Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

PSG - Monaco 4:0. Glik bez trofeum, ale z ważną misją. Superpuchar Francji dla Buffona i Neymara

Przy brawach egzotycznych kibiców, ogromnym upale jaki panuje w Chinach i braku kilku gwiazd w obu ekipach po Superpuchar Francji rozgrywany w Shenzhen sięgnęło PSG. Z AS Monaco wygrało 4:0. Buffon  zdobył swoje 23 trofeum w karierze. Pełne 90 minut rozegrał Kamil Glik, który jak zwykle zaprezentował się solidnie.

Prawie 10 tys. km jakie dzieli Shenzhen i Francję nie wpłynęło korzystnie by prolog nowego sezonu Ligue 1, czyli Superpuchar kraju. Ten z trudem wzbudzał emocje nad Sekwaną. Nieco inaczej było w Azji. 30 stopni Celsjusza, które o 20:00 odnotowały termometry na Shenzhen City Stadium nie ułatwiały co prawda obu ekipom sprawy, ale sędzia robił przerwy na uzupełnianie płynów. Spotkanie rozgrywane w trudnym klimacie i tak miało niezłe tempo. Ukłon w stronę wielkiego azjatyckiego rynku został wykonany, a widowisko nie zawiodło, głównie dzięki paryżanom i ich golom. Chińczycy po raz drugi mogli w rywalizacji o Superpuchar z bliska przyglądać się gwiazdom Ligue 1, które w Azji też czarowały. Niektóre na ławce rezerwowych lub trybunach inne na boisku.

>>> Clarence Seedorf selekcjonerem Kamerunu 

Wywołali Neymara

W podstawowym składzie PSG zabrakło kilku bohaterów niedawnego mundialu (Mbappe, Cavaniego, Kimpembe, Meuniera). Koszulki Paryżan przywdziali za to Silva, Di Maria, Diarra czy Verratti, oraz Buffon, a w 75 minucie także Neymar, który na boisko wywołany został przez niemal 50 tysięczną widownię. Wejściu Brazylijczyka towarzyszyły gromkie brawa i piosenki. To jeden z tych piłkarzy, którzy na azjatyckim kontynencie ma niemal status piłkarskiego Boga. W ekipie Monaco zabrakło natomiast Subasicia, Sidibe, czy Gołowina -  nowego nabytku Monakijczyków. Od pierwszych minut grał za to Kamil Glik. Zaprezentował się nieźle, a co ważniejsze nie było po nim widać śladu niedawnej kontuzji barku.

>>> Łukasz Piszczek skomentował decyzję o zakończeniu kariery reprezentacyjnej

Glik z misją

Polak jeszcze przed meczem, na konferencji prasowej opowiadał o przygotowaniach do sezonu i swoim zdrowiu.

- Treningi przebiegały dobrze, jak też czuję się znakomicie. Z zespołem trenuje już od dwóch tygodni – mówił nasz defensor. Wspominał też o roli jaką będzie pełnił w drużynie. - Ponieważ jestem jednym z najstarszych mam za zadanie dbać o dobre samopoczucie młodszych graczy zarówno na boisku jak i poza nim – tłumaczył Glik.

KUBA ATYS

Polak rzeczywiście będzie miał w tej kwestii sporo pracy. Trener Leonardo Jardim z powodu dużych zmian personalnych w zespole i na razie małej liczby doświadczonych zawodników, którzy zasilili szeregi wicemistrzów Francji, mówi że piąty rok w Księstwie może być jego najtrudniejszym. Drużyna znów straciła kilku ważnych i dobrze spisujących się graczy jak Moutinho, Lemar, Fabinho czy Diakhaby, a pościągała ze swych rezerw i całej Francji sporo młodych zawodników do 20 roku życia. Większość z nich mecz o Superpuchar kraju na razie oglądała z ławki lub sprzed telewizora, chociaż w  Shenzhen mieli okazję zaprezentować się 20 letni lewy obrońca Julien Serrano (niedawno AS Monaco II) czy niewiele starszy Samuel Gradsir (ostatnio ES Troyes). Przy wyniku 0:4 trudno powiedzieć by wspomniana dwójka jakoś mocno zawiodła, podobnie zresztą jak Kamil Glik. Żadna z bramek nie była wynikiem błędu Polaka.

>>> Berlin i Glasgow 2018, łączone mistrzostwa Europy w siedmiu olimpijskich sportach. Jeśli się udadzą, strach padnie na MKOl

Festiwal goli

Na 1:0 z rzutu wolnego kapitalnie uderzył najbardziej aktywny zawodnik spotkania Angel di Maria.  Gdyby bramki Monaco bronił Subasić, a nie Benaglio może paryżanie z gola nie ciszyli by się już po 30 minutach. Na 2:0 podwyższył kilka minut później Nkunku po znakomitym dograniu Nsokiego. 3:0 było gdy ten ostatni znów sprytnie dograł tym razem już w drugiej połowie do Weaha. Wynik na 4:0 ustalił Di Maria, tym razem z gry gdy po przebiegnięciu kilkunastu metrów dogrywał mu Rabiot. Neymar mógł tylko patrzeć i bić brawo. W kwadransie, który dostał nie pokazał nic specjalnego.

Monaco też w meczu miało swoje szanse, ale żaden z ich 8 strzałów nie znalazł drogi do bramki Buffona. Włoch kilka tygodni po przejściu do Paryża mógł wznieść swoje 23 trofeum w karierze, licząc też te wygrane z reprezentacją kraju.

>>> Florentino Perez zgodzi się na sprzedaż Luki Modricia? Kilka miesięcy temu obiecał mu odejście za darmo

PSG szaleje, Tuchel śpiewa

Paryżanie do krajowego Superpucharu mają szczęście, właśnie wyrównali rekord Lyonu. Zdobyli szósty z rzędu tytuł. Znów kosztem Monaco. Ostatnio – w spotkaniu rozgrywanym w Tangerze – wygrali skromnie 2:1. Teraz oponenta wręcz rozbili. Czynili to zresztą bardziej lub mniej efektownie w ostatnich siedmiu meczach z tym rywalem patrząc na wszystkie rozgrywki. Ostatnie 7:1 w lidze czy 3:1 w Pucharze Ligi też pokazywały ich przewagę. Chociaż w sobotę Thomas Tuchel dał szansę zaprezentować się kilku zmiennikom czy młodszym graczom, a wyjściowy skład z Rimanem, Dagbą, Nsokim czy Weahem zapewne nie będzie codziennością to PSG znów pokazało ofensywną siłę i przewagę jaką paryżanie mają nad jednym z mocniejszych w lidze rywali.

Rozpoczynający się 10 sierpnia nowy sezon Ligue 1 znów może być nudny, przynajmniej jeśli chodzi o rozstrzygnięcia boiskowe i odpowiedź na najważniejsze pytanie. Poza nim wokół Paryża zawsze się coś dzieje. Po sukcesie w Shenzhen sieć podbijają obecnie nagrania z zawodnikami PSG, którzy wpadli na konferencję prasową i oblali trenera szampanem, a potem prosili go by zaśpiewał piosenkę. Niemiec nie odmówił i zebrał brawa również od dziennikarzy. Na koniec śpiewali już wszyscy, choć to na razie tylko Superpuchar.

>>> Gonzalo Higuain tłumaczy, dlaczego trafił do Milanu

Więcej o: