy 22 lata, ale już teraz dźwiga za sobą bagaż doświadczeń. Być może właśnie dlatego nie buja w obłokach, a bardzo efektywnie zarządza swoim czasem. Gdyby nie konsekwencja i upór, nie dałby rady łączyć pracy we własnej akademii piłkarskiej (Polish Football Academy) z posadą skauta w Manchesterze City.

Chcesz się pokazać? Kult dynamiki

Musisz podjąć decyzję. Od twoich notatek będzie zależała przyszłość dzieciaka, który stawia pierwsze kroki w piłce nożnej. To nie jest miejsce dla ludzi patrzących jednotorowo. W grę wchodzi kilkanaście zmiennych, a wyrobione oko dostrzega te wiodące: - Często w Anglii można usłyszeć, „wiesz jak odróżnić dobrego zawodnika od przeciętnego? Szybkością podejmowania decyzji”. Dlatego tę decyzyjność uważa się za klucz – zaznacza Kuba. Nie oznacza to jednak, że dynamika zawsze będzie kartą przetargową. Nigdy jeden element nie jest tym decydującym.

- Na pewno nie ma jednej cechy, która wyklucza lub z miejsca daje angaż w akademii Manchesteru City. Jest to proces złożony, zawodnik który czasami ma braki w dynamice może nadrabiać szybkim myśleniem, co w ogólnym rozrachunku daje mu przewagę nad rówieśnikami – wyjaśnia po czym zaczyna wymieniać te główne parametry, które mają spory wpływ na ewentualny transfer do akademii. - Szybkość podejmowania decyzji, umiejętności techniczne, dokładność podań, ustawienie ciała przy przyjęciu piłki, drybling, cechy mentalne, determinacja, pewność siebie, łatwość w przyswajaniu nowego materiału, a także właśnie szeroko pojęta dynamika. Dobry skaut nie może pozwolić sobie na zero-jedynkowe myślenie. W gruncie rzeczy chodzi o odpowiedź na pytanie: Co sprawia, że piłkarz jest dla ciebie wyjątkowy? Czym może się wyróżnić na dalszych etapach rozwoju, jakie cechy pozwolą mu wywalczyć miejsce w składzie.

Cykl wrześniowo-sierpniowy i Formuła 1

TreningTrening Jakub Bokiej

Jeden rocznik oznacza ogromną różnorodność. Nie chodzi tylko o wiodącą nogę, smykałkę do przekładanek, czy perspektywiczne warunki fizyczne. Na samym początku piłkarskiej ścieżki ważny jest również miesiąc urodzenia.

- W młodych rocznikach często patrzy się na tzw. „early developers”, czyli tych, którzy urodzili się najwcześniej w roku. Taki gracz często ma 11 miesięcy przewagi nad swoimi rówieśnikami. Biorąc pod uwagę, że zaczynamy szukać zawodników w wieku 4-5 lat, to wcześniej wspomniane 11 miesięcy daje nam chłopaka o 20-25% starszego od swojego kolegi z zespołu. Na pewno z czasem coraz bardziej zaciera się ta granica – Kuba tłumaczy, jak wielkie znaczenie ma coś, co laik mógłby nie tylko pominąć, ale i uznać za bardzo prozaiczne. Właściciel akademii, której pełna nazwa brzmi „Polish Football Academy”, wyjaśnia również, że cykl rozwojowy jest inaczej rozumiany w Polsce, a inaczej w Anglii. – „Early developers” w Polsce oznaczają styczeń, natomiast w Anglii roczniki liczymy od września do sierpnia. W ten sposób gracz z września jest teoretycznie najstarszy w swojej grupie wiekowej – podkreśla, żeby uniknąć nieścisłości.

Co ciekawe cykl miesięczny na tym wczesnym etapie czasami odgrywa większą rolę niż sam początek przygody z futbolem. – Zdarza się, że zawodnik do 12. roku życia nie ma prawie nic wspólnego z piłką, a później okazuje się, że ma bardzo duży potencjał. To coś na styl Formuły 1, w każdym wyścigu ktoś startuje z Pole Position, ktoś jest w pierwszej piątce, ale to nie znaczy, że każdemu z nich uda utrzymać się tę pozycję – tłumaczy w bardzo obrazowy sposób, usiłując zaakcentować, że treningi w tak młodym wieku stawiają chłopaka na uprzywilejowanej pozycji, ale nie dają mu żadnej gwarancji bycia zawodowym piłkarzem.

To wszystko, w mniejszym lub większym stopniu, znajduje swoje odzwierciedlenie w jednym z kryteriów, które jest bardzo istotne w kontekście angażu do akademii Manchesteru City. Cechy mentalne.

Chcesz dobrze wypaść? Przyjeżdżaj przed wszystkimi

Kuba kilkakrotnie w czasie rozmowy podkreślił, że psychika jest jednym z ważniejszych czynników, jakie bierze się pod uwagę we wstępnej selekcji. - Trafiając do tak wielkiego klubu, nawet na testy, musisz być gotowy na każdą ewentualność – wypunktowuje. Na co dzień ocenia jednak na tyle młodych chłopaków, że bez wprawnego oka trudno byłoby stworzyć choćby szczątkowy profil psychologiczny kandydata do akademii.

- Często zwracam uwagę na to jak zachowuje się w towarzystwie, jaki ma charakter. Mamy takich zawodników, którzy jadą do City i wchodzą do szatni „z buta”, czyli od razu rozmawiają, śmieją się. Z drugiej strony są też tacy, którzy po cichu i powoli dostosowują się do nowej szatni – wskazuje nie tylko na różnorodność, ale i na to, że zarówno przesadna otwartość, jak i nieśmiałość, mogą działać tak samo na korzyść i na niekorzyść młodego piłkarza.

Szeroko pojęta psychika jest jednak pojęciem na tyle abstrakcyjnym, że nie da się wypracować jednego wzoru i stosować go do każdego gracza. Można jednak, tak jak w przypadku cech motorycznych, wziąć na warsztat role na boisku. – W czasie meczu zwracam uwagę na reakcję po stracie piłki, na to jak piłkarz reaguje, kiedy musi pełnić rolę kapitana drużyny, na komunikację – czy nie boi się krzyknąć, odezwać się na boisku, w jaki sposób zwraca się do kolegów z ekipy, jak zachowuje się kiedy zespołowi nie idzie – zdradza elementy, które niezależnie od okoliczności, po prostu warto ocenić.

OlafOlaf Jakub Bokiej

Skaut nie jest gołosłowny. Teoria i praktyka zbiegają się w wielu punktach. Opowiada o Olafie Figurnym, który podczas testów w Manchesterze City obrał ciekawą strategię: - Olaf zawsze prosił swojego tatę, żeby podwoził go te 20-30 minut szybciej. W ten sposób był przed wszystkimi, co bardzo pozytywnie wpłynęło na jego aklimatyzację. A na testach wypadł naprawdę dobrze – podkreśla. Nie każdy rodzic jest jednak na tyle wyrozumiały. Zdarzają się szczególne przypadki.

Mama w bluzie trenera, czyli jak nie być rodzicem 

Nie zawsze problemy biorą się z postawy młodego zawodnika. Często przyczyny należy poszukiwać gdzieś indziej – chociaż nadal w jego najbliższym otoczeniu. Rodzice chcą dla swoich pociech jak najlepiej i zdarza im się przekroczyć granicę między „dbaniem o ich dobro” a „nadopiekuńczością”. Kuba ma dość szeroki przegląd sytuacji, z racji tego, że pracuje w dwóch – całkiem odmiennych – miejscach jednocześnie.

- W Manchesterze City rodzice siedzą na trybunach, dosyć daleko od murawy. Nikt nie ma prawa przeszkadzać trenerom w prowadzeniu zajęć, poprzez takie krzyki rodzic może tylko wyrządzić krzywdę swojemu dziecku. W Polish Football Academy rodzice z szacunku do nas nie odzywają się podczas treningów, czasami ktoś krzyknie „dawaj!” lub „brawo!”, ale na pewno nikt nie ma wpływu na układ czy intensywność treningów – wyjaśnia temat na zasadzie kontrastu. Wniosek jest bardzo prosty: ingerencja rodziców zamiast pomagać, bardzo szkodzi.

Kuba nie ukrywa jednak, że czasami kontakt z rodzicami jest co najmniej dziwny. Na niektóre mniej przyjemne sytuacje w Polish Football Academy wyrobili sobie bardzo skuteczny patent: - Kiedyś mieliśmy pewną mamę, której się nie podobało sporo rzeczy w metodach szkoleniowych. Przynieśliśmy jej bluzę trenera i zaprosiliśmy do prowadzenia treningu. Niestety nie skorzystała – wspomina właściciel akademii. Bywa, że problem przybiera zupełnie inną formę. Mniej inwazyjną dla trenerów, ale nadal szkodliwą dla młodych piłkarzy: - Zdarza się, że zawodnik jedzie na testy do klubu, a rodzice robią z siebie gwiazdorów. Często z ust swojego najbliższego współpracownika słyszę takie przekorne „oho, zobacz! Rodzice już poczuli spokojną starość. Malediwy i te sprawy”. Co najmniej niezrozumiałe zachowanie, ale już zdążyłem się przyzwyczaić. Całe szczęście znaczna większość rodziców zachowuje zimną głowę – opowiada, w jaki sposób nawet niewielkie sukcesy mają wpływ na zmianę podejścia nie tyle co kilkuletniego chłopaka, ale i całej rodziny. Trudno się dziwić, że psychika i cechy mentalne plasują się tak wysoko w hierarchii czynników, które odgrywają rolę przy ewentualnym angażu.

Liczby z ograniczonym zaufaniem

Nauczanie początkowe rządzi się swoimi prawami. Nie oznacza to jednak, że statystyki nie pukają do drzwi analityków grup młodzieżowych. - Często dzięki najnowszej technologii możemy przewidzieć to, co wydarzy się z danym zawodnikiem na przestrzeni kilku następnych dni, miesięcy, a nawet i lat – zaczyna temat.

Od razu jednak podkreśla, że w grę nigdy nie wchodzi stuprocentowa pewność: - Chociaż statystyki nie grają, to będziemy mieli bardzo prawdopodobny zarys tego, jak może rozwinąć się zawodnik lub jak bardzo jest podatny na urazy. Dzięki nowym technologiom jesteśmy w stanie właśnie między innymi zapobiegać częstszym urazom lub poważniejszym kontuzjom – tłumaczy, że zbieranie danych w nawet najmłodszych grupach wiekowych może mieć szalenie istotne znaczenie w rozwoju młodego chłopaka.

9-latek oko w oko z taktyką

Najpierw podejście, później wszystko inne. Przygotowanie nie dobija się drzwiami i oknami tak, jak statystyki, ale od czasu do czasu, czasem bardzo szybko, odciska piętno na zawodnikach. Bo chociaż treningi taktyczne nie są na porządku dziennym, to coraz młodsi gracze „czują” pewne automatyzmy. – Od razu przypomina mi się mecz Leeds United z Newcastle United do lat 9., który miałem przyjemność oglądać. To jak ekipa z Północy Anglii przesuwała się w strefach było nieprawdopodobne – wspomina skaut – Przecierałem oczy ze zdumienia. Nie jest to bynajmniej coś całkowicie naturalnego. – Często zawodnicy, którzy mają te 15 – 16 lat nie do końca rozumieją po co, kiedy i dlaczego mają się w ogóle przesunąć. Tam było widać pełną świadomość, podpowiedzi. Klasa – Kuba nie mógł wyjść z podziwu, że raptem kilkuletni chłopcy są w stanie tak się poruszać po boisku.

To, że ten obszar zainteresowań na początku przygody jest najmniej inwazyjny, nie oznacza, że świadomości nie można w jakiś sposób pobudzać, żeby zaprocentowała w przyszłości. - Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie wyuczyć 4-latka krycia, pressingu, przesuwania stref itd. tak, jak robimy to z 18-latkami, ale staramy się wprowadzać sporo logicznego myślenia. Tak, żeby zawodnik zrozumiał, że nie atakując piłki robi problem sobie i swojej drużynie, a nie rywalom. Później sam zaczyna to rozumieć. Takie zachowania przeradzają się w nawyk, co skutkuje bardzo pozytywnie w późniejszych latach – Kuba uwydatnia, że każdy krok jest skrupulatnie rozplanowany. Nie ma tu miejsca na przypadek. Jeśli młody chłopak chociaż liźnie taktyki – to dobrze, na późniejszych etapach rozwoju będzie uczył się znacznie szybciej.

Innym manewrem pobudzającym logiczne myślenie jest zmiana pozycji. – Tutaj nie ma zasady. Nie zawsze ten, kto dużo strzela, będzie cofany bardziej w głąb boiska – wyjaśnia i powołuje się na jedno z prawideł angielskiej szkoły, które bardzo pomaga w podjęciu decyzji. - Mówi się, że środkowy obrońca i napastnik to bardzo podobne pozycje, a środkowy pomocnik, który wolno podejmuje decyzje, może dobrze sprawdzić się na boku obrony, bo tam tego czasu będzie miał odrobinę więcej.

Chcesz zjeść ciastko? Nikt ci nie zabroni

Kuba oceniając młodych chłopaków patrzy na coś jeszcze. Odsuwa na moment motorykę i technikę, skupiając się tylko na reakcjach. Bierze pod uwagę zarówno szczegóły, jak i ogólny obraz sytuacji. – Pamiętaj, że w klubie możemy już zobaczyć zawodników, którzy dopiero ukończyli 4. rok życia – mówi – W tym wieku najważniejsze jest przede wszystkim to, czy grają z uśmiechem na twarzy. Ta reguła znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w podejściu do diety.


- U tych najmłodszych na pewno nie wchodzi w grę. Skoro oczekujemy od chłopaka, żeby cieszył się z tego, że w ogóle może grać w piłkę, to nie możemy mu zabronić ciastka po treningu. To byłaby hipokryzja i wtedy mogłoby się pojawić myślenie w stylu „wolę zjeść co chcę niż iść na trening” – wyjaśnia w bardzo prosty sposób – Nie zrozum mnie źle, nikt nie mówi o jedzeniu fast foodów na śniadanie, obiad i kolację, ale nie popadajmy w skrajności.

Takie bardzo zdrowe przekonanie panuje na najniższych szczeblach rozwoju. Później krok po kroku wprowadza się porady żywieniowe. – Wszystko po to, żeby wykorzystać potencjał zawodnika do maksimum. Każdy otrzymuje indywidualny program, w zależności od potrzeb, masy ciała itp. – szczegółowo uzupełnia temat. Żadna kwestia nie jest uogólniana, nie podlega jakiejś szerokiej standaryzacji.

Tort, czyli sposób na sukces

Polish Football AcademyPolish Football Academy Jakub Bokiej


Kuba Bokiej nie zajmuje się tylko skautingiem, ale również daje z siebie 100% w Polish Football Academy. Jest to jego autorski projekt, który nie przeszkadza w pracy dla Manchesteru City. Wręcz przeciwnie: - Zdarza się, że czasami trzeba poświęcić trochę więcej czasu na jedno lub drugie, ale częściej oba projekty wzajemnie się „nakręcają” – tłumaczy, że raczej działa na zasadzie akcja-reakcja, a nie ciągłych wyrzeczeń.

Na początku na pewno musiał odpowiedzieć sobie na pytanie „Dlaczego ludzie w ogóle mają mi zaufać?” i zrobić wszystko, żeby tak się stało. – Trudno było wystartować. Ludzie nie mieli pojęcia co to za gówniarz i z każdym treningiem trzeba było pokazać, że mimo dziewiętnastu lat jesteś w stanie zrobić poważny trening i przekazać swoje doświadczenie zawodnikom – wspomina. Nie było wielkiego otwarcia, nie było fajerwerków. Okazało się, że sposób na sukces jest znacznie mniej skomplikowany.

- Nie wiem czy kilka ulotek i tort można nazwać rozpoczęciem z przytupem – śmieje się - Mówiąc zupełnie poważnie, to zrobiliśmy po prostu trening, jako dodatek pojawił się tort. Myślę, że jesteśmy lepszymi organizatorami treningów, niż jakichś wielkich otwarć z prawdziwego zdarzenia. I mimo wszystko cieszę się z tego, bo na atmosferę w tej akademii raczej nikt nie może narzekać – kontynuuje opowieść. 

Na argumenty przyszedł czas później. Była praca w Leeds, później pojawił się Manchester City. – Nie odegrało to jakiegoś wielkiego znaczenia w poziomie szkolenia, ale marketingowo jak najbardziej, bo ostatecznie dziecko trenowało pod okiem skauta wielkiego klubu, a nie gościa którego nikt nie zna. Później w projekt włączył się Bartek Białkowski i Mateusz Klich, a Oskar Woźniczka podpisał kontrakt z Hull City. Wtedy zaczęła się już poważna piłka – opowiada Kuba w telegraficznym skrócie,  jednocześnie zaznaczając najważniejsze wydarzenia z ostatnich miesięcy.

Krok po kroku, wszystko w swoim tempie, bazując na ciężkiej pracy. Dokładnie tak, jak młodzi zawodnicy pną się po szczeblach rozwoju.